Zbyt późna reakcja
Choć sprawa Szpitala Południowego od kilku dni była jednym z głównych tematów debaty publicznej, szefowa resortu zdrowia zabrała głos dopiero w czwartek. Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśliła, że sytuacje mogące osłabiać zaufanie pacjentów do systemu ochrony zdrowia muszą zostać dokładnie wyjaśnione.
"To jest patologiczna sytuacja". Warszawiacy karcząco o skandalu w szpitalu
- Wszystko, co może podważać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa pacjentów do systemu ochrony zdrowia, powinno być wyjaśnione w sposób bardzo rzetelny i bardzo dokładny - powiedziała ministra zdrowia. Według relacji przedstawionych w programie "W kuluarach" TVN24 zwłoka w wydaniu oświadczenia nie została dobrze odebrana przez część polityków tworzących Koalicję 15 października.
Dziennikarz TVN24 Patryk Michalski przekazał, że wśród koalicjantów trudno znaleźć osoby gotowe bronić szefowej resortu zdrowia. - Jeśli w kuluarach nadstawić ucha, co koalicjanci mówią o pani minister, to tej obrony nie ma - stwierdził. Jak dodał, politycy oczekują, że minister zdrowia będzie aktywnie zabierać głos w najtrudniejszych momentach.
- Oni mają oczekiwanie, że będzie minister zdrowia, który wyjdzie i będzie ludziom opowiadał i tłumaczył, nawet kiedy łatwo nie jest - powiedział Michalski. Według niego część polityków uważa, że obecnie to premier Donald Tusk musi przejmować rolę osoby wyjaśniającej problemy ochrony zdrowia, choć nie powinno to należeć do jego podstawowych obowiązków.
Minister nie chciała angażować się w sprawę?
Jak przekazała dziennikarka TVN24 Agata Adamek, z nieoficjalnych rozmów wynika, że Jolanta Sobierańska-Grenda początkowo nie była przekonana, czy powinna publicznie odnosić się do sprawy Szpitala Południowego. - Nie była przekonana nawet o tym, że ona powinna wystąpić w tej sprawie. Bo uważała, i tak odpowiadała na te wszystkie pytania i oczekiwania, że to nie jest w ogóle jej sprawa. To jest sprawa prezydenta Warszawy - relacjonowała.
Według tych informacji ministra miała argumentować, że szpital podlega samorządowi, dlatego nie chciała angażować się w komentowanie wydarzeń. W programie pojawiły się także komentarze dotyczące pozycji ministry zdrowia w rządzie. Agata Adamek przekazała, że wśród części ministrów panuje przekonanie, iż Jolanta Sobierańska-Grenda cieszy się wyjątkowym wsparciem premiera Donalda Tuska.
- Ministrowie z rządu mówią, że mają takie poczucie, że ona jest pod szczególnym parasolem premiera Donalda Tuska - powiedziała. Jak dodała, podczas ostatniego zamkniętego posiedzenia Rady Ministrów nie padły wobec ministry żadne pytania dotyczące sytuacji w ochronie zdrowia ani afery w Szpitalu Południowym.
Sprawa Szpitala Południowego nadal wywołuje polityczne emocje. Stała się nie tylko tematem rozmowy o odpowiedzialności za konkretną placówkę, ale także sprawdzianem dla Ministerstwa Zdrowia i jego sposobu reagowania na kryzysy w systemie ochrony zdrowia.
Źródło: TNV24
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.