Rezonans wykrył raka u Tomasza Kammela. "Ryzyko naddiagnostyki"

Tomasz Kammel wykonał rezonans magnetyczny całego ciała, dzięki któremu wykryto u niego złośliwy nowotwór pęcherza. Wiele osób wykonuje to kosztowne badanie mimo braku wskazań. W takim przypadku nie jest ono zalecane. - Wykonanie badania bez żadnych niepokojących objawów może powodować ryzyko naddiagnostyki - przestrzega fizyk medyczny Paweł Banyś.

Tomasz Kammel, w kółku: fizyk medyczny Paweł BanyśTomasz Kammel wykonał skan całego ciała. Fizyk medyczny Paweł Banyś komentuje
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, Getty Images
Marta Słupska

Diagnoza była zaskoczeniem

Tomasz Kammel poinformował w mediach społecznościowych, że wiosną rozpoznano u niego złośliwy nowotwór pęcherza. Wiadomość była dla niego trudna do przyjęcia, ponieważ od lat dbał o zdrowie i unikał używek.

"W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę" - napisał.

Prezenter przypomniał, że na ten sam rodzaj nowotworu chorował jego ojciec. Jak relacjonował, miał wówczas około 70 lat i przez kilkadziesiąt lat dużo palił. Sam Kammel nigdy nie sięgał po papierosy. Wykonał również testy genetyczne, które - według jego wpisu - nie wykazały predyspozycji do tego typu chorób.

"A więc jeszcze raz: jak? Ano tak, że rak się nie zastanawia. Po prostu nagle jest i już" - przyznał.

Niewielki punkt w pęcherzu zwrócił uwagę specjalistki

Kammel, za namową znajomych lekarzy, zdecydował się na skan całego ciała - nieinwazyjne badanie metodą rezonansu magnetycznego. To właśnie podczas tego badania zauważono zmianę, która wymagała wyjaśnienia.

Po dwóch dniach wykonano cystoskopię. To badanie pozwala obejrzeć wnętrze pęcherza za pomocą cienkiego przyrządu wprowadzanego przez cewkę moczową. W diagnostyce raka pęcherza istotne jest również pobranie tkanki i jej ocena pod mikroskopem.

Jak przekazał prezenter, wykryta u niego zmiana miała najniższy stopień złośliwości. Leczenie rozpoczęto niemal natychmiast.

"Nie minęły trzy kolejne dni, a ja już byłem po operacji" - napisał i dodał, że nie potrzebował chemioterapii.

"Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany, to było warto się tym podzielić" - zaznaczył.

Ryzyko naddiagnostyki

Historia Kammela obudziła pytania o to, czy warto profilaktycznie wykonywać skan całego ciała. Prezenter miał w najbliższej rodzinie przypadek nowotworu, co jednak, jeśli pacjent nie ma podobnej historii rodzinnej?

American College of Radiology wskazuje, że brakuje wystarczających dowodów uzasadniających takie badania przesiewowe u osób bez objawów, czynników ryzyka ani obciążającego wywiadu rodzinnego. Zakres diagnostyki należy dobierać do indywidualnej sytuacji pacjenta.

Stanowisko to potwierdza Paweł Banyś, fizyk medyczny z Klinicznego Ośrodka Diagnostyki Obrazowej 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SP ZOZ w Krakowie.

- Rezonans magnetyczny całego ciała to badanie, które może sugerować, że coś jest zmianą nowotworową, choć wcale nią nie jest. Jego celem jest lokalizacja stanu zapalnego w organizmie lub wykluczenie. Może się więc okazać, że rezonans wykryje jakąś zmianę, pacjent się przerazi, a po głębszych badaniach okaże się, że jednak nie jest to nic poważnego. Niestety, jest to badanie bardzo drogie [ok. 3 tys. zł - przyp. red.], a przede wszystkim niedoskonałe, bo obarczone ryzykiem wyniku fałszywie dodatniego - mówi Paweł Banyś w rozmowie z WP abcZdrowie.

- Wykonanie badania bez żadnych niepokojących objawów może powodować ryzyko naddiagnostyki. To prosta droga do straumatyzowania pacjenta. Taki screening całego ciała to trochę jak strzelanie z armaty do muchy. Badanie powinno być wykonywane w wybranych grupach chorych, którzy w wywiadzie rodzinnym mają przypadki nowotworów lub są o podwyższonym ryzyku wystąpienia przerzutów. Można badanie wykonać, jeśli kogoś na to stać. Będzie chciał się uspokoić, upewnić, że nic mu nie dolega - dodaje.

Ekspert zwraca przy tym uwagę na to, że takie badanie trwa zwykle 40-60 minut i nie jest zbyt dokładne.

- Jeśli przykładowo wykonujemy rezonans kręgosłupa, nawet bez kontrastu, to stawiamy na badanie celowane na kręgosłup, np. szyjny, piersiowy, lędźwiowy i dzięki temu możemy bardzo dokładnie zdiagnozować ten konkretny odcinek. Badanie rezonansem całego ciała nie będzie tak dokładne, a nawet jeśli coś w nim lekarza zaniepokoi, konieczne będą kolejne badania celowane - podkreśla Banyś.

- W mojej praktyce zetknąłem się już kilkanaście razy z taką sytuacją. Znam historię pani, która miała silne bóle brzucha. Wykonała sobie rezonans całego ciała, myśląc, że szybko wyłapie, co jej dolega. Opis badania był jednak tak lakoniczny, że dopiero kolejne wizyty i zlecenie badań dedykowanych wykazały patologię. W tym przypadku pacjentka niepotrzebnie straciła czas i pieniądze na taki rezonans whole body (całego ciała) - opowiada.

- Podczas tak długiego badania pacjent może się poruszyć i mogą pojawiać się artefakty, czyli zakłócenia obrazu, które wpływają na ostateczny wynik badania - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Adrian Machnica, specjalista radiologii i diagnostyki obrazowej. - Dla mnie to badanie, które daje poczucie fałszywego bezpieczeństwa dla pacjenta - mówi na filmiku opublikowanym na Instagramie @panradiolog. - Pamiętajmy, że w badaniach obrazowych możemy znaleźć różne zmiany, które nie są istotne klinicznie i wynikają na przykład ze starzenia się organizmu - dodaje.

Machnica podkreśla, że rezonans całego ciała nie może być traktowany jako badanie przesiewowe u ludzi zdrowych. - Badanie przesiewowe powinno być tanie i powszechnie dostępne oraz wykrywać konkretną chorobę, a nie tylko to, co może sugerować jakąś chorobę - zaznacza ekspert.

 "Sam nie poddałbym się takiemu badaniu"

Paweł Banyś zauważa jednak, że mimo iż w środowisku lekarskim skan całego ciała nie jest polecany u osób bez objawów i czynników ryzyka, wciąż istnieją medycy, którzy zalecają tę metodę w konkretnych sytuacjach.

- Większość lekarzy jest przeciwna rezonansowi całego ciała bez wskazań, ale trzeba jednak dodać, że istnieją zagorzali zwolennicy tej technologii. Przykładem jest profesor Anwar R. Padhani, znany na całym świecie radiolog onkologiczny, który propaguje tę metodę diagnostyczną jako alternatywę dla technik wykorzystujących promieniowanie rentgenowskie PET i TK. Dzięki wysokiej czułości WB-MRI znajduje szczególne zastosowanie w przypadku diagnozowania nowotworów ze skłonnością do przerzutów do kości, otrzewnej i w raku jajnika - wylicza ekspert.

- Sam nie poddałbym się takiemu badaniu i ze swojego doświadczenia nie zalecałbym go osobom, które ot tak chciałyby się przebadać. Widziałem już sporo wyników takich rezonansów i - szczerze mówiąc - często wprowadzały one zamęt zamiast realnie pomagać pacjentowi - dodaje.

Co zatem ekspert zaleca zamiast profilaktycznego whole body scan? - Udział w darmowych badaniach profilaktycznych i konsultacja wyników z doświadczonym lekarzem - podsumowuje.

Źródło: WP abcZdrowie, Instagram, acr.org, Fakt

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie