Lekarze tracą prawo wykonywania zawodu. W tle spór o przepisy

Medycy spoza Unii Europejskiej, którzy w uproszczonym trybie uzyskali w Polsce prawo wykonywania zawodu, musieli do 1 maja potwierdzić znajomość języka polskiego. Część z nich nie dostarczyła wymaganych dokumentów. Lekarze tracą już uprawnienia, a pielęgniarki i położne dostają wezwania.

Od 1 do 8 maja izby wygasiły już 146 praw wykonywania zawoduOd 1 do 8 maja izby wygasiły już 146 praw wykonywania zawodu
Źródło zdjęć: © Getty Images | Halfpoint Images
Marta Słupska

Prawo wykonywania zawodu zostało wygaszonych

Lekarze, lekarze dentyści, pielęgniarki i położne spoza Unii Europejskiej, którzy korzystali z uproszczonej ścieżki dopuszczenia do pracy w Polsce, mieli czas do 1 maja na udokumentowanie znajomości języka polskiego co najmniej na poziomie B1. Wymóg ten dotyczył m.in. osób z Ukrainy, które uzyskały prawo wykonywania zawodu na podstawie rozwiązań wprowadzonych najpierw w czasie pandemii COVID-19, a później utrzymanych po wybuchu wojny.

Warunkowe prawo wykonywania zawodu przyznawano bez nostryfikacji dyplomu, stażu, egzaminu LEK czy wcześniejszej weryfikacji języka. Po zmianie przepisów medycy zostali zobowiązani do uzupełnienia dokumentacji. Termin minął, ale jak wynika z danych samorządów, wymaganych certyfikatów wciąż nie złożyły setki osób.

Najbardziej zdecydowanie reaguje samorząd lekarski. Według rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej Jakuba Kosikowskiego w Polsce pracuje 2321 lekarzy i 1014 dentystów na podstawie przepisów, które początkowo nie wymagały potwierdzenia znajomości polskiego. Od 1 do 8 maja izby wygasiły już 146 praw wykonywania zawodu. W kolejnych dniach ta liczba przekroczyła 200.

– Wszystkie prawa wykonywania zawodów, w przypadku których lekarze nie uzupełnili dokumentacji w wyznaczonym czasie, a mieli na to, przypomnijmy, dwa lata, będą zgodnie z ustawą wygaszane – zapowiada Jakub Kosikowski w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Samorząd lekarski nadal zbiera dane z okręgowych izb. Już teraz wiadomo jednak, że chodzi o kilkuset lekarzy. Jak wskazuje Kosikowski, część z nich nie zdała egzaminu językowego, a część w ogóle do niego nie przystąpiła.

Sytuacja pielęgniarek i położnych

Inaczej wygląda sytuacja pielęgniarek i położnych. Izby pielęgniarskie nie wygaszają automatycznie uprawnień, lecz wysyłają wezwania do osób, które nie dostarczyły certyfikatów. Skala problemu jest różna w zależności od regionu. W Warszawie dokumentów nie złożyło około 190 z około 400 osób dopuszczonych warunkowo do zawodu. Na Dolnym Śląsku może chodzić nawet o około 400 pielęgniarek i położnych.

– Do wszystkich osób, które nie złożyły certyfikatów, wysyłamy wezwania do dostarczenia wymaganych dokumentów. Rozumiemy, że część z nich mogła nie dopełnić formalności z powodów organizacyjnych lub przeoczyć termin – mówi Mariola Łodzińska, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

– Jeśli jednak, pomimo dostarczenia wezwania, certyfikaty nie zostaną złożone, okręgowe rady będą podejmowały uchwały o wygaszeniu PWZ – dodaje.

Jak egzekwować rygor, czyli spór o przepisy

Spór dotyczy także interpretacji przepisów. Ustawa mówi o obowiązku dostarczenia dokumentów "pod rygorem utraty prawa wykonywania zawodu", ale nie opisuje szczegółowo, jak samorządy mają ten rygor egzekwować. Ministerstwo Zdrowia stoi na stanowisku, że utrata uprawnień nie następuje automatycznie.

"Przepisy umożliwiają wyegzekwowanie obowiązku złożenia certyfikatu językowego dzięki sformułowaniu "pod rygorem utraty PWZ". Nie oznacza to, że nakładają na izby obowiązek odebrania PWZ" – przekazało Biuro Komunikacji MZ do Rynku Zdrowia.

Sytuację dodatkowo komplikuje poprawka przyjęta przez sejmową Komisję Zdrowia. Zakłada ona wydłużenie okresu przejściowego dla medyków spoza UE o kolejny rok, do 1 maja 2027 r. Przepisy nie są jednak jeszcze uchwalone – muszą przejść przez Sejm, Senat i trafić do prezydenta.

Ministerstwo Zdrowia sugeruje więc ostrożność

"Niewątpliwie w obecnym stanie prawnym właściwa rada okręgowa może podjąć uchwałę stwierdzającą utratę prawa wykonywania zawodu, jednak ze względu na brzmienie przyjętej poprawki, MZ sugeruje, aby powstrzymać się od pochopnych działań w tej kwestii i rozstrzygać indywidualnie sprawy poszczególnych osób po ich uprzednim wnikliwym zbadaniu" – wskazuje resort w odpowiedzi.

Z takim podejściem nie zgadza się samorząd lekarski. Jakub Kosikowski podkreśla, że lekarze mieli kilka możliwości potwierdzenia znajomości języka, m.in. przez egzamin organizowany przez Naczelną Radę Lekarską, LEK, LDEK lub egzamin weryfikacyjny.

– Lekarski Egzamin Końcowy odbywa się dwa razy w roku, co oznacza, że przez dwa lata dostępne były przynajmniej cztery sesje egzaminacyjne. Dodatkowo egzaminy z języka polskiego na poziomie B1 organizowane są regularnie przez Naczelną Izbę Lekarską oraz liczne uprawnione do tego podmioty. Trudno zatem mówić o ograniczonym dostępie do terminów – zaznacza rzecznik NIL.

Mariola Łodzińska przyznaje, że pielęgniarki i położne zgłaszały problemy z dostępnością terminów egzaminów, ale podkreśla, że dwa lata były wystarczającym czasem na dopełnienie formalności.

– Samorząd zdecydował się natomiast wydłużyć nieco okres na dopełnienie formalności ze względu na ewentualną nowelizację przepisów – wyjaśnia.

Źródło: Rynek Zdrowia, Gazeta Prawna, Polityka Zdrowotna

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie