Brytyjczycy alarmują! Co ujawniły doniesienia o dżumie w Rosji

Zdaniem ekspertów brytyjskiej ochrony zdrowia tajemnicza śmierć pracownicy Instytutu badawczego w Irkucku i ukrywanie informacji na jej temat przez Rosjan obnażyły słabości międzynarodowych mechanizmów reagowania na zagrożenia biologiczne.

Rosjanie ukrywają przyczyny śmierci w Irkucku, co budzi obawy świataRosjanie ukrywają przyczyny śmierci w Irkucku, co budzi obawy świata
Źródło zdjęć: © Materiały WP • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

W opublikowanych na łamach dziennika The Guardian listach dr Darren Mann, były dyrektor medyczny ds. środków ochrony indywidualnej przy brytyjskim Urzędzie Rady Ministrów oraz prof. Kent Buse, jeden z założycieli Global 50/50) stawiają diagnozę: problem nie tkwi wyłącznie w braku transparentności pojedynczych państw, lecz w systemie, który od lat pozostaje bezsilny wobec naruszeń i nierówności.

Patogeny jako karta przetargowa

Dr Darren Mann zwraca uwagę, że brak informacji po incydencie w Rosji to tylko objaw głębszego kryzysu zaufania. Sześć lat po pandemii COVID-19 świat nadal nie posiada wypracowanego, wiążącego systemu dzielenia się patogenami ani produktami medycznymi powstającymi na ich bazie.

Autor przywołuje historyczne korzenie tego problemu sięgające czerwca 1894 r. w Hongkongu, gdzie podczas badania ogniska dżumy dwaj bakteriolodzy – Kitasato Shibasaburō i Alexandre Yersin – potraktowani zostali skrajnie różnie. Dostęp do materiału biologicznego zależał wówczas od łaski i preferencji politycznych, a nie od potrzeb naukowych. Dziś bakteria dżumy nosi imię naukowca, który został zepchnięty na margines: Yersinia pestis.


WIDEO
Dżuma w Rosji. Włodarczyk o panice: Coś niebywałego

Biedne państwa dyskryminowane

Echem tego sporu są negocjacje nad nowym porozumieniem pandemicznym Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i kluczowym załącznikiem dotyczącym dostępu do patogenów oraz podziału korzyści (Pathogen Access and Benefit-Sharing).

Jak zauważa dr Darren Mann, załącznik dotyczący dostępu do informacji na temat patogenów i sprawiedliwego podziału korzyści to w gruncie rzeczy ten sam dawny spór, tylko podany w nowoczesnej oprawie – i utknął w martwym punkcie dokładnie z tego samego powodu. Od biedniejszych krajów oczekuje się, że będą szybko wykrywać i udostępniać niebezpieczne patogeny. W zamian żądają one wiążących gwarancji na to, co stanie się później: przekazywania na bieżąco 20 proc. wyprodukowanych szczepionek i leków – z czego połowa miałaby pochodzić z darowizn, a druga połowa być sprzedawana po kosztach produkcji. Z kolei Artykuł 13, zakładający utworzenie globalnego łańcucha dostaw i sieci logistycznej, ma zagwarantować bardziej sprawiedliwą dystrybucję środków ochrony osobistej. Bogatsze państwa wolą jednak, aby wszelkie takie działania pozostały całkowicie dobrowolne. Dopóki ta kwestia nie zostanie rozstrzygnięta, porozumienie nie może zostać otwarte do podpisu, a decyzję w tej sprawie odłożono już do 2027 r. 

Zdaniem dr Manna mechanizm ten sprawia, że państwa będące źródłem zagrożenia nie mają motywacji do natychmiastowej współpracy:

– Wszystkie pandemie zaczynają się od pogłosek. Następna pandemia będzie prawdopodobnie czymś, czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy, a kto pierwszy wejdzie w posiadanie próbek, to nie będziemy my. Jeśli nie potrafimy uzgodnić, co one [te kraje] otrzymują w zamian, nie powinniśmy być zaskoczeni, gdy ociągają się z ich przekazywaniem – zauważa brytyjski lekarz. 

Przepisy bez zębów i bierność Zachodu

Z kolei Kent Buse idzie krok dalej, analizując strukturalne wady międzynarodowego prawa sanitarnego. Wskazuje on, że milczenie Moskwy nie jest anomalią, lecz bezpośrednim skutkiem wadliwego i bezwładnego systemu:

– To przewidywalny produkt przepisów, które państwa członkowskie stworzyły bez zębów. Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne zobowiązują rządy do powiadomienia WHO w ciągu 24 godzin, jednak nie przewidują żadnej weryfikacji, sankcji ani niezależnego monitoringu. Państwa same oceniają swoje postępy w corocznych sprawozdaniach – podkreśla prof. Buse.

Krytyk rządu

Buse krytykuje również postawę Wielkiej Brytanii, która po przyjęciu znowelizowanych przepisów w lipcu 2025 r. i z powodu decyzji Stanów Zjednoczonych o odejściu z WHO urosła do rangi jednego z najważniejszych sponsorów WHO. Ekspert wzywa brytyjski rząd do podjęcia realnych działań na arenie międzynarodowej.

– Ministrowie powinni formalnie podnieść kwestię braku raportowania przez Rosję na forum WHO[...]. Rząd nie może żądać przejrzystości, której sam odmawia praktykowania. Niedawna deklaracja ONZ w sprawie pandemii będzie miała niewielkie znaczenie, dopóki rządy, które ją podpisały, nie zostaną pociągnięte do odpowiedzialności – pisze ekspert w liście do Guardiana. 

Profesor postuluje, aby Londyn podczas powrotu załącznika o wymianie patogenów na forum zgromadzenia (planowanego na maj 2027 r.) zaproponował mechanizmy niezależnej weryfikacji oraz publiczny rejestr zgodności z przepisami. Brytyjczycy powinni również – jego zdaniem – bez zwłoki dołączyć do Powszechnego Przeglądu Gotowości Zdrowotnej (UHPR) WHO, do którego do tej pory przystąpiło zaledwie 11 państw.

Skazani na zagrożenie

Eksperci, którzy zabrali głos na łamach "The Guardian" zauważają, że bez względu na to, czy chodzi o incydent biologiczny na Syberii, czy o globalne umowy dotyczące ochrony zdrowia, obecny model oparty na dobrowolności i braku egzekwowania reguł skazuje świat na mierzenie się z realnym zagrożeniem epidemicznym. Dopóki sprawiedliwy podział korzyści i bezwzględna przejrzystość nie staną się fundamentem międzynarodowego prawa, kolejna pandemia zaskoczy nas nie tylko swoją naturą, ale przede wszystkim biurokratycznym paraliżem.

Źródło: The Guardian

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie