Myślała, że to grypa. Lekarze odkryli agresywny nowotwór

Angelika Grabowska
Zaczęło się od kaszlu. Diagnoza była druzgocącaZaczęło się od kaszlu. Diagnoza była druzgocąca
Źródło zdjęć: © Licencjodawca • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Zaczęło się od uporczywego kaszlu, który 40-letnia Tia Bee Stokes uznała za objaw grypy. Badania krwi ujawniły jednak przyczynę dolegliwości. Kobieta usłyszała dramatyczną diagnozę, a lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie.

Objawy zrzucała na zmęczenie po porodzie

Tia Bee Stokes z amerykańskiego stanu Utah była aktywną mamą czwórki dzieci i zawodową tancerką. Prowadziła dwa studia tańca, a w wolnym czasie organizowała zbiórki pieniędzy dla osób chorujących na nowotwory. Wszystko zmieniło się, gdy pod koniec piątej ciąży zaczęła odczuwać niepokojące dolegliwości.

Początkowo dokuczał jej kaszel przypominający infekcję. Kobieta sądziła, że po urodzeniu córeczki Rose odzyska siły. Tymczasem przez kolejnych siedem miesięcy jej samopoczucie stale się pogarszało. Pojawiły się nocne poty, brak apetytu i silne bóle głowy. – Czułam się niemal tak, jakbym miała grypę. Po prostu tłumaczyłam sobie, że to dlatego, że niedawno urodziłam dziecko. Ale było coraz gorzej – mówiła cytowana przez "The Sun".


WIDEO
Koniec dramatu Polaka na Filipinach. "Do końca nie wierzyłem, że się uda"

Przełomem okazała się morfologia krwi, która wykazała znaczne nieprawidłowości w liczbie białych krwinek. W kwietniu 2020 r. lekarze rozpoznali u Tii ostrą białaczkę szpikową, agresywny nowotwór układu krwiotwórczego wymagający szybkiego leczenia.

Córka przestała rozpoznawać własną mamę

Stan 40-latki był na tyle poważny, że jej mąż usłyszał od lekarzy, iż może ona nie przeżyć hospitalizacji. Rozpoczęto intensywną chemioterapię, a w trakcie leczenia pojawiły się kolejne komplikacje, w tym zapalenie płuc i ostra niewydolność nerek. Kobieta spędziła łącznie dziewięć miesięcy w szpitalu. Długotrwała rozłąka z rodziną okazała się dla niej szczególnie bolesna.

Najmłodsza córka była niemowlęciem i podczas krótkich powrotów matki do domu nie potrafiła jej rozpoznać. – Nie chciała nazywać mnie mamą, ponieważ nie wiedziała, że nią jestem – opowiadała Tia. Kiedy kobieta wróciła po pierwszym miesiącu chemioterapii, była łysa, a przestraszona dziewczynka zaczęła płakać. Tia przyznała, że odbudowywanie więzi z własnym dzieckiem było dla niej trudniejsze niż sama walka z nowotworem. Pierwsze kroki Rose mogła oglądać jedynie przez telefon.

Po miesiącach leczenia przyszła remisja

W grudniu 2020 r. Tia przeszła przeszczepienie szpiku kostnego. Po kolejnych 100 dniach lekarze potwierdzili remisję choroby. Powrót do rodzinnej codzienności wymagał jednak czasu. Kobieta zmagała się również z depresją i poczuciem winy związanym z długą nieobecnością w życiu dzieci. Dziś podkreśla, że udało jej się odbudować relacje z bliskimi, a Rose jest jej najlepszą przyjaciółką. – Zwykłe, codzienne czynności stały się dla mnie czymś niezwykle wyjątkowym – wyznała.

Ostra białaczka szpikowa - objawy

Ostra białaczka szpikowa (AML) to agresywny nowotwór krwi, który może rozwijać się bardzo szybko. Początkowe objawy często przypominają zwykłą infekcję, dlatego choroba bywa trudna do rozpoznania na wczesnym etapie.

Do najczęstszych dolegliwości należą osłabienie, przewlekłe zmęczenie, gorączka, nocne poty, bladość skóry oraz bóle kości i stawów. Mogą pojawić się również duszności, utrata masy ciała, częste infekcje i powiększenie węzłów chłonnych. Niepokojącym sygnałem są także siniaki powstające bez wyraźnej przyczyny, drobne wybroczyny na skórze oraz krwawienia z nosa lub dziąseł. U części chorych dochodzi do powiększenia śledziony lub wątroby. Utrzymywanie się takich objawów wymaga konsultacji z lekarzem.

Źródło: "The Sun"

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie