Trwa ładowanie...

Umierający dzielą się tym z lekarzami. Co mówią tuż przed śmiercią?

Proces powolnego umierania pacjenta jest dla lekarza momentem bardzo trudnym. Wymaga dużej wrażliwości, empatii i umiejętności okazania wsparcia człowiekowi, który właśnie odchodzi. Z jakimi refleksjami dzielą się w ostatnich chwilach życia umierający ludzie? Czy ich organizm wie, że nieuchronnie zbliża się koniec i jak w tym trudnym czasie rozmawiać z pacjentem?

spis treści

1. Kiedy człowiek czuje, że umiera?

Śmierć jest nieodłączną częścią życia, jednak oswojenie się z tą myślą jest dla wielu z nas bardzo trudne. Jeszcze trudniejsze jest to dla człowieka, który zmaga się z ciężką chorobą i kres życia spędza w szpitalu. Wielu z nas zastanawia się, jak wyglądają ostatnie chwile umierającej osoby. Czy godzi się z losem? A może jest pełna obaw i niezgody na zastałą sytuację?

- Jest to bardzo indywidualne, ponieważ są pacjenci, którzy do końca walczą i mimo ciężkiej choroby żywią nadzieję, że coś się zmieni. Odchodzą z niepogodzeniem i wiarą, że coś może jeszcze się poprawi. Jest też duża część pacjentów, która czuje, że nie wyjdzie już ze szpitala i przygotowuje się wewnętrznie na odejście. "Nic już z tego nie będzie, doktorze. Czuję, że nie dam rady" – słyszę wtedy najczęściej – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie Tomasz Karauda, lekarz z Kliniki Pulmonologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. N. Barlickiego nr 1 w Łodzi.

Wielu pacjentów w ostatnich chwilach przed śmiercią dzieli się z lekarzami refleksjami na temat swojego życia. Wspominają zarówno niepowodzenia, jak i sukcesy. Żałują podjętych decyzji, dokonanych wyborów czy niewykorzystanych szans.

- Pamiętam jedną panią, która przyjechała do nas o drugiej w nocy z SOR-u. Była wcześniej moją pacjentką, więc od razu ją poznałem. Była w fazie umierania z rozsianą chorobą nowotworową, zaostrzonymi rysami, nieoznaczanym ciśnieniem, ale przytomna. Wiedzieliśmy, że to kwestia kilku najbliższych godzin. Mówiła, że wychowała dwóch synów, cieszyła się z tego i dziękowała Bogu. Żałowała tego, że paliła papierosy i miała taką refleksję, że być może gdyby nie nałóg, dałoby się żyć dłużej. Była w pełni świadoma. W ostatnich chwilach życia opowiedziała, jakie marzenia spełniła, co jej się w życiu udało. Widziałem, że powoli gasła, była coraz słabsza. Po dwóch godzinach odeszła z pokojem w sercu. Towarzyszyłem jej w zasadzie do końca – wspomina lekarz.

Dr Karauda podkreśla, że bardzo ważną rolę odgrywa wiara. W wielu przypadkach znacznie ułatwia zrozumienie śmierci, która jest wtedy traktowana jako forma przejścia na drugą, lepszą stronę.

- Jest to dużo łatwiejsze, kiedy rozmawia się z ludźmi wierzącymi. Jeżeli ktoś wierzy w zmartwychwstanie, ma poczucie, że jeszcze kiedyś wszyscy się spotkamy i przed nami kolejny etap, to jest to wtedy inna śmierć. Śmierć trzymająca się nadziei. Dla wielu ludzi bardzo ważna jest też możliwość rozmowy z księdzem, która pomaga poukładać nieuporządkowane dotąd sprawy i nabrać przekonania, że idzie się drogą wszystkich ludzi – zaznacza lekarz.

- Znacznie trudniej jest z osobami, które wierzą w nicość. Ogarnia ich dojmujące przeświadczenie, że życie kończy się tu i teraz. Lekarz nie może wtedy przekazać żadnej nadziei, skupia się na tym, aby powiedzieć, że zrobi wszystko, aby nie cierpieli w odchodzeniu. Zdarza się wówczas, że pacjenci są sfrustrowani, pełni złości, strachu, lęku i przerażenia – opisuje medyk.

2. Kiedy ciało wysyła sygnały, że człowiek umiera?

Mówi się, że ciało zaczyna niejako przygotowywać się do śmierci kilka dni wcześniej. Człowiek potrzebuje wtedy więcej snu, jego oddech słabnie, a temperatura ciała zaczyna spadać. Czy lekarze faktycznie z kilkudniowym wyprzedzeniem są w stanie rozpoznać zbliżającą się śmierć?

- Na kilka dni przed śmiercią trudno jest stwierdzić, że pacjent umiera. Tak naprawdę dopiero kilka godzin przed śmiercią jesteśmy w stanie powiedzieć, że to już ostatnie chwile życia. Są też takie choroby, po których wiemy, że tego czasu nie ma dużo. Natomiast ja nie miałem nigdy odwagi, aby powiedzieć pacjentowi, że został mu jeszcze tylko tydzień życia. Bo tak naprawdę nikt tego nie wie. Można stwierdzić, że będzie się zaskoczonym, jeśli ktoś przeżyje z daną chorobą dłużej niż miesiąc, bo wiemy, że spustoszenie, jakie zostało wywołane w organizmie, doprowadziło do takiego stanu, który nie pozwala długo funkcjonować – dodaje lekarz.

Dr Karauda podkreśla, że sposób, w jaki się odchodzi, w dużej mierze zależy też od chorób. Jednymi z najcięższych objawów, jakich doświadcza człowiek, są te wywoływane przez choroby płuc.

- Choroby przebiegające z silną dusznością, takie jak np. COVID-19 wywołują straszną śmierć. Podobnie śródmiąższowa choroba płuc ze zwłóknieniem płuc jest dla pacjenta szczególnie trudna, ponieważ jest to dosłownie walka o każdy oddech. W pewnym momencie dochodzi jednak do stanu, w którym taka osoba traci kontakt z rzeczywistością, jest zdezorientowana, z płytką świadomością. Można powiedzieć, że wtedy najgorsze jest już za nią, od teraz będzie tylko łatwiej – stwierdza lekarz.

3. Jak rozmawiać z ludźmi, którzy umierają?

Dr Karauda dodaje, że choć lekarze niektórych specjalizacji ze śmiercią pacjentów spotykają się bardzo często, nikt na żadnym etapie edukacji nie uczy ich, jak rozmawiać z umierającym pacjentem.

- To, jak lekarz będzie zachowywał się w obecności takiego pacjenta, zależy przede wszystkim od jego indywidualnej wrażliwości. Na studiach mamy dwu-, trzygodzinne zajęcia, na których mówiono nam, w jaki sposób przekazywać takie informacje rodzinie zmarłego. Tego, jak pomóc przejść człowiekowi na drugą stronę, nikt nie uczy. To jest bardzo trudne i wielu lekarzy od takiego tematu ucieka. Wielu nie czuje się psychicznie na siłach, inni nie czują takiego obowiązku. To wymaga niesamowicie dużo siły, bo wchodzenie w świat osoby umierającej może wewnętrznie spalać – podkreśla ekspert.

Na zachowanie lekarza wpływ ma także jego relacja z pacjentem. Do szpitala trafiają bowiem ludzie, którymi lekarze opiekowali się przez lata. Wówczas ich odejście jest dla nich równie dotkliwe, jak śmierć bardzo bliskiej osoby.

- Przykładem są pacjenci z mukowiscydozą, którzy często do nas wracali i z którymi znaliśmy się od lat. Podobnie pacjenci z POChP, którym choroba się zaostrzała, wracali na oddział i siłą rzeczy często się widzieliśmy. Z niektórymi zdążyliśmy się zaprzyjaźnić, łączyły nas serdeczne relacje. Później, kiedy taki człowiek odchodzi, jest nam bardzo trudno. Pozostają numery w telefonie, wiadomości, komentarze w sieci. One są, a człowieka już nie ma. Ale ich historie zawsze niesie się ze sobą w sercu – podkreśla lekarz.

Dr Karauda dodaje też, że będąc medykiem, inaczej patrzy życie. I przekonuje, że śmierci wcale nie trzeba się bać.

- Odkąd jestem praktykującym lekarzem, mniej się boję śmierci. Bo w gruncie rzeczy ta śmierć nie jest taka straszna, jak sobie wyobrażamy. Kluczowe jest jednak to, z czym człowiek wchodzi na tę ostatnią ścieżkę. Ja mam to szczęście, że mój tata jest pastorem i często rozmawiamy o śmierci i nadziei sięgającej poza grób. To bardzo oczyszczające, kiedy możemy docenić życie, to co robimy na co dzień i być świadomym tego, że pewnym procesom nie jesteśmy w stanie zapobiec – kończy lekarz.

Katarzyna Gałązkiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza