Chorują całe rodziny. "W gabinetach mamy już wszystko"

– Mamy w Polsce początek sezonu grypowego, i to z przytupem – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska. Jednocześnie w gabinetach lekarskich nie brakuje chorych zmagających się z całą gamą innych infekcji wirusowych i bakteryjnych.

Lekarze mówią o sytuacji w szpitalach i gabinetachLekarze mówią o sytuacji w szpitalach i gabinetach
Źródło zdjęć: © Materiały WP • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Jesień to trudny czas w gabinetach lekarzy rodzinnych. Nagłe zmiany temperatur oraz fakt, że spędzamy znacznie więcej czasu w zamkniętych, słabo wietrzonych i ogrzewanych pomieszczeniach, tworzą idealne warunki do transmisji patogenów. Na to nakładają się też Wszystkich Świętych czy coraz chętniej obchodzone przez najmłodszych Halloween, które sprzyjają roznoszeniu się wirusów i bakterii. Jak się więc przed nimi chronić?

W gabinetach jest już wszystko

– Sezon infekcyjny jeszcze się na dobre nie rozkręcił, ale powoli nabiera tempa. Jednak w gabinetach mamy w zasadzie wszystko, bo tak zwykle jest na początku. Głównie to są choroby przeziębieniowe, czyli wirusowe, których przyczyną jest któryś z dwustu różnych wirusów. Pojawia się już nieco grypy, zauważalna jest obecność COVID-19, wirusa RSV oraz infekcji mieszanych i bakteryjnych – zauważa w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Michał Sutkowski, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.


WIDEO
Nie tylko COVID za chwilę zaatakuje. Dr Dzieciątkowski ostrzega Polaków

Większość infekcji górnych dróg oddechowych o tej porze roku ma podłoże wirusowe. Jak wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Ewa Talarek z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego WUM, powodują je m.in. rynowirusy czy enterowirusy. Zbliża się też czas większej aktywności innych patogenów np. RSV, wirusów grypy i paragrypy, choć – jak zauważa lekarka – nie da się w pełni przewidzieć, jakie konkretnie odmiany wirusów grypy czy COVID-19 uderzą w tym roku najmocniej.

Krztusiec dalej groźny

Po infekcji wirusowej może dochodzić do nadkażeń bakteryjnych. Niezależnie od tego w sezonie infekcyjnym obserwujemy także zakażenia wywoływane przez bakterie odpowiedzialne za choroby układu oddechowego.

– Wśród nich znajdują się m.in. Mycoplasma pneumoniae wywołująca atypowe zapalenia płuc oraz Bordetella pertussis odpowiedzialna za krztusiec – wyjaśnia dr Cubała-Kucharska. – Choć największa fala krztuśca uderzyła w nas w 2024 r., początek 2026 r. przyniósł ponowny, widoczny wzrost zachorowań. Nie wiemy jeszcze, jak ta bakteria będzie zachowywać się w nadchodzących miesiącach, dlatego musimy zachować czujność epidemiologiczną.

Kaszlu na oko nie rozpoznasz

Tym, co łączy wiele infekcji wirusowych i bakteryjnych, jest kaszel. Lekarka podkreśla, że diagnozowanie jego przyczyn "na oko" jest dużym błędem. Dlatego ważne jest ustalenie przyczyny choroby, a w uzasadnionych przypadkach wykonanie odpowiednich badań.

– W aptekach dostępne są testy, które pozwalają wykryć między innymi wirusy grypy typu A i B. Mogą one pomóc lekarzowi pierwszego kontaktu w podejmowaniu decyzji diagnostycznych i terapeutycznych, choć ujemny wynik nie zawsze wyklucza zakażenie – zauważa dr Cubała-Kucharska.

Lekarze przypominają przy tym o jednej z najważniejszych zasad. – Samodzielne branie antybiotyków najczęściej nie ma sensu, dlatego że w tej chwili absolutna większość zespołów kaszlowych jest spowodowana przez wirusy – przypomina dr Ewa Talarek. Antybiotykoterapia staje się konieczna dopiero wtedy, gdy dojdzie do powikłania bakteryjnego.   

AI gardła nie obejrzy

Zdaniem doktora Sutkowskiego największym problemem jest powszechne wśród Polaków samoleczenie i czerpanie wiedzy z internetu. Lekarz wskazuje na ślepą wiarę w internetowe porady, zwłaszcza te udzielane przez sztuczną inteligencję. – Internet nie zastąpi stetoskopu, badania gardła, osłuchania pacjenta czy zbadania węzłów chłonnych – mówi lekarz.

Kolejnym poważnym grzechem jest nadużywanie leków przeciwbólowych z grupy NLPZ oraz różnego rodzaju suplementów "z reklamy". Dr Sutkowski ostrzega przed bezrefleksyjnym sięganiem po preparaty dostępne bez recepty. – Dzisiaj miałem 78-letnią pacjentkę, która przez 10 dni leczyła się lekiem z paracetamolem i pseudoefedryną, a teraz bardzo się dziwi, że ma zaburzenia rytmu serca i skoki ciśnienia – wspomina dr Sutkowski. – Konsekwencją regularnego przyjmowania leków przeciwzapalnych bywają poważne powikłania: krwawienia z przewodu pokarmowego czy uszkodzenia wątroby i nerek – podkreśla lekarz.

Dr Sutkowski przypomina, że w przypadku wystąpienia niepokojących objawów, takich jak długotrwały kaszel, wysoka gorączka, kołatania serca, duszności, omdlenia czy objawy neurologiczne – zwłaszcza jeśli trwają długo nawet bez gorączki – należy bezwzględnie pojawić się u lekarza.

Warto się szczepić

Aby skutecznie chronić siebie i najbliższych przed najcięższymi skutkami najpowszechniejszych infekcji, najlepszym rozwiązaniem pozostają szczepienia. – Większości zakażeń wirusowych nie jesteśmy w stanie zapobiegać w sposób swoisty, ale możemy skutecznie chronić siebie i najbliższych przed ciężkim przebiegiem i powikłaniami grypy. Warto, żeby dziecko i cała jego rodzina były zaszczepione przeciwko grypie – przypomina dr Ewa Talarek.

– Można szczepić dzieci, które skończyły sześć miesięcy życia. Dla dzieci do lat 18 szczepionka jest w 100 proc. bezpłatna. Dzieci przed ukończeniem 9. roku życia szczepione po raz pierwszy powinny przyjąć dwie dawki w odstępie miesiąca, co zwiększa skuteczność tego szczepienia – dodaje lekarka.

Według obserwacji specjalistów wciąż zbyt rzadko pamiętamy o ochronie seniorów. – Naprawdę warto zadbać o szczepienie dziadków, zwłaszcza jeżeli biorą udział w opiece nad wnukami, ponieważ grypa u osób starszych może mieć bardzo ciężki przebieg –zauważa dr Talarek. – A skoro mowa o osobach starszych, to nie sposób nie wspomnieć o RSV i pneumokokach oraz ochronie przed tymi groźnymi patogenami w postaci szczepień – podkreśla. 

Dr Sutkowski dodaje z kolei, że choć były doniesienia na temat braku szczepionek na grypę, to dużo większym problemem jest brak zainteresowania szczepieniami.

 Ospa wietrzna to nie jest błaha choroba 

Okres jesienno-zimowy to również czas zwiększonej liczby zachorowań na ospę wietrzną, którą wielu rodziców niesłusznie traktuje jako błahą chorobę dziecięcą. Dr Ewa Talarek zdecydowanie obala to przekonanie. – Większość przypadków przebiega łagodnie i rzeczywiście jest to choroba "do przechorowania", choć gorączka i świąd wykwitów to naprawdę czasami istotne dolegliwości. Niestety, zdarzają się w przebiegu ospy wietrznej ciężkie powikłania, m.in. wtórne zakażenia bakteryjne czy powikłania neurologiczne, stosowanie leków przeciwwirusowych od momentu zachorowania nie eliminuje ryzyka ich wystąpienia. Ospie wietrzej i jej powikłaniom zapobiega szczepienie, warto porozmawiać o tym z pediatrą – mówi.

Zasady bezpieczeństwa

Jak przetrwać trudny dla naszej odporności okres, w tym zbliżające się wizyty na cmentarzach i jesienne spacery?

Dr Magdalena Cubała-Kucharska radzi, aby zachować rozsądek i unikać nadmiernego wychłodzenia. Coraz więcej badań wskazuje bowiem, że niska temperatura może osłabiać niektóre mechanizmy miejscowej odporności błon śluzowych dróg oddechowych. Okazuje się więc, że ludowa mądrość dotycząca szkodliwości zimna dla naszej odporności ma pewne naukowe uzasadnienie.

– Starajmy się ograniczyć kontakt z kichającymi albo kaszlącymi osobami, bo są one niestety źródłem infekcji – wtóruje jej dr Ewa Talarek. Pamiętajmy o podstawowych zasadach higieny i odpowiedzialności społecznej. – Jeśli mamy objawy infekcji, nie przychodźmy z katarem czy kaszlem do pracy i nie puszczajmy w takim stanie naszego dziecka do szkoły, czy przedszkola. Zasłaniajmy usta przy kaszlu i kichaniu, myjmy ręce po każdym kichnięciu czy wytarciu nosa i uczmy tego nasze dzieci – podkreśla.

Nos jak forteca

Szczególną uwagę warto poświęcić nosowi, który jest jedną z pierwszych linii obrony organizmu przed patogenami.

– W nosie dzieje się znacznie więcej, niż nam się wydaje. Komórki błony śluzowej uwalniają specjalne pęcherzyki zewnątrzkomórkowe, które mogą działać jak przynęty dla wirusów. Wirusy przyczepiają się do nich zamiast do komórek nabłonka, co może ograniczać rozwój zakażenia. Co ciekawe, badania wskazują, że wychłodzenie może osłabiać ten mechanizm obronny. Dlatego dbajmy o nos: o prawidłowe nawilżenie błony śluzowej i ochronę przed nadmiernym zimnem – radzi dr Cubała-Kucharska.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie