Operacja i nagłe pogorszenie
Paweł Płuska, szef programu "19.30" w TVP, w rozmowie z Magdaleną Rigamonti z Onetu opowiedział o dramatycznym w skutkach leczeniu swojej żony Elżbiety w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie. Kobieta trafiła tam w lutym 2026 r. na operację usunięcia oponiaka.
Z relacji dziennikarza wynika, że po zabiegu neurochirurg dr Maciej Bujko zdecydował o odstawieniu leków przeciwobrzękowych. Następnie miał wyjechać do Wiednia, gdzie wykonywał kolejną operację. W tym czasie stan pacjentki zaczął się szybko pogarszać.
Elżbieta Płuska doznała udaru niedokrwiennego. Obecnie ma sparaliżowaną prawą stronę ciała i głęboką afazję, która poważnie ogranicza jej możliwość mówienia. Jej mąż podkreśla jednak, że kobieta rozumie, co dzieje się wokół niej.
Wątpliwości dotyczące dokumentacji medycznej
Paweł Płuska zwraca też uwagę na zapisy znajdujące się w dokumentacji szpitalnej. Jak mówi, wynika z nich, że dr Maciej Bujko miał w tym czasie przebywać w warszawskiej placówce i zajmować się pacjentką. Tymczasem z zachowanych przez dziennikarza wiadomości SMS ma wynikać, że lekarz przebywał w Wiedniu.
– Lekarz wyciął jej niezłośliwego guza mózgu, po czym wyjechał, jak napisał mi w SMS-ie, operować do Wiednia. Jednocześnie według dokumentów miał być w tym samym czasie w warszawskim szpitalu MSWiA i opiekować się moją żoną i innymi pacjentami. Bilokacja. Niemożliwe, że w tym samym czasie był w szpitalu w Warszawie i w Wiedniu – powiedział Paweł Płuska.
Dziennikarz kwestionuje również zawarty w dokumentacji opis stanu zdrowia żony. – Stan chorej stabilny, poprawiający się neurologicznie, ustępująca dysfazja. Ten wpis jest podpisany przez doktora Macieja Bujko. Wszystko było odwrotnie – stwierdził.
Według jego relacji stan Elżbiety nie poprawiał się, lecz stawał się coraz cięższy.
"Ela mnie zapytała, czy umiera"
Paweł Płuska opisał także moment, w którym zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Gdy przyszedł do szpitala, jego żona była przewożona na badanie tomografem komputerowym. – Wiedziałem, że jest coraz gorzej, stan był bardzo zły. Kiedy przyszedłem w niedzielę, zabierali Elę na tomografię. Wtedy też usłyszałem najgorsze słowa w życiu. Ela mnie zapytała, czy umiera – relacjonował.
Dziennikarz przyznał, że dziś żałuje, iż wcześniej nie domagał się od personelu bardziej szczegółowych informacji o postępowaniu medycznym. – Gdybym wiedział wcześniej, że mam się drzeć, że mam łazić za lekarzami, pytać non stop, co robią z moją żoną, to bym stamtąd nie wychodził i nie dał się wyrzucić – powiedział.
Szpital powołuje się na tajemnicę lekarską
Autorka materiału skontaktowała się z dr. Maciejem Bujką. Lekarz nie odniósł się jednak do opisanych zarzutów i skierował pytania do władz szpitala MSWiA.
O wyjaśnienia poproszony został także dr Konstanty Szułdrzyński, zastępca dyrektora medycznego placówki. Jak informuje Onet, odpowiedzi szpitala opierały się przede wszystkim na tajemnicy lekarskiej oraz konieczności poszanowania praw pacjenta.
Opisane przez Pawła Płuskę okoliczności mają zostać zbadane przez prokuraturę. To ona będzie musiała ustalić, czy proces leczenia przebiegał prawidłowo, kto podejmował decyzje dotyczące farmakoterapii oraz czy zapisy w dokumentacji medycznej odpowiadały rzeczywistemu stanowi pacjentki.
Źródło: Onet
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.