Wygląda jak zwykły autokar, ale jego wnętrze przypomina nowoczesny oddział ratunkowy. Pierwszy w Polsce autobus-ambulans "do zadań specjalnych" ma pomagać podczas wypadków masowych.
Ambulans do zadań specjalnych
Do Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi trafił pierwszy w Polsce autobus-ambulans, który ma pomagać podczas katastrof, wypadków masowych i innych zdarzeń z dużą liczbą poszkodowanych.
Pojazd ma blisko 14 metrów długości i został wyposażony w sześć stanowisk z noszami. Dzięki temu ratownicy mogą jednocześnie udzielać zaawansowanej pomocy kilku ciężko rannym osobom, jeszcze przed przewiezieniem ich do szpitala. W praktyce autobus może pełnić funkcję sześciu karetek działających w jednym miejscu.
DLA CIEBIE
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii
– Ambulans do zadań specjalnych jest już w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. To pierwszy taki pojazd w Polsce. Z zewnątrz wygląda jak normalny autobus, natomiast w środku jest mobilnym centrum ratowania życia – powiedziała marszałek województwa łódzkiego Joanna Skrzydlewska, cytowana przez PAP.
Nowy pojazd ma być wykorzystywany przede wszystkim tam, gdzie w krótkim czasie pomocy potrzebuje wiele osób. Może zabezpieczać m.in. miejsca wypadków drogowych i kolejowych, katastrof oraz sytuacji kryzysowych.
Ambulans w sytuacjach kryzysowych
– Pojazd będzie zabezpieczał wszelakiego rodzaju zdarzenia masowe, w których jest duża liczba poszkodowanych będących w ciężkim stanie. Będzie na pewno przydatny w przypadku wypadków kolejowych czy wypadku autobusu, jaki miał niedawno miejsce na Węgrzech, a także wykorzystywany w sytuacjach kryzysowych – wyjaśnił dyrektor WSRM w Łodzi Bogusław Tyka.
Na pokładzie znalazły się m.in. respiratory, defibrylatory, aparaty USG, pompy infuzyjne, systemy tlenowe oraz urządzenia do mechanicznego uciskania klatki piersiowej. Jest także specjalistyczny sprzęt urazowy, lodówka, system sterylizacji powietrza i winda ułatwiająca załadunek pacjentów.
Ambulans posiada własne źródła zasilania i instalacje, dzięki czemu może działać niezależnie od infrastruktury w miejscu zdarzenia. – Ważną jego cechą jest to, że ze względu na wystarczającą wysokość lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni nie muszą przybierać dziwnych pozycji – dodał Tyka.
To wszystko kosztowało blisko 7,8 mln zł.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.
Katarzyna Prus
Dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w tematyce związanej z medycyną i ochroną zdrowia. W Wirtualnej Polsce od 2022 roku, wcześniej, przez kilkanaście lat pracowała w mediach lokalnych. Pisze między innymi o polityce zdrowotnej, chorobach cywilizacyjnych, zdrowiu psychicznym i zagrożeniach epidemiologicznych. Chętnie porusza tematy społeczne. Prowadzi konferencje z udziałem ekspertów ochrony zdrowia oraz program “O zdrowiu przy kawie”. Wielokrotnie nagradzana w konkursach dla dziennikarzy medycznych w tym Dziennikarz Medyczny Roku.