Niszczą wątrobę, prowadzą do marskości i raka. Cicha epidemia w Polsce

Anna Klimczyk
wątrobaNiebezpieczne przypadki WZW. Mogą prowadzić do raka wątroby
Źródło zdjęć: © East News, Facebook, Getty

Liczba chorych wyraźnie rośnie. Lekarze alarmują, że większość zakażonych nie ma pojęcia o zagrożeniu. - Najbardziej drastyczne przypadki wynikają niestety z niewiedzy lekarzy - przyznaje prof. dr hab. Robert Flisiak. Tak wygląda polska rzeczywistość dotycząca przypadków WZW.

Liczba przypadków WZW drastycznie rośnie

WZW to grupa chorób wywoływanych przez wirusy atakujące przede wszystkim wątrobę. Wyróżniamy pięć głównych typów, oznaczonych literami od A do E, a różnią się one dwiema kluczowymi cechami: drogą zakażenia i przebiegiem.

Z najnowszego raportu Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB wynika, że tylko w tym roku (do 15 lipca) w Polsce zdiagnozowano 1413 przypadków wirusowego zapalenia wątroby typu A. W analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 364. Wzrosła również liczba przypadków wirusowego zapalenia wątroby typu B i C.

WZW A, B, C, D, E – jak można się zarazić?

- Typy A i E szerzą się drogą pokarmową, przez skażoną żywność, wodę i kontakt z osobą chorą (stąd dawna nazwa "żółtaczka pokarmowa"). WZW E bywa następstwem spożycia niedogotowanej wieprzowiny czy dziczyzny. Typy B, C i D przenoszą się przez krew (wirus B także drogą płciową i okołoporodową). To one są groźne w dłuższej perspektywie, ponieważ mają skłonność do przewlekania się i latami niszczą wątrobę w ukryciu. Wirus D jest szczególny: rozwija się wyłącznie u osób już zakażonych HBV, na którym pasożytuje - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie specjalistka chorób zakaźnych i ekspertka w dziedzinie hepatologii, dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska.

Eksperci wskazują, że WZW B i C potrafią przebiegać przez lata bezobjawowo lub skąpoobjawowo, a pierwszym objawem bywa dopiero zaawansowane uszkodzenie narządu. Jednak najdrastyczniejszy wzrost zachorowań notuje się w przypadku WZW A. Z czego on wynika?

- Mówimy o tak zwanej epidemii wyrównawczej. Przez lata Polska należała do krajów o bardzo niskiej zapadalności, więc dorosło całe pokolenie osób, które nie miały kontaktu z wirusem i nie były szczepione. Populacja osób wrażliwych jest dziś ogromna, a wirus krąży głównie w ogniskach domowych w dużych miastach. Dokłada się do tego ruch turystyczny i największa od ponad czterdziestu lat epidemia w Czechach i we Włoszech - podkreśla dr Pyziak-Kowalska.

- Do zakażenia WZW A może dochodzić drogą pokarmową, więc wakacje i okres urlopowy to "żniwa" dla tej choroby. Dużo podróżujemy, często nie jemy w sprawdzonych miejscach, podczas przygotowania pożywienia nie są zachowane odpowiednie standardy higieny. Wymieniać można długo, a ryzyko zakażenia wzrasta. Nie można zapominać także o tym, że możemy zarazić się drogą seksualną. W grupie ryzyka są szczególnie mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Natomiast zdaniem ekspertów wzrost wykrytych przypadków WZW C wynika głównie z lepszej diagnostyki. Przyczynić się do tego miało między innymi wprowadzenie dostępu do testów w POZ w ramach programu Moje Zdrowie.

Jednak tu należy podkreślić, że przewlekłe WZW B i C to jedne z najważniejszych, w pełni możliwych do wyeliminowania przyczyn raka wątroby. Rak wątrobowokomórkowy (HCC) rozwija się na podłożu przewlekłego zapalenia, które prowadzi przez włóknienie do marskości, a marskość jest już wrotami dla nowotworu.

Przyczyna raka wątroby

- Zakażenie HCV może nieść za sobą ogromne konsekwencje. Jeżeli nie jest odpowiednio wcześnie zdiagnozowane i leczone, powoduje drastyczny wzrost ryzyka wystąpienia marskości wątroby czy nowotworu tego narządu. Więc zagrożenie jest ogromne. Coraz częściej mam takich pacjentów - mówi prof. Flisiak.

- Najbardziej drastyczne przypadki wynikają niestety z niewiedzy lekarzy, co mnie bardzo smuci. Często, gdy mają oni pacjenta ze stwierdzoną chorobą wątroby, nie kierują go na dalszą diagnostykę, a degradacja narządu postępuje. To nie powinno mieć miejsca. Każdy pacjent, który ma nawet najmniejsze objawy uszkodzenia wątroby czy czynniki ryzyka w wywiadzie, powinien zostać natychmiast skierowany na badania przeciwciał anty-HCV - tłumaczy lekarz.

- Skala jest realna. Około trzech czwartych chorych na raka wątrobowokomórkowego jest zakażonych HBV (ang. Hepatitis B Virus wywołujący WZW typu B) lub HCV (ang. Hepatitis C Virus wywołujący WZW typu C). W Polsce zakażonych HCV jest około 130-150 tys. osób, z których aż 80 proc. żyje w nieświadomości zakażenia. Sam wirus C odpowiada w Polsce za około 60 proc. przypadków tego nowotworu, który rokrocznie powoduje zgony około 2 tys. osób. Wirus B jest pod tym względem jeszcze bardziej podstępny: wbudowuje swój materiał genetyczny do komórek wątroby i może wywołać raka nawet bez etapu marskości - dodaje dr Pyziak-Kowalska.

Eksperci zaznaczają, że obecnie coraz więcej osób słyszy diagnozę: rak wątroby. – Pamiętam szczególnie jedną pacjentkę. Wiele lat temu wykryto u niej przeciwciała. Już wtedy powinna zostać poddana dokładnej diagnostyce. Ale tak się nie stało. Do mnie trafiła już w momencie, gdy miała zaawansowanego raka wątroby. Miałem związane ręce. Oczywiście można było próbować leczenia farmakologicznego czy przeszczepu wątroby, ale te metody sprawdzają się w sytuacji, gdy zmiany nie są duże. Niestety, pacjentka zmarła, a gdyby zbadała się wcześniej, miałaby szansę - opowiada prof. Flisiak.

Ratunkiem są nie tylko badania, ale też szczepienia

Eksperci wskazują, że szczepienie przeciw WZW B działa de facto jak pierwsza szczepionka przeciwnowotworowa w historii medycyny.

- Natomiast w przypadku WZW C dysponujemy dziś terapią doustną, która w 8-12 tygodni usuwa wirusa u ponad 95 proc. leczonych. Wykryte i wyleczone zakażenie sprowadza ryzyko raka do minimum. Dlatego jednorazowe oznaczenie przeciwciał anty-HCV, dostępne w POZ, należy do najbardziej opłacalnych badań profilaktycznych, jakie Polak może sobie zrobić - podkreśla dr Pyziak-Kowalska.

Co jeszcze oprócz WZW nęka wątroby Polaków?

- Największym, choć wciąż niedocenianym problemem, jest dziś stłuszczeniowa choroba wątroby. W Polsce może dotyczyć nawet 9 mln osób, a stanowi już blisko 60 proc. wszystkich chorób wątroby w kraju. To cicha epidemia stylu życia, ściśle spleciona z chorobami metabolicznymi: z otyłością zmaga się w Polsce około 9 mln osób, z cukrzycą typu 2-3,1 mln, z nadciśnieniem - 10 mln, a zaburzenia lipidowe mogą dotyczyć nawet 21 mln Polaków. Choroba rozwija się latami bezobjawowo, a u części pacjentów przechodzi w stłuszczeniowe zapalenie wątroby (MASH), włóknienie, marskość, a nawet raka. Dlatego kluczowe jest zwracanie uwagi na niepokojące objawy i szybkie rozpoczęcie diagnostyki - mówi dr Pyziak-Kowalska.

Jak wskazują eksperci, objawy ostrego zapalenia wątroby są dość charakterystyczne. Zaliczamy do nich: zażółcenie skóry i białek oczu, ciemny mocz i odbarwiony stolec, osłabienie, brak apetytu, nudności, bóle stawów i mięśni oraz dyskomfort pod prawym łukiem żebrowym.

- Pułapką jest jednak to, że w zakażeniach przewlekłych obraz choroby bywa zwodniczo skąpy. Przy WZW C ostre objawy pojawiają się jedynie u 20 do 30 proc. zakażonych, a choroba latami pozostaje niema - podsumowuje prof. Flisiak.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie