Prof. Demkow adoptowała dziecko. Mówi, co usłyszała od dyrektora placówki
Blisko dwie dekady temu lekarka i była wiceminister zdrowia prof. Urszula Demkow, mając trzy swoje córki, zdecydowała się wraz z mężem adoptować chłopca z domu dziecka. W rozmowie z Iwoną Schymallą w podcaście "Rzadko się o tym mówi" zdradziła, dlaczego się na to zdecydowała.
"Każde maleńkie dziecko powinno się rozwijać w rodzinie"
Rodzice, którzy chcą adoptować dziecko w Polsce, muszą spełnić określone warunki formalne i przejść procedurę kwalifikacyjną, m.in. złożyć wymagane dokumenty, zostać ocenieni przez ośrodek adopcyjny oraz ukończyć szkolenie przygotowujące do adopcji.
Trzeba też liczyć się z tym, że to proces rozłożony w czasie: od pierwszego zgłoszenia aż do finalizacji postępowania adopcyjnego zwykle mija od kilkunastu miesięcy do nawet kilku lat. W praktyce często wskazuje się, że cała procedura trwa średnio około dwóch lat, choć wiele zależy od sytuacji dziecka, oczekiwań kandydatów i obciążenia ośrodków oraz sądów.
W domach dziecka i pieczy zastępczej najczęściej na nowych rodziców czekają dzieci starsze – w wieku szkolnym i nastoletnim – a także rodzeństwa, które system stara się kierować do adopcji razem, by nie rozdzielać więzi. Stosunkowo wiele jest też dzieci z doświadczeniem trudnych przeżyć (zaniedbania, przemocy, częstych zmian opiekunów), które mogą wymagać dłuższego procesu budowania poczucia bezpieczeństwa i wsparcia psychologicznego. Wśród najmłodszych zdarzają się maluchy obciążone problemami zdrowotnymi lub rozwojowymi, np. FASD czy z niepełnosprawnościami – to właśnie dzieci z tzw. szczególnymi potrzebami, które statystycznie czekają na stałą rodzinę najdłużej.
Prof. Urszula Demkow – lekarka, naukowczyni, była wiceminister zdrowia – w rozmowie z Iwoną Schymallą w podcaście "Rzadko się o tym mówi" opowiedziała o tym, jak mając trzy córki zdecydowała się na adopcję chłopca z domu dziecka.
- Jako lekarz wiem, że każde maleńkie dziecko powinno się rozwijać w rodzinie – zaznaczyła na wstępie ekspertka, powołując się na badania sierot adoptowanych z rumuńskich sierocińców przez zachodnie rodziny.
- Żadne dziecko, które trafiło do sierocińca przed ukończeniem szóstego miesiąca życia, nie rozwijało się prawidłowo. To jest taki okres, kiedy wydaje się, że dziecko niewiele wie, niewiele kojarzy, a jednak jest kluczowy dla rozwoju dziecka, bo właśnie wtedy mózg intensywnie się rozwija, tworzą się odpowiednie połączenia nerwowe, rozwija się kora czołowa, która jest odpowiedzialna za rozwój emocji, za to, kim będziemy w przyszłości – powiedziała prof. Demkow.
"Tacy jak wy tu nie przychodzą"
O swojej decyzji dotyczącej adopcji mówi krótko i dobitnie.
- Stwierdziłam, że mam tyle, że powinnam się podzielić. Z kim się podzielić? Z tym kimś najsłabszym. Pomyślałam sobie, że skoro wychowałam trójkę dzieci, to i to czwarte się zmieści w nowym domu – podkreśliła.
Podczas długiej i wieloetapowej procedury usłyszała znamienne słowa od dyrektora ośrodka. "Tacy jak wy – wykształceni, z dobrą sytuacją materialną, z wytyczoną ścieżką rozwoju – tu nie przychodzą" – powiedział.
W końcu do rodziny prof. Demkow trafił trzyletni chłopczyk, Piotruś. Dziecko, jak się okazało, dostawało w domu dziecka leki nasenne, bo nie spało. W nowym domu Piotruś też nie mógł zasnąć, płakał, o 5 rano już był na nogach.
- Ja byłam w pozycji uprzywilejowanej. Natomiast dla takiej mamy, która ma czekać dwa lata w kolejce do alergologa, a nie stać jej na wizytę prywatną – to jest wielkie wyzwanie – komentuje ekspertka dostęp do specjalistów dziecięcych i możliwości finansowe dotyczące prywatnych wizyt lekarskich.
Piotr ma obecnie 21 lat. Nie doznał najgłębszych uszkodzeń emocjonalnych, bo pierwszy rok i osiem miesięcy spędził z matką, a potem trafił do kochającej rodziny.
Prof. Demkow odniosła się także do trwających w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac nad ustawą o pieczy zastępczej.
- Zachęcać trzeba, tylko równolegle trzeba budować system wsparcia – zaznacza i dodaje, że każdy może dać coś od siebie. - Każdy może coś zrobić. Każdy.
Źródło: medexpress.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.