Trwa ładowanie...

Mężczyzna miał tatuaż z napisem ''Nie reanimować". Jak w takiej sytuacji powinien zachować się lekarz?

Do szpitala został przywieziony nieprzytomny pacjent. Ma poważne zdrowotne problemy i wysokie stężenie alkoholu we krwi. Nie posiada przy sobie dokumentów i nie ma z nim żadnej rodziny. Tylko na klatce piersiowej jest tatuaż: ''Nie reanimować". Co powinien zrobić lekarz?

Zobacz film: "Nawet ty możesz reanimować. Oto podstawowe zasady"

Brzmi to jak najgorszy możliwy scenariusz w historii etyki lekarskiej. Jednak ta historia niedawno wydarzyła się w szpitalu na Florydzie, gdzie trafił 70-letni pacjent, który odmowę ratowania życia miał wypisaną na swojej skórze. Mimo że wola była przedstawiona na ciele, to lekarze nie mogli mieć 100 proc. pewności, że pacjent rzeczywiście tego chce. W tym przypadku zdecydowali się leczyć mężczyznę antybiotykami i innymi środkami, które ratują mu życie.

1. Tatuaż jest niejednoznaczny

Jednakże wielu lekarzy nie postąpiłoby w ten sam sposób. Prawo dotyczące reanimacji jest niezwykle skomplikowane i w Ameryce różni się w zależności od stanu. Lekarze są etycznie i prawnie zobowiązani do przestrzegania woli pacjenta. W tym przypadku medycy uznali, że tylko oficjalny podpis odpowiednich dokumentów może zadecydować o takim działaniu.

Tatuaż, choć jasno wyrażał życzenie pacjenta, nie jest prawnie wiążący i zazwyczaj jest uznawany za zbyt niejednoznaczny, żeby na jego podstawie wdrażać w życie jakieś decyzje.

''Osoba udzielająca pomocy w nagłych wypadkach może się zastanawiać: litera ''DNR'' może oznaczać Do Not Resuscitate (tłum. Nie reanimować), a może Departament od Natural Resourses (tłum. Departament Zasobów Naturalnych) lub to czyjeś inicjały. Po drugie, tatuaż może nie świadczyć o rozważnej decyzji o rezygnacji z resuscytacji i w konsekwencji śmierci” - czytamy w "Journal of General Internal Medicine".

2. Zgodnie z życzeniem pacjenta

W tym konkretnym przypadku konsultant ds. etyki uznał, lekarze w szpitalu na Florydzie powinni działać z życzeniem pacjenta – czyli nie reanimować. Sugerowali, że najrozsądniej było wywnioskować, że tatuaż rzeczywiście wyrażał wolę mężczyzny. Jednocześnie zauważono po raz kolejny, że prawo jest niedoskonałe - w niewystarczający sposób chroni przywileje pacjenta i niedokładnie opisuje powinności lekarza.

Ostatecznie w szpitalu zidentyfikowano mężczyznę i znaleziono dokument, który potwierdzał jego wolę. Ostatecznie wydano polecenie zgodne z życzeniem pacjenta, który w efekcie zmarł.

W Polskim prawie nie ma oświadczeń woli w stylu DNAR, czyli o braku reanimacji w przypadku zatrzymania krążenia.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.