Ból pleców okazał się objawem raka. "Usłyszałem diagnozę, która zmieniła wszystko"

Marta Słupska
Kuba Kuba
Źródło zdjęć: © pomagam.pl

Trzy miesiące po narodzinach syna Kuba Kotwica dowiedział się, że ma zaawansowany nowotwór. Dziś 33-latek z Lubina zbiera pieniądze na kontynuację leczenia. Terapia przyniosła poprawę, ale jej koszty przekraczają możliwości rodziny.

Diagnoza tuż po narodzinach dziecka

W marcu 2024 r. Kuba został ojcem. Początek życia z synkiem szybko jednak naznaczyły problemy zdrowotne. Zaczęło się od bólu pleców, który mężczyzna wiązał z wykonywaną pracą. Nie podejrzewał, że dolegliwości mogą mieć związek z chorobą nowotworową.

"W czerwcu 2024 roku usłyszałem diagnozę, która zmieniła wszystko – nowotwór złośliwy jelita grubego w IV stadium" – pisze mężczyzna w serwisie pomagam.pl. 

Zamiast skupiać się na poznawaniu synka i codzienności młodego rodzica, musiał rozpocząć obciążające leczenie.

Kolejne miesiące przyniosły operacje, leczenie onkologiczne i komplikacje wymagające dodatkowych interwencji.

"Przeszedłem radioterapię, dwie poważne operacje i kolejne cykle chemioterapii. Za mną są również liczne komplikacje, nieplanowane zabiegi, badania, pobyty w szpitalu. Każdy etap leczenia jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Niestety, choroba nie dawała za wygraną, pojawiły się przerzuty" – relacjonuje Kuba.

Wynik badania dał nadzieję na kolejne leczenie

W poszukiwaniu dalszych możliwości wykonano badanie molekularne. Jego wynik wskazał na możliwość zastosowania kolejnej terapii. Leczenie w przypadku Kuby nie jest refundowane przez NFZ.

Początkowo mężczyzna opłacał je sam. Kontrolna tomografia wykazała poprawę, a lekarz zdecydował o kontynuacji. Dla pacjenta, który miał za sobą kolejne nieskuteczne próby leczenia, była to szczególnie ważna wiadomość.

"Po ponad 2 latach, nieskutecznych próbach i pogarszającym się stanie zdrowia, wreszcie pojawiła się szansa, której nie chcę stracić. Po raz pierwszy od dłuższego czasu mam powód, by z większą nadzieją patrzeć w przyszłość" – pisze Kuba.

Dalsza terapia oznacza jednak regularne, wysokie wydatki. Jeden wlew kosztuje 18 tys. zł, a podania trzeba powtarzać co trzy tygodnie. Rodzina musi też pokrywać koszty badań, konsultacji i dojazdów do specjalistów.

Zbierają na kontynuację terapii

Choroba uniemożliwiła Kubie pracę, a okres pobierania zasiłku rehabilitacyjnego już się zakończył. Samodzielne finansowanie kolejnych podań stało się więc ponad jego siły. Na platformie Pomagam.pl uruchomiono zbiórkę, której celem jest zgromadzenie 500 tys. zł.

Dla 33-latka możliwość kontynuowania leczenia wiąże się przede wszystkim z nadzieją na przyszłość u boku rodziny. Chce uczestniczyć w wychowaniu syna, obserwować jego dorastanie i pokazywać mu świat.

"Z całego serca dziękuję każdemu, kto zdecyduje się mnie wesprzeć. W tej trudnej drodze świadomość, że nie jestem sam, znaczy dla mnie naprawdę wiele. Dziękuję, że dajecie mi szansę walczyć dalej" – podkreśla Kuba.

Źródło: pomagam.pl, Fakt

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie