Domagają się pieniędzy na podwyżki i leczenie. "Protest będzie eskalował"
Szpitale powiatowe alarmują, że ich sytuacja finansowa jest na tyle dramatyczna, że grozi zamykaniem oddziałów, a nawet całych lecznic. Od resortu zdrowia domagają się pilnych zmian i straszą eskalacją protestu. - Pożyczamy pieniądze i dokładamy, by mogły działać. W skali roku to ok. 10-15 mln zł. Kogo stać na takie subsydiowanie? - alarmował dyrektor szpitala w Lubaczowie.