Szpital w Miastku może upaść. Płacił ponad 300 tys. zł za dzień pracy lekarza

Szpital Miejski w Miastku ogranicza działalność i może wkrótce ogłosić upadłość. Placówkę obciążono karą w wysokości 13,2 mln zł po wykryciu nieprawidłowości przy zabiegach neurochirurgicznych. W tle są śledztwo CBA i prokuratury oraz zadłużenie, które może sięgać nawet 70 mln zł.

SzpitalSzpital
Źródło zdjęć: © Getty Images | SimonSkafar
Marta Słupska

Placówka zamyka kolejne oddziały

Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na lecznicę karę w związku z zabiegami wykonywanymi przez prywatną spółkę Spine. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. termolezji, czyli małoinwazyjnej metody leczenia przewlekłego bólu, najczęściej kręgosłupa. Procedura polega na wykorzystaniu fal radiowych do uszkodzenia nerwów przewodzących bodźce bólowe.

Według konsultanta wojewódzkiego 10 stycznia 2025 r. jeden lekarz miał wykonać w Miastku aż 73 takie zabiegi. Spółka wystawiła za ten dzień rachunek przekraczający 300 tys. zł. Pojawiły się również zarzuty, że w dokumentacji szpitalnej wpisywano droższe procedury niż te, które rzeczywiście przeprowadzano.

Sprawą zajmują się CBA i prokuratura. Szpital potrącał część pieniędzy otrzymywanych z NFZ jako prowizję, a spółce Spine przekazał łącznie 3,4 mln zł. O kolejne 7-8 mln zł trwa spór sądowy.

Problemy finansowe i kadrowe doprowadziły do znacznego ograniczenia działalności szpitala. Od lipca nie działa oddział chorób wewnętrznych. Zawieszone są także chirurgia ogólna, blok operacyjny, intensywna terapia, rehabilitacja ambulatoryjna oraz pracownie kolonoskopii, gastroskopii, RTG, tomografii komputerowej i USG.

Zarząd zapewnia, że nadal funkcjonują diagnostyka, stacja dializ i apteka.

Na początku lipca stanowisko prezesa objęła Teresa Finkiewicz. Miała przygotować przejęcie placówki przez inny szpital podległy samorządowi województwa, ale po kilku tygodniach złożyła rezygnację.

Właścicielem spółki prowadzącej lecznicę jest gmina Miastko. Samorząd wielokrotnie przekazywał pieniądze na jej ratowanie, jednak obecna skala zobowiązań może przekraczać możliwości gminy. Oficjalnie zadłużenie wynosi około 40 mln zł.

– Szpital w Miastku ma bałagan w księgowości, wielu wierzycieli, bardzo dużo roszczeń. Długi są horrendalne. Jak spojrzę na sufit, to może i 70 mln zł, ale nie ma jeszcze pełnego obrazu – mówi "Gazecie Wyborczej" wicemarszałek województwa pomorskiego Leszek Bonna.

Co dalej z opieką nad pacjentami?

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku analizował możliwość przejęcia części zadań placówki. W grę wchodziłoby utrzymanie oddziału internistycznego, izby przyjęć, rehabilitacji i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Powrót do pełnego zakresu działalności miałby jednak nie być możliwy.

– Szpital w Słupsku twierdzi, że mógłby zapewnić opiekę medyczną w postaci oddziału internistycznego, izby przyjęć, rehabilitacji i ambulatorium opieki specjalistycznej. Niemożliwy jest jednak powrót do pełnego profilu działalności, co trzeba uczciwie mieszkańcom powiedzieć – podkreśla Bonna.

Samorząd województwa nie zamierza przejmować zadłużenia szpitalnej spółki.

– Namieszali w Miastku i muszą tę żabę połknąć. My, z przyczyn społecznych, jesteśmy gotowi pomóc mieszkańcom w zabezpieczeniu opieki medycznej, jednak nie zamierzamy spłacać długów spółki – zaznacza wicemarszałek.

Sytuację komplikuje położenie Miastka. Do najbliższych szpitali mieszkańcy mają ponad 45 km. Zdaniem Bonny na miejscu powinny pozostać podstawowa opieka medyczna, izba przyjęć oraz transport pacjentów.

– Jesteśmy gotowi otoczyć pacjentów opieką, ale potrzebujemy decyzji. Władze Miastka ich nie podejmują, więc zostaje nam czekać na syndyka – podsumowuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie