Kto straci na propozycjach Ministerstwa Zdrowia? Eksperci komentują

– Na tych propozycjach pani minister zdrowia najpewniej finalnie stracą pacjenci, bo część lekarzy przejdzie do sektora komercyjnego lub wybierze ośrodki, które gwarantują im lepsze warunki pracy przy podobnej płacy – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Artur Drobniak, prezes warszawskiej Okręgowej Rady Lekarskiej.

Eksperci komentują propozycje MinisterstwaEksperci komentują propozycje Ministerstwa
Źródło zdjęć: © PAP | Piotr Nowak
Mateusz Różański

Podczas konferencji 8 lipca Ministra Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda i Prezes NFZ dr Filip Nowak przedstawili szereg rozwiązań, które mają ukrócić patologie w systemie ochrony zdrowia. Jest to efekt doniesień medialnych na temat m.in. działalności spółki neurochirurgów w szpitalach w Miastku i Mogilnie czy sytuacji w Szpitalu Południowym w Warszawie. 

Co chce zrobić Ministerstwo Zdrowia?

Wśród propozycji znalazło się wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń indywidualnych i maksymalnych wydatków budżetów szpitali.

Żukowska: Szpital nie ma być agencją zatrudnienia

Ministra zaproponowała kwotę do 240 zł brutto za godzinę jako maksymalne wynagrodzenie dla lekarza pracującego na kontrakcie. Ma to ograniczyć tzw. kominy płacowe. Zapowiedziała też wprowadzenie dla lekarzy obowiązku pracy w szpitalu na pół etatu.

Najpierw konkrety!

– Zanim odniosę się do szczegółów, chciałbym zobaczyć te propozycje w formie konkretnych projektów ustaw lub zarządzeń Prezesa NFZ. Dopiero wtedy będziemy wiedzieć, jak te reformy mają być wprowadzane. Jako samorząd lekarski będziemy analizowali szczegółowo te dokumenty – komentuje dla WP abcZdrowie dzisiejszą konferencję prasową dr Michał Bulsa, ginekolog i prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Na ten moment widzimy jedno: po trzech latach doszło do nagłego przebudzenia i zaczynamy rozmawiać o kolejnym, pojedynczym wycinku systemu. Martwi mnie brak całościowego podejścia do problemów ochrony zdrowia, która potrzebuje rzetelnej mapy drogowej, a nie działań cząstkowych – dodaje.

Lekarz odnosi się też do propozycji MZ, by wprowadzić maksymalną stawkę godzinową dla lekarzy pracujących na kontrakcie w wysokości 240 zł brutto.

– Chciałbym najpierw poznać szczegółowe warunki ustawy. Rozmowa o stawce 240 zł za godzinę to na razie pisanie palcem po wodzie, ponieważ nie wiemy, z czego ma ona wynikać ani jak to rozwiązanie ma w praktyce wyglądać – komentuje dr Bulsa. – Mamy w Polsce lekarzy i specjalistów światowej sławy. Obawiam się, czy takie ograniczenia nie skuszą inne kraje, by zaproponować im pracę u siebie – stwierdza.

Jeśli nie pieniądze, to co?

Z kolei zdaniem dr Artura Drobniaka odebranie bodźca finansowego sprawi, że lekarze zaczną kierować się zupełnie innymi kryteriami przy wyborze miejsca zatrudnienia.

– Może się okazać, że niektóre placówki będą preferowanymi miejscami pracy dla lekarzy, a inne nie. Bo skoro nie będzie tego czynnika typowo mobilizującego, jakim są wysokie zarobki, to lekarze będą zdecydowanie mocniej patrzeć na warunki pracy: na to, ilu medyków jest zatrudnionych na danym oddziale, jakie procedury są wykonywane, czy istnieje możliwość rozwoju zawodowego – zauważa w rozmowie z WP abcZdrowie dr Artur Drobniak. – Znacznie większą wagę zaczną – w mojej opinii oczywiście – przywiązywać do kwestii pozafinansowych związanych z danym miejscem pracy – dodaje.

Limit stawki jako strategia negocjacyjna

Nasi rozmówcy twierdzą, że wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej w wysokości 240 zł brutto dla lekarzy pracujących na kontraktach może wyraźnie zmienić krajobraz polskiej ochrony zdrowia. 

Stawka 240 zł za godzinę, pomnożona przez 168 godzin pracy w miesiącu, daje około 42 tys. zł brutto. Jest to znacznie mniej niż dziś miesięcznie zarabia wielu lekarzy. Jeśli próg stawki zostanie połączony z radykalnym ograniczeniem czasu pracy, to będzie miało silne skutki finansowe – wylicza w rozmowie z Wirtualną Polską dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, prof. SGH, kierowniczka Think Tanku #SGH dla ochrony zdrowia.

Dlaczego więc resort decyduje się na tak radykalny krok? Zdaniem ekonomistki to klasyczne zagranie negocjacyjne.

– Obstawiam, że to jest taka mocna deklaracja, bo trzeba było wyjść i tupnąć nogą. To jest pierwsza karta w grze. Sądzę, że w drodze negocjacji to będzie trochę rozmiękczone i jednak jakieś zaślepki do tych rozwiązań powstaną, bo inaczej nam to wysadzi system. Myślę, że wdrożenie będzie realizowane stopniowo i z bieżącą analizą skutków dla konkretnych oddziałów szpitalnych i szpitali. Natomiast rozumiem oczywiście, że dziś trzeba było stanąć i powiedzieć coś, co byłoby twardym stanowiskiem, bo inaczej pojawiłyby się zarzuty, że rząd nic nie robi – analizuje prof. Raulinajtys-Grzybek.

Z punktu widzenia zarządzania placówkami medycznymi, dyrektorzy potrzebują jednak jasnych narzędzi prawnych, a nie samych deklaracji politycznych. – Gdybym była dyrektorem szpitala, to oczekiwałabym przepisu, na podstawie którego mogę w rozmowie z personelem medycznym powiedzieć, że mam związane ręce i więcej nie mogę zapłacić – dodaje szefowa Think Tanku SGH.

Bez zaskoczeń 

Dr Artur Drobniak przyznaje w rozmowie, że dla środowiska medycznego zapowiedzi ministry Grendy nie są zaskoczeniem. Co więcej, oczekiwania wobec tego, co padnie podczas konferencji, były dużo większe.

– Liczyliśmy, że będą jakieś konkrety, typu odpolitycznienie ochrony zdrowia poprzez zakaz łączenia stanowisk zarządczych z członkostwem w partii politycznej czy maksymalne liczby godzin pracy dla lekarzy i innych zawodów medycznych. Tymczasem poza maksymalną stawką godzinową nie dostaliśmy zbyt wielu konkretów – wskazuje prezes warszawskiej ORL.

Rozwód z publiczną ochroną zdrowia

Zdaniem dr. Drobniaka wprowadzenie rozwiązań zapowiedzianych podczas konferencji sprawi, że dostępność usług zdrowotnych w wielu ośrodkach zostanie ograniczona do minimum w perspektywie nawet do dwóch lat. 

– Nie mogę generalizować, ale myślę, że część lekarzy zdecyduje się na rozwód z publicznym systemem opieki zdrowotnej – podsumowuje prezes warszawskiej Okręgowej Rady Lekarskiej.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie