Skontrolowali sery. Lista nieprawidłowości jest długa

Płacisz za drogi ser kozi lub owczy, a w środku dostajesz tanie mleko krowie i zatajone konserwanty. Inspektorzy sprawdzili sery na polskich półkach i stoiskach na wagę. Wyniki kontroli są porażające: nieprawidłowości wykryto w niemal połowie sklepów, a co trzecia etykieta wprowadzała w błąd.

Nie wszystko było na etykiecie. IJHARS ujawnia wyniki kontroliNie wszystko było na etykiecie. IJHARS ujawnia wyniki kontroli
Źródło zdjęć: © Getty Images
Angelika Grabowska

IJHARS skontrolowała sery. Niepokojące wyniki

Kontrolerzy Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) przyjrzeli się zarówno serom pakowanym fabrycznie, jak i sprzedawanym na wagę. Wśród sprawdzanych produktów znalazły się sery dojrzewające, świeże, importowane oraz wytwarzane z mleka owczego i koziego. Kontrolą objęto także wyroby posiadające unijne oznaczenia chronionej nazwy pochodzenia i chronionego oznaczenia geograficznego.

Nieprawidłowości stwierdzono w 46,7 proc. spośród 60 skontrolowanych sklepów. Zastrzeżenia dotyczyły zarówno rzeczywistego składu produktów, jak i informacji zamieszczanych na etykietach. Do analiz laboratoryjnych skierowano próbki pochodzące ze 148 partii serów. Wyniki 19 z nich, czyli 12,8 proc., odbiegały od wymagań lub deklaracji producentów. Najczęściej problemem była niezgodność zawartości tłuszczu, białka albo soli z informacjami podanymi na opakowaniu.


WIDEO
Koniec dramatu Polaka na Filipinach. "Do końca nie wierzyłem, że się uda"

W serze owczo-kozim wykryto DNA krowy

Szczególną uwagę inspektorów zwróciły dwa przypadki. W jednym z badanych produktów stwierdzono obecność kwasu sorbowego i sorbinianów, czyli substancji konserwujących, których nie wymieniono w składzie. Z kolei w serze oferowanym jako owczo-kozi wykryto DNA krowy. Co istotne, podczas oceny cech organoleptycznych 41 partii serów inspektorzy nie znaleźli powodów do zastrzeżeń.

Co trzeci ser z błędnym oznakowaniem

Dużym problemem okazały się także etykiety. Spośród 156 partii ocenionych pod względem oznakowania zakwestionowano 32,1 proc. Wśród wykrytych uchybień znalazły się błędne wartości odżywcze, niepełne nazwy produktów, niewłaściwie zapisane daty przydatności do spożycia oraz brak informacji w języku polskim.

Nieprawidłowości dotyczyły również serów sprzedawanych luzem. W niektórych przypadkach kupujący nie mieli dostępu do pełnego wykazu składników lub danych producenta. Zdarzało się także, że informacje umieszczone przy stoisku różniły się od tych przekazanych przez wytwórcę.

Źródło: gov.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie