Chris Bosh o dramatycznym incydencie. "Obudziłem się w kałuży własnej krwi"
Były mistrz NBA i legenda Miami Heat Chris Bosh wrócił pamięcią do dramatycznego epizodu zdrowotnego. Sportowiec był zmuszony w przeszłości przedwcześnie zakończyć karierę z powodu nawracających problemów z zakrzepami krwi.
Nagle zasłabł w domu
Chris Bosh, były gwiazdor NBA i członek Koszykarskiej Galerii Sław, opowiedział o nagłym i przerażającym incydencie zdrowotnym, po którym – jak sam przyznaje – zaczął patrzeć na życie zupełnie inaczej. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych 41-latek nie wchodzi w medyczne szczegóły, ale jego relacja brzmi jak scenariusz filmu: "Obudziłem się cały we własnej krwi".
Bosh podkreśla, że wszystko działo się błyskawicznie. – To było szalone. Szybkie. Natychmiastowe. Nie było żadnego ostrzeżenia, nie miałem czasu, żeby się przygotować – mówi. Zdradza też, że do zdarzenia doszło w zwykłych, domowych okolicznościach.
– Nagle zasłabłem. Obudziłem się cały we krwi. To było szalone i natychmiastowe, wydarzyło się tak szybko. Nie było żadnego ostrzeżenia. Nie miałem czasu się przygotować. Szykowałem się do spotkania z żoną i nagle leżałem na ziemi – wspominał na Instagramie.
Najbardziej uderzające w jego opowieści jest to, jak niewiele pamięta. Bosh twierdzi, że nie ma żadnych wspomnień z samego momentu upadku. – Zemdlałem. Nie zobaczyłem, jak całe życie przelatuje mi przed oczami. Nie było strachu ani natłoku myśli. Było tylko zagubienie – relacjonuje.
W dłuższej relacji Bosh odtwarza ostatnie sekundy przed utratą przytomności. Pisze, że przechodził z garderoby do łazienki, kiedy nagle poczuł coś, co natychmiast odebrało mu kontrolę nad ciałem. – Drętwiejące uczucie przeszyło moją lewą nogę – to ostre, elektryczne wrażenie – opowiada.
Po chwili był już na podłodze. Potem obraz urywa się na dobre.
Najmocniejszy fragment dotyczy powrotu świadomości. Bosh opisuje, że odzyskał ją w kałuży krwi, a jego żona w panice dzwoniła po pomoc.
– Powoli obudziłem się w kałuży własnej krwi, a moja żona w panice rozmawiała z numerem 911 – wspomina. – Próbowałem poruszyć ciałem tak, jak zawsze, ale nie reagowało. Nie było wyboru, trzeba było się poddać.
"Mam szczęście, że żyję"
Bosh nie ukrywa, że doświadczenie uderzyło w jego poczucie bezpieczeństwa i sprawczości.
– W jednej chwili idziesz. W następnej możesz już zniknąć – podsumowuje. Przyznaje też, że przed tym dniem był przekonany, iż trzyma życie w ryzach. Myślał o kolejnych krokach po zakończeniu kariery, budował swoją przyszłość, a jednocześnie – jak zauważa – coraz mocniej porównywał się do tego, co widzi w sieci.
– Zacząłem próbować nadążać za tym, co widziałem w internecie – modelować się na tych 'wyznacznikach sukcesu' – zaznacza, dodając, że w tym pędzie zgubił kontakt ze sobą i z najbliższym otoczeniem.
Dziś mówi wprost: "Mam szczęście, że żyję". I choć w jego słowach nie ma taniego patosu, jest wyraźny zwrot ku prostocie. Podkreśla, że po tym, co się stało, nie przyszła żadna wielka, filmowa iluminacja.
– Nie było euforycznej jasności. Żadnego filmu z życia przed oczami – zauważa. Zamiast tego pojawiła się wdzięczność i trzeźwe spojrzenie na codzienność.
– Zwyczajne fragmenty życia nie wydają się ważne, dopóki nie zostaną odebrane. A wtedy jest już za późno – podkreśla.
Były koszykarz przekonuje, że nie chce już gonić za akceptacją nieznajomych ani udowadniać czegokolwiek światu. Woli skupić się na pasjach i ludziach, którzy byli obok. I apeluje do innych, by nie odkładali życia na potem.
Chris Bosh był zmuszony przedwcześnie zakończyć karierę z powodu nawracających problemów z zakrzepami krwi. Pierwsze kłopoty zdrowotne pojawiły się u niego w 2015 roku, gdy lekarze wykryli zakrzep w nodze. Z czasem doszło do groźnego powikłania, bo skrzep przemieścił się do płuc, co skończyło się hospitalizacją.
W sezonie 2015/2016 zagrał jeszcze 53 spotkania i – jak się później okazało – były to jego ostatnie występy. W lutym 2016 roku zakrzep wykryto ponownie, a sztab medyczny Miami Heat przyznał wtedy, że jego dalsza gra w NBA jest praktycznie wykluczona.
Źródło: People
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.