Szpital zalega za ciepło 2,7 mln zł. "To nie magazyn, który można odłączyć"

Szpital psychiatryczny w Choroszczy mierzy się z problemami finansowymi, które stawiają pod znakiem zapytania dalsze ogrzewanie placówki. Dostawca wypowiedział umowę, a dyrekcja negocjuje spłatę zaległości. Rachunki za ciepło są jednak tylko częścią zobowiązań.

Szpital zalega za ciepło 2,7 mln złSzpital zalega za ciepło 2,7 mln zł
Źródło zdjęć: © Getty Images | Alexander Maniakhin
Marta Słupska

Umowa wygasa z końcem października

Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", zaległości szpitala wobec Zakładu Energetyki Cieplnej oraz Wodociągów i Kanalizacji w Choroszczy sięgają 2,7 mln zł. Gminna spółka wypowiedziała umowę ze skutkiem na 31 października. Ostrzega, że niezapłacone rachunki zagrażają jej płynności finansowej, co może odbić się również na innych odbiorcach.

W internecie pojawiły się doniesienia o zimnych kaloryferach na oddziałach. Dostawca wyjaśnił jednak, że ogrzewania nie uruchomiono z powodu braku formalnego wniosku szpitala, a nie w ramach sankcji za długi. Kierujący placówką od dwóch miesięcy Andrzej Szewczuk zapewnia, że zgłoszenie zostało już złożone. Według niego wcześniej pacjenci ani pracownicy nie sygnalizowali mu chłodu.

– Dług jest dosyć spory, bo to prawie 2,7 mln zł. Ale to sytuacja, którą zastałem, jeszcze z poprzedniego roku – mówi dyrektor, który zarządza szpitalem dopiero od dwóch miesięcy.

Trwają rozmowy o rozłożeniu należności na raty. Nie ustalono jeszcze, na jakich warunkach ciepło będzie dostarczane po wygaśnięciu umowy.

– To jest szpital, a nie magazyn, który można odłączyć od ogrzewania. Musimy zapewnić pacjentom ciepło. Koszty spowodowane jego brakiem byłyby znacznie większe niż dług, który mamy wobec zakładu – mówi Szewczuk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Zadłużenie może sięgać 87 mln zł

Dyrektor szacuje łączne zobowiązania na 85–87 mln zł. Ponad 20 mln zł to przeterminowane należności wobec dostawców, a około 30 mln zł stanowi dług wobec ZUS. Szpital ma również kredyty, które według Szewczuka spłaca zgodnie z harmonogramem.

– Każdego miesiąca dług wobec dostawców wzrasta o prawie 2 mln zł. Ekonomicznie sytuacja jest katastrofalna. Zmiany są potrzebne natychmiast – podkreśla dyrektor.

Placówka ma 21 oddziałów, 844 łóżka i niemal tysiąc pracowników. Utrzymuje blisko 50 budynków. Według wyliczeń Szewczuka koszty pracownicze wynoszą już 102 proc. wartości kontraktu z NFZ. Pieniądze z Funduszu nie pokrywają więc nawet tego wydatku, a trzeba jeszcze opłacić leki, wyżywienie czy energię.

Dyrekcja zamierza rozmawiać ze związkami zawodowymi o 13-procentowym dodatku do wynagrodzeń. Jak wylicza, świadczenie wynikające z dawnego porozumienia kosztuje około 15,5 mln zł rocznie.

Nowe poradnie i przegląd wydatków

Szewczuk zapowiada kontrolę umów oraz kosztów utrzymania infrastruktury. Wskazuje m.in. na rynny podłączone do kanalizacji sanitarnej: za odprowadzaną deszczówkę szpital płacił jak za ścieki.

Plan naprawy obejmuje także zwiększenie przychodów. Od 1 listopada ma ruszyć poradnia geriatryczna. Dyrekcja zabiega również o więcej łóżek geriatrycznych i chce otworzyć poradnię chirurgiczną, ortopedyczną oraz kardiologiczną.

Konsultacje na miejscu mogłyby ograniczyć przewożenie pacjentów do Białegostoku i koszty transportu. Z nowych poradni mieliby korzystać także mieszkańcy Choroszczy i okolic.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie