Nawet pięciokrotnie większe ryzyko udaru. "Mylą objawy z symptomami infekcji"

Nie tylko kaszel i katar – grypa czy COVID-19 mogą wiązać się z dodatkowym zagrożeniem. – Infekcje, także sezonowe, mogą zwiększać ryzyko udaru. Badania wskazują, że w niektórych grupach ryzyko to w ciągu miesiąca od zachorowania na grypę może być 4–5-krotnie wyższe niż u osób, które w tym czasie nie chorowały – komentuje neurolog dr Kamil Ludwiniak.

Udar mózguInfekcje wirusowe mogą zwiększać ryzyko udaru mózgu. Na zdjęciu - lek. Joanna Piotrowska i dr Kamil Ludwiniak
Źródło zdjęć: © Getty Images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marta Słupska

Nawet pięciokrotnie większe ryzyko

Przeziębienie czy grypę kojarzymy głównie z uciążliwymi objawami, tymczasem popularne zakażenia mogą wiązać się z groźnymi następstwami. Infekcja, z którą organizm próbuje sobie poradzić, uruchamia reakcję zapalną, wpływającą nie tylko na układ odpornościowy, ale także na naczynia krwionośne i mechanizmy odpowiedzialne za krzepnięcie krwi. To jeden z powodów, przez które ryzyko udaru w trakcie i po zakażeniu może być większe.

– Infekcje, także sezonowe, mogą zwiększać ryzyko udaru. Badania wskazują, że w niektórych grupach w ciągu miesiąca od zachorowania na grypę może ono być 4–5-krotnie wyższe niż u osób, które w tym czasie nie chorowały. Zwiększone ryzyko udaru obserwuje się również po COVID-19, jednak jego skala i czas utrzymywania się zależą od badanej populacji oraz przebiegu zakażenia – komentuje dla WP abcZdrowie dr n. med. Kamil Ludwiniak, neurolog z Warszawy.

– Ryzyko udaru mogą zwiększać również zakażenia przewlekłe, takie jak HIV, a także zakażenia wirusem ospy wietrznej i półpaśca, który może powodować zapalenie naczyń mózgowych. Zwiększone ryzyko obserwujemy też w chorobach przyzębia i innych sytuacjach prowadzących do uogólnionego stanu zapalnego – dodaje.

Chodzi przede wszystkim o udar niedokrwienny. W przebiegu zakażenia dochodzi do aktywacji układu odpornościowego, co wywołuje ogólnoustrojową reakcję zapalną.

– Może ona prowadzić do dysfunkcji śródbłonka naczyń krwionośnych, również tych zaopatrujących mózg. Dochodzi do zwiększonej aktywacji układu krzepnięcia, a proces zapalny może sprzyjać destabilizacji blaszek miażdżycowych. W związku z tym u osób z istniejącymi czynnikami ryzyka, takimi jak nadciśnienie tętnicze, hipercholesterolemia czy zaburzenia krzepnięcia krwi, ryzyko incydentów naczyniowych może dodatkowo wzrastać. Ten mechanizm sprzyja powstawaniu zakrzepów i wystąpieniu udaru niedokrwiennego, czyli zamknięcia tętnicy doprowadzającej krew do określonego obszaru mózgu przez zakrzep lub materiał zatorowy, na przykład blaszkę miażdżycową – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie neurolog lek. Joanna Piotrowska.

– Szczególnie groźne pod kątem ryzyka udarów są infekcje dróg oddechowych, np. grypa, COVID-19, zakażenie wirusem RSV czy bakteryjne zapalenie płuc, zwłaszcza te o ciężkim przebiegu, z nasilonym stanem zapalnym i powikłaniami ogólnoustrojowymi – dodaje.

Objawy udaru w trakcie infekcji łatwo przeoczyć

Dowodem na to, że grypa może być przejściowym czynnikiem wyzwalającym udar, jest m.in. metaanaliza opublikowana w 2025 r. w "Cardiovascular Research", która objęła 48 badań nad zakażeniami wirusowymi i zdarzeniami sercowo-naczyniowymi. Wykazała, że w pierwszych 28 dniach po laboratoryjnie potwierdzonej grypie częstość udarów była około 4,7 razy większa niż w okresach kontrolnych.

Z kolei metaanaliza opublikowana w 2024 roku w "Journal of Infection" wykazała, że w ostrej fazie COVID-19 ryzyko udaru niedokrwiennego było około 5,6 razy większe niż u osób niezakażonych. Zagrożenie malało z czasem, a cięższy przebieg zakażenia wiązał się z większym ryzykiem powikłań naczyniowych.

Największe ryzyko jest w pierwszych dniach i tygodniach po zakażeniu – szczególnie u osób z nadciśnieniem, cukrzycą, migotaniem przedsionków, miażdżycą i z wcześniej przebytym udarem.

– Jeżeli chodzi o statystykę korelacji infekcji z udarem, w jednym z badań opublikowanych w czasopiśmie "Stroke" wykazano, że ok. 24 proc. pacjentów z udarem niedokrwiennym przebyło infekcję w ciągu poprzednich dwóch miesięcy, podczas gdy w grupie kontrolnej odsetek ten wynosił około 10 proc. Co szczególnie istotne, u zdecydowanej większości tych pacjentów infekcja wystąpiła w ciągu tygodnia poprzedzającego udar. Pokazuje to, że zakażenie może być istotnym czynnikiem wyzwalającym incydent naczyniowy – komentuje lek. Piotrowska.

– Z punktu widzenia populacyjnego należy zwrócić uwagę na infekcyjne zapalenie wsierdzia, ponieważ może ono powodować powstawanie skrzeplin w sercu i udar, szczególnie w grupie młodych pacjentów – dodaje dr Ludwiniak.

Problemem jest to, że udar pojawiający się w trakcie czy po infekcji trudniej rozpoznać z uwagi na ogólne osłabienie chorego.

– W praktyce klinicznej wielokrotnie obserwowałam pacjentów, u których współistniejąca infekcja istotnie opóźniała rozpoczęcie intensywnej rehabilitacji neurologicznej lub ograniczała jej skuteczność – mówi lek. Piotrowska. – Pacjentom zdarza się bagatelizować objawy udaru, gdy są chorzy. Mylą jego objawy z symptomami infekcji. Warto zachować czujność.

Lekarka wspomina młodego pacjenta, który trafił do szpitala z udarem w przebiegu infekcji. Jego diagnostyka była opóźniona, bo nie rozpoznał objawów na czas. – Myślał, że ma problemy z kręgosłupem i przez to osłabła mu ręka i noga, a symptomy (zmęczenie, osłabienie) kojarzył z infekcją, która go męczyła – mówi.

Przytacza też przykład 65-letniej pacjentki, która miała udar po przechorowaniu infekcji. Ze względu na trwające wówczas święta i konflikt w rodzinie bliscy nie kontaktowali się z nią, przez co przeoczyli niepokojące objawy.

– Okazało się w końcu, że pacjentka ma rozległe zmiany niedokrwienne w lewej półkuli mózgu. Było już za późno na podanie leku trombolitycznego, a to ze względu na czas, który upłynął od początku objawów. Chorej pozostało leczenie zachowawcze oraz rehabilitacja – w dodatku opóźniona, bo najpierw trzeba było wyleczyć infekcję – opowiada.

– Doszło u niej do kolejnych powikłań infekcyjnych: zapalenia płuc, a następnie zakażenia układu moczowego. Parametry zapalne były wysokie, a wysoka gorączka i to, że udar wystąpił z lewej strony, powodując zaburzenia mowy, sprawiły, że z pacjentką trudno było się porozumieć. Czekała ją wielomiesięczna rehabilitacja. Współistniejące zakażenia dodatkowo pogorszyły jej stan ogólny i istotnie utrudniły proces powrotu do sprawności – dodaje.

Ekspertka podkreśla, że w skutecznej reakcji liczy się czas – w przypadku udaru niedokrwiennego standardowe okno czasowe do zastosowania dożylnego leczenia trombolitycznego wynosi do 4,5 godziny od początku objawów.

– Objawy udaru występującego podczas infekcji lub po niej zasadniczo nie różnią się od objawów udaru niezwiązanego z zakażeniem. Jeśli jednak infekcja prowadzi do zapalenia naczyń mózgowych, może wystąpić również ból głowy, a w niektórych przypadkach – powikłania krwotoczne – tłumaczy dr Ludwiniak.

– Może się wiązać z gorszym kontaktem, szczególnie z osobą starszą, ale też z zawrotami głowy, które przy infekcji samej w sobie też mogą występować. Inne objawy udaru, na które trzeba zwrócić uwagę, to objawy ogniskowe, czyli najczęściej nagłe, jednostronne osłabienie kończyn, zaburzenia czucia, asymetria twarzy, zaburzenia mowy lub widzenia. Udar może również objawiać się nagłymi zaburzeniami równowagi i koordynacji ruchowej – zaznacza lek. Piotrowska.

Współistniejące infekcje mogą pogarszać rokowanie pacjentów i zwiększać ryzyko groźnych powikłań – szczególnie u osób starszych, cierpiących na choroby przewlekłe i z czynnikami ryzyka naczyniowego.

– Mogą prowadzić do poważnych powikłań ogólnoustrojowych, a w najcięższych przypadkach do sepsy i niewydolności wielonarządowej. To utrudnia rehabilitację, a osłabienie, zaburzenia świadomości i przedłużona hospitalizacja opóźniają odzyskiwanie samodzielności pacjenta – mówi lek. Piotrowska.

– Infekcje, takie jak zapalenie płuc czy zakażenie układu moczowego, mogą pogarszać rokowanie pacjentów po udarze i zwiększać ryzyko zgonu. Gorsze rokowanie mogą mieć również osoby, u których po udarze rozwinie się infekcja wirusowa – dodaje dr Ludwiniak.

To możesz zrobić, by ograniczyć ryzyko

Jak minimalizować zagrożenie? Przede wszystkim poprzez szczepienia, które zmniejszają ryzyko ciężkich powikłań, a w przypadku grypy, według badań, mogą minimalizować wystąpienie zdarzeń sercowo-naczyniowych. Lekarze zalecają także stosowanie leczenia profilaktycznego, jeśli ktoś w naszym otoczeniu choruje na grypę, a podczas infekcji pamiętać o odpoczynku.

– Często pomijanym elementem jest też dbanie o zęby. Tymczasem zapalenie w obrębie przyzębia może mieć wpływ na choroby sercowo-naczyniowe i choroby mózgu, w tym udar. Nie pozwalajmy więc na rozwój infekcji w obrębie jamy ustnej – zauważa dr Ludwiniak.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie