Chris Bosh o dramatycznym incydencie. "Obudziłem się w kałuży własnej krwi"

Były mistrz NBA i legenda Miami Heat Chris Bosh wrócił pamięcią do dramatycznego epizodu zdrowotnego. Sportowiec był zmuszony w przeszłości przedwcześnie zakończyć karierę z powodu nawracających problemów z zakrzepami krwi.

Chris BoshChris Bosh
Źródło zdjęć: © Getty Images | Steve Marcus
Marta Słupska

Nagle zasłabł w domu

Chris Bosh, były gwiazdor NBA i członek Koszykarskiej Galerii Sław, opowiedział o nagłym i przerażającym incydencie zdrowotnym, po którym – jak sam przyznaje – zaczął patrzeć na życie zupełnie inaczej. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych 41-latek nie wchodzi w medyczne szczegóły, ale jego relacja brzmi jak scenariusz filmu: "Obudziłem się cały we własnej krwi".

Bosh podkreśla, że wszystko działo się błyskawicznie. – To było szalone. Szybkie. Natychmiastowe. Nie było żadnego ostrzeżenia, nie miałem czasu, żeby się przygotować – mówi. Zdradza też, że do zdarzenia doszło w zwykłych, domowych okolicznościach.

Nagle zasłabłem. Obudziłem się cały we krwi. To było szalone i natychmiastowe, wydarzyło się tak szybko. Nie było żadnego ostrzeżenia. Nie miałem czasu się przygotować. Szykowałem się do spotkania z żoną i nagle leżałem na ziemi – wspominał na Instagramie.

Najbardziej uderzające w jego opowieści jest to, jak niewiele pamięta. Bosh twierdzi, że nie ma żadnych wspomnień z samego momentu upadku. – Zemdlałem. Nie zobaczyłem, jak całe życie przelatuje mi przed oczami. Nie było strachu ani natłoku myśli. Było tylko zagubienie – relacjonuje.

W dłuższej relacji Bosh odtwarza ostatnie sekundy przed utratą przytomności. Pisze, że przechodził z garderoby do łazienki, kiedy nagle poczuł coś, co natychmiast odebrało mu kontrolę nad ciałem. – Drętwiejące uczucie przeszyło moją lewą nogę – to ostre, elektryczne wrażenie – opowiada.

Po chwili był już na podłodze. Potem obraz urywa się na dobre.

Najmocniejszy fragment dotyczy powrotu świadomości. Bosh opisuje, że odzyskał ją w kałuży krwi, a jego żona w panice dzwoniła po pomoc.

– Powoli obudziłem się w kałuży własnej krwi, a moja żona w panice rozmawiała z numerem 911 – wspomina. – Próbowałem poruszyć ciałem tak, jak zawsze, ale nie reagowało. Nie było wyboru, trzeba było się poddać.

"Mam szczęście, że żyję"

Bosh nie ukrywa, że doświadczenie uderzyło w jego poczucie bezpieczeństwa i sprawczości.

– W jednej chwili idziesz. W następnej możesz już zniknąć – podsumowuje. Przyznaje też, że przed tym dniem był przekonany, iż trzyma życie w ryzach. Myślał o kolejnych krokach po zakończeniu kariery, budował swoją przyszłość, a jednocześnie – jak zauważa – coraz mocniej porównywał się do tego, co widzi w sieci.

Zacząłem próbować nadążać za tym, co widziałem w internecie – modelować się na tych 'wyznacznikach sukcesu' – zaznacza, dodając, że w tym pędzie zgubił kontakt ze sobą i z najbliższym otoczeniem.

Dziś mówi wprost: "Mam szczęście, że żyję". I choć w jego słowach nie ma taniego patosu, jest wyraźny zwrot ku prostocie. Podkreśla, że po tym, co się stało, nie przyszła żadna wielka, filmowa iluminacja.

– Nie było euforycznej jasności. Żadnego filmu z życia przed oczami – zauważa. Zamiast tego pojawiła się wdzięczność i trzeźwe spojrzenie na codzienność.

Zwyczajne fragmenty życia nie wydają się ważne, dopóki nie zostaną odebrane. A wtedy jest już za późno – podkreśla.

Były koszykarz przekonuje, że nie chce już gonić za akceptacją nieznajomych ani udowadniać czegokolwiek światu. Woli skupić się na pasjach i ludziach, którzy byli obok. I apeluje do innych, by nie odkładali życia na potem.

Chris Bosh był zmuszony przedwcześnie zakończyć karierę z powodu nawracających problemów z zakrzepami krwi. Pierwsze kłopoty zdrowotne pojawiły się u niego w 2015 roku, gdy lekarze wykryli zakrzep w nodze. Z czasem doszło do groźnego powikłania, bo skrzep przemieścił się do płuc, co skończyło się hospitalizacją.

W sezonie 2015/2016 zagrał jeszcze 53 spotkania i – jak się później okazało – były to jego ostatnie występy. W lutym 2016 roku zakrzep wykryto ponownie, a sztab medyczny Miami Heat przyznał wtedy, że jego dalsza gra w NBA jest praktycznie wykluczona.

Źródło: People

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Codzienne nawyki, które niszczą jelita. Gastroenterolog o czarnej liście
Codzienne nawyki, które niszczą jelita. Gastroenterolog o czarnej liście
Te wirusy odegrają kluczową rolę. Szykują szczepionki na nowy sezon
Te wirusy odegrają kluczową rolę. Szykują szczepionki na nowy sezon
Jest nowa lista leków refundowanych. Dobre wiadomości dla chorych na raka
Jest nowa lista leków refundowanych. Dobre wiadomości dla chorych na raka
Agresja wobec medyków pod Bolesławcem. Pielęgniarka trafiła na SOR po ataku
Agresja wobec medyków pod Bolesławcem. Pielęgniarka trafiła na SOR po ataku
Minister zdrowia zapowiada zmiany. Chce uporządkować finanse
Minister zdrowia zapowiada zmiany. Chce uporządkować finanse
Jedni pili jedną kawę dziennie, drudzy jej unikali. Po pół roku ich zbadano
Jedni pili jedną kawę dziennie, drudzy jej unikali. Po pół roku ich zbadano
Naukowcy z Oksfordu sprawdzili skutki picia. Ryzyko raka, cukrzycy
Naukowcy z Oksfordu sprawdzili skutki picia. Ryzyko raka, cukrzycy
Suplement na stres wycofany. GIS alarmuje
Suplement na stres wycofany. GIS alarmuje
Pacjentka myślała, że przytyła. "Guz miał ponad 20 cm"
Pacjentka myślała, że przytyła. "Guz miał ponad 20 cm"
Nawet 1 mln zł kary. Tych roślin lepiej nie sadzić w ogrodze
Nawet 1 mln zł kary. Tych roślin lepiej nie sadzić w ogrodze
KSeF wkracza do aptek. Od 1 kwietnia zmiany we wszystkich placówkach
KSeF wkracza do aptek. Od 1 kwietnia zmiany we wszystkich placówkach
Trwa ponad 2 tyg. "Jeden z częstych objawów raka"
Trwa ponad 2 tyg. "Jeden z częstych objawów raka"