Jego narządy dostało kilka osób. Okazało się, że miał wściekliznę
59-letni mężczyzna z USA pośmiertnie uratował życie innym, oddając swoje narządy. Dopiero później okazało się, że prawdopodobnie był zakażony wirusem wścieklizny. W efekcie zakażeniu uległ biorca przeszczepionej nerki, który zmarł, a trzy kolejne osoby zostały objęte pilnymi procedurami zapobiegawczymi po otrzymaniu przeszczepów rogówki.
Narządy trafiły do kilku osób
James Martin, 59-letni mieszkaniec stanu Idaho i ojciec trójki dzieci, zmarł w grudniu 2024 roku. Początkowo jego bliscy byli przekonani, że przyczyną śmierci były problemy kardiologiczne. Dopiero później lekarze zaczęli podejrzewać, że mężczyzna mógł być zakażony wirusem wścieklizny.
Agresywny bóbr atakował krowy. Nietypowa interwencja tomaszowskich strażaków
Według relacji rodziny kilka tygodni wcześniej został podrapany przez skunksa, gdy próbował ochronić jednego ze swoich kotów. Specjaliści przypuszczają, że zwierzę mogło wcześniej mieć kontakt z zakażonym nietoperzem. Po śmierci mężczyzny rodzina zdecydowała się uszanować jego wolę dotyczącą dawstwa narządów.
W trakcie standardowej procedury przeprowadzono badania w kierunku HIV i wirusowego zapalenia wątroby. Testy na obecność wirusa wścieklizny nie zostały wykonane. Jak podkreślają eksperci, takie przypadki należą do skrajnie rzadkich. Według danych w latach 1978-2024 odnotowano jedynie trzy potwierdzone przypadki przeniesienia wścieklizny poprzez przeszczep narządów.
Rogówki zmarłego przeszczepiono trzem osobom w różnych stanach USA. Nerka trafiła natomiast do 76-letniego Barneya Kurowickiego z Michigan, który od dwóch lat wymagał dializ. W styczniu 2025 roku u biorcy nerki wystąpiły charakterystyczne objawy wścieklizny, w tym osłabienie, drżenia mięśni oraz wodowstręt, uznawany za jeden z najbardziej typowych symptomów choroby.
Jedna próbka potwierdziła obecność wirusa
Po pojawieniu się podejrzeń lekarze skontaktowali się z amerykańskim Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC). Rozpoczęto pilne działania mające na celu odnalezienie wszystkich osób, które otrzymały tkanki od dawcy. W przypadku biorców rogówki zdecydowano o usunięciu przeszczepionej tkanki i podaniu profilaktyki poekspozycyjnej, czyli szczepień oraz immunoglobuliny stosowanych po kontakcie z wirusem wścieklizny.
Żaden z biorców rogówki nie rozwinął objawów choroby. Jednak jedna z przebadanych próbek pobranej tkanki dała wynik dodatni w kierunku wścieklizny. Służbom udało się również zapobiec wykonaniu czwartego planowanego przeszczepu.
Wścieklizna jest wirusową chorobą atakującą układ nerwowy. Do zakażenia dochodzi najczęściej po pogryzieniu lub zadrapaniu przez zakażone zwierzę. Gdy pojawią się objawy neurologiczne, szanse na przeżycie są minimalne. Dlatego po każdym potencjalnym kontakcie z wirusem kluczowe znaczenie ma szybkie wdrożenie profilaktyki poekspozycyjnej.
Po tym zdarzeniu amerykańska Health Resources and Services Administration zaproponowała rozszerzenie procedur oceny ryzyka u dawców narządów. Rozważane jest dokładniejsze dokumentowanie kontaktów ze zwierzętami mogącymi przenosić wściekliznę oraz ściślejsza współpraca z CDC przy ocenie potencjalnych zagrożeń.
Źródło: CDC
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.