Problem namysłowskiego szpitala. Z placówki odchodzą anestezjolodzy
W Namysłowskim Centrum Zdrowia wypowiedzenia złożyło pięciu z siedmiu anestezjologów współpracujących z placówką na kontraktach. Szpital zapewnia, że mimo trudnej sytuacji zabiegi planowe i pilne odbywają się zgodnie z harmonogramem, a dyrekcja rozpoczęła poszukiwania nowych specjalistów.
Powody odejścia anestezjologów
Większość anestezjologów z Namysłowskiego Centrum Zdrowia złożyło wypowiedzenia – chodzi o pięciu z siedmiu specjalistów, którzy mają podpisane kontrakty z NCZ. Czterech z nich nie wskazało przyczyn rozwiązania umowy, jedna osoba jako powód wskazała warunki pracy. Teraz anestezjolodzy mają trzy miesiące wypowiedzenia, a szpital poszukuje nowych specjalistów.
Jak czytamy w Gazecie Wyborczej, Namysłowskie Centrum Zdrowia odpowiedziało na zapytania dziennikarzy i planuje "pozyskać nowych anestezjologów, nawiązać współpracę z podmiotami zewnętrznymi świadczącymi usługi anestezjologiczne i rozmawiać z dotychczasowymi współpracownikami w celu wypracowania możliwości dalszej współpracy".
"Niektórzy anestezjolodzy stali się bardziej biznesmenami niż lekarzami"
Jak tłumaczy w wywiadzie dla Gazety Wyborczej dr Maciej Gawor, opolski konsultant wojewódzki do spraw anestezjologii i intensywnej terapii, anestezjolodzy to w dużej mierze freelancerzy, którzy pracują w kilku szpitalach, często w różnych województwach. – Jeśli kończy się im kontrakt, to pojawia się nowa oferta i nowe ceny. Jeżeli negocjacje nie przyniosą efektu, to lekarze szukają pracy gdzie indziej – wyjaśnia.
– NFZ wymaga od szpitala, żeby anestezjolog był dostępny w placówce całą dobę. To kluczowe dla realizowania kontraktu z NFZ. Większości procedur zabiegowych nie zrealizuje się bez anestezjologa i NFZ natychmiast zrywa umowę, jeżeli takiego specjalisty nie ma na miejscu 24 godziny na dobę – zauważa Gawor.
Ekspert dodaje, że skoro NFZ wymaga anestezjologów, specjaliści wykorzystują to na swój sposób. – Podbijają więc stawki często do kosmicznych kwot. Godzina ich pracy może szpital kosztować nawet 200 zł, a są przypadki, że i 300 zł. To pewna patologia, szczególnie, że za tą stawką nie zawsze idzie jakość usług – komentuje. – Niestety, ten system doprowadził do tego, że niektórzy anestezjolodzy stali się bardziej biznesmenami niż lekarzami.
Dyrekcja Namysłowskiego Centrum Zdrowia zapewnia, że mimo zaistniałej sytuacji "zabiegi planowe oraz zabiegi w trybie pilnym są wykonywane zgodnie z harmonogramem".
Źródło: Gazeta Wyborcza
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.