Tragedia w Ostrołęce. Eksperci: Młodzież zaczyna się bać chodzić do szkoły

– Zamiast podgrzewania emocji musimy przyjrzeć się zjawisku, jakim jest przemoc wśród dzieci i nastolatków – w rozmowie z WP abcZdrowie komentuje wydarzenia w Ostrołęce Justyna Kotowska, psycholożka.

Atak nożownika w Ostrołęce. Eksperci alarmująAtak nożownika w Ostrołęce. Eksperci alarmują
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Atak nożownika w szkole w Ostrołęce

Przed południem 7 października 19-letni uczeń szkoły zawodowej w Ostrołęce zaatakował nożem. Z wstępnych ustaleń wynika, że 19-latek przyszedł do szkoły z narzędziem i zaatakował innych uczniów oraz kadrę pedagogiczną.

Jak poinformowała Wirtualną Polskę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Łukasiewicz, 19-letni chłopak, uczeń tej szkoły, wszedł do budynku z niebezpiecznym narzędziem. Zaatakował uczniów i nauczycieli – powiedziała w rozmowie z WP. Poszkodowanych jest dziewięć osób. W większości to uczniowie, ale ranni są także nauczyciele.


WIDEO
Dr Anna Bazydło-Pyrka: Wszyscy zaczęliśmy żyć w reklamie

"Łatwo jest wyciągać skrajne wnioski"

Tragedia w Ostrołęce wywołała natychmiastową falę komentarzy i dyskusji na temat bezpieczeństwa w polskich placówkach oświatowych oraz przyczyn narastającej agresji wśród młodych ludzi.

– Bardzo łatwo jest na podstawie tego wydarzenia wyciągać skrajne wnioski, idealne do tworzenia clickbaitowych treści. Tymczasem zamiast podgrzewania emocji musimy przyjrzeć się zjawisku, jakim jest przemoc wśród dzieci i nastolatków – komentuje w rozmowie z WP abcZdrowie Justyna Kotowska, psycholożka, psychoterapeutka, biegła sądowa.

Ekspertka zwraca uwagę, że pierwsze doniesienia medialne – często będące efektem emocjonalnych reakcji i poszukiwania łatwych kliknięć – rzadko pokrywają się z tym, co później znajduje się w aktach postępowania.

– Z własnego doświadczenia zawodowego wiem, że doniesienia prasowe nigdy nie pokrywały się w pełni z tym, co znajdowało się w aktach. To uczy ogromnej ostrożności w wyciąganiu definitywnych wniosków – podkreśla psycholożka, apelując o odpowiedzialność mediów oraz użytkowników sieci.

– Nie warto podawać dalej każdego posta czy filmiku, który znajdziemy w internecie. Gonitwa za klikalnością i sensacją prowadzi do utrwalania wzorców, które mogą przynosić opłakane skutki społeczne – dodaje Justyna Kotowska.

Algorytmy podsuwają przemoc

Na ten sam mechanizm zwraca uwagę Paweł Mrozek z Instytutu Praw Dziecka im. Janusza Korczaka, założyciel "Akcji Uczniowskiej".

– Przede wszystkim nie jest to pierwszy i – moim zdaniem – niestety nie ostatni taki przypadek. Młode pokolenie coraz bardziej się radykalizuje, a duża w tym zasługa mediów społecznościowych i ich algorytmów – wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie. – Nawet jeśli nie chcemy czegoś przeglądać, algorytm i tak nam to podsuwa – przede wszystkim materiały prezentujące brutalną przemoc, bo to się po prostu najlepiej "klika". Big Techy na tym zarabiają – dodaje Mrozek.

Paweł Mrozek podkreśla, że brutalne zachowania nie pojawiają się z dnia na dzień pod wpływem pojedynczego impulsu. – To nie jest tak, że jeden filmik sprawi, iż zdrowy nastolatek pójdzie do szkoły z nożem. Chodzi o całe ekosystemy i ekstremistyczne grupy, które mobilizują młodych ludzi w sieci – mówi.

– Kiedyś myśleliśmy, że takie tragedie zdarzają się tylko w USA, a teraz dostajemy pytania od uczniów, czy w Polsce na pewno jesteśmy bezpieczni. Młodzież zaczyna się po prostu bać chodzić do szkoły – zauważa Mrozek.

– Platformy społecznościowe nie są szkodliwe jako całość, ale pojawia się w nich coraz więcej niebezpiecznych materiałów. Gdyby działała weryfikacja wieku, część z nich nie trafiałaby do najmłodszych. W Polsce ten system jednak absolutnie nie działa – 13-latek w sieci bez problemu funkcjonuje jako osoba 33-letnia. Dziś na porządku dziennym są treści zachęcające do samookaleczeń, samobójstw czy agresji wobec rówieśników i nauczycieli. Młody człowiek może bez żadnej cenzury zobaczyć nagrania, które nigdy nie powinny trafić przed jego oczy – ostrzega.

Przemoc nasza powszednia

Zdaniem eksperta powstaje w ten sposób toksyczny ekosystem, który wspiera u młodych ludzi zachowania przemocowe. – Sprawia, że jesteśmy w nich zanurzeni. A jeśli w tym tkwimy, rośnie nasza tolerancja na takie zachowania. Zjawisko to powoduje, że otoczenie przestaje dostrzegać pierwsze sygnały ostrzegawcze przed eskalacją realnej przemocy. Gdy rośnie tolerancja, rośnie też ryzyko, że przeoczymy te początkowe sygnały – zaznacza.

Tymczasem przemoc jest stałym elementem życia polskich dzieci i nastolatków. Pokazuje to raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

– Badanie zostało przeprowadzone na próbie ponad 140 tysięcy dzieci. Wynika z niego, że aż 87 proc. z nich doznawało przemocy rówieśniczej. Co trzecie dziecko w wieku od 10 do 17 lat doświadczyło dręczenia, czyli zjawiska przewlekłego i powtarzającego się w czasie, a 75 proc.– cyberprzemocy. To ogromny czynnik ryzyka i podglebie do eskalacji takich wydarzeń – alarmuje Justyna Kotowska.

Refleksja zamiast linczu

Nasi rozmówcy apelują do dorosłych, nauczycieli i rządzących o długofalowe działania, a nie jedynie krótkotrwałe wzburzenie po tragedii.

– To nowe wyzwanie dla systemu oświaty i bardzo dobre pytanie do Ministerstwa Edukacji: jakie procedury zamierza wprowadzić? Być może trzeba przeszkolić dzieci oraz nauczycieli w zakresie szybkiego reagowania i wprowadzić programy, które będą skutecznie zwalczać przemoc rówieśniczą – podsumowuje Justyna Kotowska. Wskazuje przy tym, że właściwą reakcją na takie wydarzenia jak w Ostrołęce nie powinno być szukanie winnych do linczu czy powodowane emocjami zaostrzanie kar, lecz wypracowanie rozwiązań systemowych.

W podobnym tonie wypowiada się Paweł Mrozek. – Mamy w Polsce taką kulturę, że o danej tragedii mówimy przez pierwsze trzy dni, a potem o niej zapominamy i wracamy do spraw bieżących – aż do kolejnego dramatu. Potrzebujemy stałego zainteresowania ze strony dorosłych i nauczycieli tym, co dzieje się w życiu młodych ludzi. Jeśli rządzący nie podejmą natychmiastowych działań, by uspokoić nastroje i zagwarantować realne bezpieczeństwo, lęk wśród uczniów będzie tylko rósł. Szkoła musi na powrót stać się miejscem bezpiecznym – podsumowuje założyciel "Akcji uczniowskiej".

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie