Psycholog ostrzega po fali ataków. "Może przechylić szalę"

Po kolejnych atakach w polskich szkołach pojawiają się pytania o przyczyny agresji i możliwości jej zapobiegania. Psycholog Piotr Toczyski zwraca uwagę na sposób, w jaki opowiadamy o przemocy. Ostrzega, że szczegółowe relacje mogą wpływać na osoby będące na granicy przemocowego zachowania.

Ataki w szkołachAtaki w szkołach
Źródło zdjęć: © Getty Images | Jaap Arriens
Marta Słupska

Kolejne ataki i zatrzymanie nastolatka

W tym tygodniu doszło w Polsce do dwóch ataków w szkołach. W środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób: pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli i dwie osoby postronne. Dzień później w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim 15-latek zranił trzy osoby. Jedna z poszkodowanych, 37-letnia kobieta, zmarła.

Także w środę policja zatrzymała w Sierpcu 17-latka, który planował atak w szkole.

Komentując te zdarzenia dla PAP, Piotr Toczyski, psycholog i socjolog z Akademii Pedagogiki Specjalnej oraz Instytutu Psychiatrii i Neurologii, wskazał, że część podobnych incydentów ma charakter naśladowczy. Nie oznacza to jednak ustalenia motywów sprawców ostatnich ataków.

Sposób opowiadania o przemocy ma znaczenie

Zdaniem eksperta coraz liczniejsze doniesienia, zwłaszcza zawierające szczegóły ataków, mogą zwiększać prawdopodobieństwo kolejnych aktów agresji. Szczególne znaczenie ma to w przypadku osób, które już rozważają skrzywdzenie kogoś.

– Rosnąca liczba wzmianek o atakach może u osób, które są na krawędzi przemocowego zachowania, przechylić szalę w stronę przemocy – powiedział.

Toczyski podkreślił, że odpowiedzialność za sposób przedstawiania takich zdarzeń dotyczy również codziennych rozmów. To, co mówią nauczyciele, rodzice i wychowawcy, może wpływać na sposób rozumienia przemocy przez młodych ludzi.

– Zastanówmy się, jaki mamy sposób opowiadania o tych incydentach. Nie można ich usprawiedliwiać, bo przemocy nie da się usprawiedliwić. Są inne cywilizowane metody rozwiązywania sporów. Nawet jeśli ktoś był prześladowany, krzywdzony, może wybrać inną drogę – podkreślił psycholog.

Myśli o skrzywdzeniu kogoś to sygnał, by szukać pomocy

Ekspert zwrócił uwagę, że doświadczenie prześladowania, konfliktów czy rozstania może prowadzić do poważnego kryzysu. Także w bardzo trudnym położeniu można jednak skorzystać ze wsparcia i znaleźć inne rozwiązanie.

– Jeśli na przykład kogoś gnębi cała klasa albo ktoś ma konflikty, kogoś rzuciła bliska osoba – to są poważne kryzysy, które mogą skutkować przemocą, ale są też inne drogi do wyboru. Można skierować się do Centrum Zdrowia Psychicznego albo zwrócić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej (OIK) i powiedzieć: "Coraz częściej poważnie myślę o tym, żeby zrobić komuś krzywdę. Zróbcie coś ze mną, zanim ja zrobię komuś krzywdę" – wskazał.

Psycholog zaznaczył, że ze wsparcia ośrodków interwencji kryzysowej mogą korzystać również osoby niepełnoletnie. Zachęcił młodych ludzi do rozmowy z dorosłym, któremu ufają, oraz do korzystania z telefonów pomocowych.

Gdzie można uzyskać wsparcie?

Osoby przeżywające kryzys, a także dorośli zaniepokojeni sytuacją dziecka, mogą skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:

  • 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym.
  • 116 123 – Telefon Wsparcia Emocjonalnego dla Dorosłych.
  • 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży; pomoc jest dostępna również online na stronie 116111.pl.
  • 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka.
  • 800 100 100 – Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w sprawie Bezpieczeństwa Dzieci.

W przypadku bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia należy dzwonić pod 112.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie