Nawet 37 tys. zgonów rocznie. Alkohol zbiera śmiertelne żniwo

Nawet 37 tys. osób rocznie umiera w Polsce z przyczyn związanych z alkoholem – alarmuje Krzysztof Brzózka, były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Podczas posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia eksperci przedstawili skalę problemu. Senatorowie dyskutowali nad ustawą, która ma ograniczyć dostępność alkoholu i zakazać jego reklamy.

Rządzący chcą ograniczyć sprzedaż alkoholuRządzący chcą ograniczyć sprzedaż alkoholu
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dominika Najda

Dziesiątki tysięcy zgonów

Podczas posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia Krzysztof Brzózka z Mazowieckiego Związku Stowarzyszeń Abstynenckich przedstawił dane dotyczące skutków picia alkoholu w Polsce. Jak wskazał, około 800 tys. osób jest uzależnionych, a kolejne 3 mln pije nadmiernie i szkodliwie. Według przytoczonych przez niego szacunków alkohol przyczynia się do 35–37 tys. zgonów rocznie.


WIDEO
Nadwaga i alkohol. Lekarz punktuje Polaków

Skala problemu ma również wymiar ekonomiczny. Posłanka Joanna Wicha z Lewicy, przedstawiając projekt ustawy, powołała się na dane Szkoły Głównej Handlowej, według których społeczne i gospodarcze koszty nadmiernego spożywania alkoholu sięgają 185–186 mld zł rocznie. – W Polsce pijemy 11 litrów spirytusu na mieszkańca rocznie. To są po prostu ogromne ilości alkoholu – powiedziała.

Rozpatrywana przez Senat ustawa przewiduje wprowadzenie ogólnopolskiego zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach między godz. 22 a 6. Samorządy mogłyby dodatkowo wydłużyć ograniczenie, rozpoczynając je już o godz. 21 lub utrzymując do godz. 9.

Projekt zakłada także całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa. Za złamanie przepisów groziłaby grzywna od 30 tys. do miliona złotych lub kara ograniczenia wolności. Opłaty za zezwolenia na sprzedaż alkoholu miałyby wzrosnąć dwukrotnie.

Wicha przekonywała, że ograniczenia nocnej sprzedaży wprowadzone wcześniej przez niektóre miasta przyniosły poprawę bezpieczeństwa. – W tych wszystkich miejscach, gdzie nastąpiło ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu, gdzie włodarze miast mieli odwagę, żeby to zrobić bez ustawy, bezpieczeństwo obywateli wzrosło, jest o 50–60 proc. mniej interwencji policji – stwierdziła.

Spór o sprzedaż alkoholu przez internet

Najwięcej kontrowersji wzbudziły poprawki przyjęte przez Sejm. Jedna z nich wyłącza wyroby winiarskie z części ograniczeń dotyczących promocji, druga dopuszcza sprzedaż alkoholu na odległość, również przez internet.

Wicha zwróciła uwagę, że wyroby winiarskie obejmują nie tylko wino, lecz także cydry, nalewki i likiery. – Jeżeli my wprowadzimy promocję tych alkoholi, to tak jakbyśmy omijali zakaz reklamy, który właśnie chcemy wprowadzić – argumentowała.

Przeciwko możliwości zamawiania alkoholu z dostawą do domu wystąpił również senator Wojciech Konieczny z Lewicy. – Rozwiązanie, które do nas przyszło z Sejmu, które mówi, że można zamawiać alkohol z dostawą do domu, pod drzwi mieszkania jest nie do zaakceptowania. To jest rozpijanie ludzi, a nie przeciwdziałanie alkoholizmowi – powiedział.

Biuro Legislacyjne Senatu zgłosiło zastrzeżenia do sposobu wprowadzenia poprawek. Według jego przedstawicielki mogą one naruszać konstytucyjną zasadę trzech czytań, a także wymagać ponownej notyfikacji przepisów w Komisji Europejskiej.

Przedsiębiorcy obawiają się skutków

Podczas niemal czterogodzinnej dyskusji przedstawiciele branży alkoholowej i gastronomicznej wskazywali na możliwe straty finansowe i zagrożenie dla miejsc pracy. Krzysztof Budka z Organizacji Przedsiębiorców Rada Pracodawców przekonywał, że nowe przepisy najmocniej uderzą w małe firmy.

Senator Tadeusz Jarmuziewicz z KO zwrócił natomiast uwagę, że projekt nie rozwiązuje problemu sprzedaży alkoholu w małych butelkach, tzw. małpkach. Zapowiedział poprawki zmierzające do zakazania ich sprzedaży.

Odmienne stanowisko przedstawiła Bogusława Bukowska, dyrektorka Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Podkreśliła, że ograniczenia dostępności i reklamy alkoholu mają służyć ochronie zdrowia publicznego. – Jeżeli nie przyjmiemy tej ustawy, to oznacza, że ofiarą będzie całe społeczeństwo – powiedziała.

Senacka Komisja Zdrowia ma ponownie zająć się poprawkami 3 listopada. Do tego czasu nie ma jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie proponowanych zakazów.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie