Neurotoksyny zakłócają pracę mięśni
Ixodes holocyclus, nazywany australijskim kleszczem paraliżującym, występuje przede wszystkim wzdłuż wschodniego wybrzeża Australii. Szczególnie często spotykany jest w pasie ciągnącym się w pobliżu wybrzeża. Pasożytuje na wielu gatunkach zwierząt, w tym psach, kotach, koniach i bydle, ale może również żerować na człowieku.
WIDEOCzego boją się kleszcze? Przetestowaliśmy 6 naturalnych preparatów
Dorosła samica przed pobraniem krwi jest niewielka, mierzy około 3-4 mm. Problemem nie jest jednak jej rozmiar, lecz substancje przekazywane podczas żerowania. W ślinie Ixodes holocyclus znajdują się toksyny oddziałujące na układ nerwowy. Badania wskazują, że mogą one zaburzać przekazywanie sygnałów potrzebnych do prawidłowego skurczu mięśni.
Dotychczas opisano 19 holocyklotoksyn związanych z tym gatunkiem. Ilość toksyn przekazywanych podczas żerowania rośnie z czasem, a szczególnie niebezpieczny może być okres po kilku dniach obecności kleszcza na żywicielu. Konsekwencją działania toksyn może być tzw. paraliż kleszczowy.
Najpierw nogi, później twarz i gardło
Objawy mogą rozwijać się stopniowo. Początkowo pojawia się osłabienie kończyn, przede wszystkim nóg. Wraz z postępem zatrucia problemy mogą obejmować kolejne grupy mięśni. Szczególnie groźna sytuacja występuje wtedy, gdy osłabienie obejmuje mięśnie twarzy i gardła, a następnie mięśnie uczestniczące w oddychaniu.
Jeśli paraliż dotknie przepony i pozostałych mięśni oddechowych, pacjent może stracić możliwość samodzielnego oddychania. Bez odpowiedniej pomocy medycznej jest to stan bezpośrednio zagrażający życiu. W przypadku tego gatunku samo pozbycie się pajęczaka nie oznacza, że niebezpieczeństwo natychmiast minęło.
Opisane w literaturze medycznej przypadki paraliżu kleszczowego pokazują, że stan chorego może pogarszać się jeszcze po usunięciu pasożyta. Objawy mogą narastać przez następne 24-48 godzin. Z tego względu osoba, u której po kontakcie z takim kleszczem wystąpiły objawy neurologiczne lub problemy z oddychaniem, wymaga pilnej oceny medycznej i obserwacji.
Czy niebezpieczny kleszcz może pojawić się w Polsce?
Ixodes holocyclus nie występuje naturalnie w Polsce. Nie ma więc podstaw, aby obawiać się paraliżu wywoływanego przez ten konkretny gatunek podczas spaceru po polskim lesie czy parku. Nie oznacza to jednak, że występujące w naszym kraju kleszcze są niegroźne.
Największe znaczenie epidemiologiczne ma kleszcz pospolity, Ixodes ricinus. Może przenosić patogeny odpowiedzialne za boreliozę oraz wirusa kleszczowego zapalenia mózgu. Skala chorób odkleszczowych w naszym kraju jest znaczna. Według danych epidemiologicznych za 2025 rok zgłoszono 48 725 przypadków boreliozy oraz 935 przypadków kleszczowego zapalenia mózgu.
Australijski Ixodes holocyclus i występujące w Polsce kleszcze stanowią więc zagrożenie z innych powodów. Pierwszy może bezpośrednio zatruwać organizm neurotoksynami i doprowadzić do paraliżu. Rodzime gatunki są niebezpieczne przede wszystkim jako wektory drobnoustrojów wywołujących choroby zakaźne.
Źródło: GIS, NIH
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.