Polacy wpłacają setki milionów na zbiórki. "Potrzeba różnorodności i jawności"

Czy to koniec zbiórek na niesprawdzone terapie bez medycznej weryfikacji? Po fali doniesień o wielomilionowych zyskach spółek obsługujących platformy charytatywne, do gry wkracza Ministerstwo Zdrowia. Resort ma przygotować narzędzia kontroli zbiórek. O potrzebie jawności mówią też eksperci zajmujący się filantropią.

SiepomagaWielomilionowe zyski prowadzących fundację mogą szokować
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Resort chce m.in. stworzyć publicznie dostępny system informacji o terapiach, większą kontrolę nad ich skutecznością oraz wprowadzenie nowych ścieżek dostępu do leków.

Ministerstwo chce jawności

– W Polityce Lekowej znalazły się dodatkowe rozdziały, w tym m.in. o zbiórkach dla pacjentów – poinformował podczas Forum Rynku Zdrowia dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia Mateusz Oczkowski. Dyrektor zauważył, że choć od 2018 r. do systemu wprowadzono ok. 800 nowych technologii, skala zbiórek nie zmalała. Problem stanowią m.in. akcje na terapie bez potwierdzonej skuteczności (jak w głośnej sprawie zbiórki na leczenie DMD, nagłośnionej przez influencera Piotra Hancke "Łatwoganga", dotykającej terapii genowej bez rejestracji w Europie i rekomendacji Polskiego Towarzystwa Neurologów).


WIDEO
Afera wokół pieniędzy Cancer Fighters. Łatwogang zabrał głos

Wedle słów dyrektora Oczkowskiego resort nie planuje zakazywania ani bezpośredniego regulowania zbiórek, ale chce zapewnić darczyńcom dostęp do rzetelnych danych. Kluczowym pomysłem jest stworzenie publicznych "kart pacjenta" (publikowanych za ich zgodą). Zawierałyby one podstawowe informacje kliniczne: na co zbierane są środki, czy terapia jest zarejestrowana i refundowana oraz dlaczego pacjent nie skorzystał z alternatywnych ścieżek leczenia. Za przekazywanie tych danych odpowiadałby lekarz lub ośrodek prowadzący.

Dodatkowo planowane jest wzmocnienie roli Agencji Badań Medycznych, która ma analizować dane o skuteczności i efektach leczenia finansowanego ze zbiórek w szerszej skali, aby monitorować losy pacjentów i stosowanych technologii.

Pytanie o potwierdzenie tych doniesień i uściślenie, na czym dokładnie polegać mają planowane zmiany, skierowaliśmy bezpośrednio do Ministerstwa Zdrowia. Czekamy na odpowiedź.

Rzeczpospolita zrzutkowa

Tymczasem zbiórki na leczenie stały się w ostatnich latach prawdziwym fenomenem.

Wiosną 2026 r. polską opinię publiczną poruszyła zbiórka zorganizowana przez Łatwoganga na fundację Cancer Fighters, podczas której w ciągu dziewięciu dni z pomocą m.in. celebrytów zebrano 293 mln zł. Kilka miesięcy po ogólnokrajowym entuzjazmie pojawiły się kontrowersje. We wrześniu dziennik "Rzeczpospolita" poinformował, że spółka Boxing Challenge, należąca do Fundacji Cancer Fighters, na którą zbierał Łatwogang, większość swoich środków wydała na wynagrodzenie prezesa, co rodziło podejrzenia o konflikt interesów. Choć sama fundacja wydała dotąd ponad 100,3 mln zł na pomoc dla ponad 200 podopiecznych i kilkunastu placówek, w sieci zawrzało.

564 mln przychodu

Jeszcze większe emocje wywołały ustalenia dotyczące lidera rynku. Fundacja Siepomaga w 2025 r. zanotowała ponad 564 mln zł przychodu, pobierając standardowo 6 proc. prowizji od darowizn.

Jak ujawnił portal tvn24.pl, obsługą technologiczną i administracyjną serwisu zajmuje się powiązana prywatna spółka Fundigic, w której 92 proc. udziałów posiadają Patryk i Monika Urbanowie – twórcy fundacji.

Głównym źródłem zysków firmy jest sprzedaż licencji na oprogramowanie m.in. dla Siepomaga. W 2025 r. firma zarobiła na czysto blisko 25 mln zł przy marży przekraczającej 50 proc. Od 2023 r. Urbanowie wypłacili sobie z tego tytułu ponad 23 mln zł dywidend. Zarobione pieniądze spółka lokowała w akcjach, luksusowych autach, niemal 10 mln zł ulokowała w metalach szlachetnych, a część środków walutowych przeniosła na lokaty bankowe w Liechtensteinie.

Fundacja zabiera głos

Patryk Urban w oświadczeniu przekonywał, że zarządzanie oboma podmiotami gwarantuje stabilność, stawki licencyjne są rynkowe, a kontrola Narodowego Instytutu Wolności z 2026 r. nie wykazała nieprawidłowości (badała jednak wyłącznie wydatki samej fundacji, nie zyski prywatnej spółki).

Gdy redakcja abcZdrowie zwróciła się do Fundacji Siepomaga z prośbą o komentarz ws. zarzutów, odpowiedź była krótka. "Doceniamy zainteresowanie i ochotę na głębsze spojrzenie. Niemniej jednak w obecnej chwili nie chcemy reagować na czarny PR" – otrzymaliśmy w odpowiedzi.

Sukces "wewnętrznego ciepła". Skąd fenomen zbiórek?

Mimo wątpliwości zaufanie Polaków do internetowej dobroczynności wciąż jest gigantyczne. Prawie 800 mln zł trafiło w 2025 r. do największych polskich platform crowdfundingowych. Konkurencyjna dla Siepomaga.pl platforma Zrzutka.pl przetworzyła w 2025 r. 197,2 mln zł pochodzących z ponad 2,3 mln indywidualnych wpłat.

– W ekonomii behawioralnej i badaniach nad dobroczynnością mówi się o tym, że dając innym, dajemy też sobie. Nazywa się to zjawiskiem "warm glow". Mówi ono o tym, że gdy komuś pomagamy, to możemy o sobie lepiej myśleć, poczuć "wewnętrzne ciepło", robiąc coś dobrego dla innych – zauważa w rozmowie z WP abcZdrowie ekonomistka Anna Gołębicka z Instytutu Adama Smitha.

Ekspertka zwraca jednak uwagę na drugą stronę medalu – psychologiczne ryzyko, które podejmuje każdy darczyńca, szczególnie przy małych datkach, wychodzi na plus dla dawania. Nawet gdy robimy sobie kalkulację, to potencjalne ryzyko, że to oszustwo, zwykle mniej waży niż fakt, że komuś pomożemy. Empatia, chęć niesienia pomocy, poczucie solidarności biorą górę, choć gdy raz okaże się, że nas naciągnięto, stajemy się dużo uważniejsi.

Ryzyko nadużyć

Zbiórki internetowe dają ogromne pole do popisu. Z jednej strony pomagają osobom, których sytuacja znalazła się poza dostępnym systemem publicznej opieki zdrowotnej czy wsparcia socjalnego i jest to dla nich bardzo ważna pomoc. Z drugiej strony – obok osób autentycznie potrzebujących – pojawia się jakaś część zbiórek prowadzonych przez osoby, które w ten sposób znalazły swój "sposób na życie".

Jak zauważa Anna Gołębicka, w społeczeństwie głęboko zakorzenione jest pewne, nawet za daleko idące przekonanie o niedoskonałości systemowej.

– Skoro zakładamy, że coś nie działa i nikt tego nie naprawi, to bierzemy sprawy w swoje ręce, aby dorzucić się do czegoś dobrego dla kogoś konkretnego. Czy to rebelianckie podejście? Większość zbiórek jest raczej o tym, że nie jesteśmy głusi na potrzeby innych, że chcemy po prostu pomóc, że chcemy coś zrobić wspólnie z innymi, mimo że nie jest to obowiązkowe – podkreśla ekonomistka.

Cyfrowa ewolucja pomagania

Ekspertka podkreśla też ogromną zmianę technologiczną i cywilizacyjną. Kiedyś pomoc wymagała fizycznego przekazywania środków (tzw. puszki, przelewy), dziś – w świecie cyfrowym – za pomocą kilku kliknięć i szybkich płatności (BLIK-iem) możemy zareagować błyskawicznie. To działa jak zakupy impulsowe, więc zwiększa prawdopodobieństwo wpłaty, a co za tym idzie, wolumen naszej dobroczynności.

Mechanizmy te idealnie wpisują się w polski mentalny rys solidarności społecznej – w chwilach kryzysu potrafimy zjednoczyć się i działać razem, nawet jeśli współczesny crowdfunding wciąż mierzy się z wyzwaniami weryfikacji i transparentności.

Charytatywność potrzebuje jawności

Zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia to krok w stronę, o który od dawna apelują eksperci sektora pozarządowego. Samodzielna weryfikacja platform przez darczyńców bez systemowych narzędzi jest dziś niemal niemożliwa.

– Środki pochodzące ze zbiórek powinny być w przejrzysty sposób rozliczane. Ale też trzeba mieć świadomość tego, że aby tak było, potrzebne są: zewnętrzny audyt, procedury oraz ponoszenie kosztów związanych z nadzorem o takim charakterze – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie Paweł Łukasiak, prezes i założyciel Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce.

Zauważa, że istnieje szereg podmiotów zajmujących się pomocą charytatywną, również tych mniej znanych, a wspieranie ich to najlepsza droga do rozwoju i transparentności organizacji charytatywnych.

– Im więcej będzie różnorodnych podmiotów zajmujących się filantropią, zbiórkami oraz współpracą pomiędzy darczyńcami a potrzebującymi, tym łatwiej będzie znaleźć taką organizację, która nam odpowiada – czyli zamieszcza wystarczająco dużo informacji, abyśmy czuli się bezpiecznie jako darczyńcy czy beneficjenci – wyjaśnia prezes Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, dodając, że transparentność wymaga również wdrożenia mechanizmów audytowych.

– Wszystkie takie działania, które są zorientowane na zbiórki publiczne, powinny być dodatkowo weryfikowane przez niezależne instytucje audytorskie. Ten audyt powinien być prowadzony pod kątem zarówno procedur finansowych, jak i procedur zarządzania kapitałem stanowiącym prowizję od prowadzonej zbiórki – zauważa. – Najzdrowiej będzie wtedy, gdy na stronie organizacji prowadzącej zbiórkę znajdzie się informacja o tym, że co roku zamieszczane jest sprawozdanie z audytu wraz z opinią audytora – podsumowuje Paweł Łukasiak w rozmowie z WP abcZdrowie.

Źródła: WP abcZdrowie, tvn24.pl, WP Wiadomości, Rynek Zdrowia.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie