Coraz więcej przypadków chorób wenerycznych. Tysiące nowych zakażeń

O blisko 70 proc. wzrosła liczba przypadków rzeżączki w województwie kujawsko-pomorskim. Eksperci alarmują, że problem dotyczy coraz szerszych grup społecznych, a polski system ochrony zdrowia ma poważne trudności z udźwignięciem fali zachorowań.

Feet of a couple in bed
Photographer, Basak Gurbuz DermaChoroby weneryczne szaleją w naszym kraju
Źródło zdjęć: © Getty Images | Basak Gurbuz Derman
Mateusz Różański

Z danych dotyczących województwa kujawsko-pomorskiego wynika, że w 2024 r. zarejestrowano tam 28 przypadków rzeżączki, co dało wskaźnik zapadalności na poziomie 1,41 na 100 tys. mieszkańców. W kolejnym, 2025 r., wskaźnik ten wzrósł do 2,40 na 100 tys. mieszkańców – oznacza to wzrost o blisko 70 proc.

Radykalny wzrost

Meldunki Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB wskazują na wyraźny, stały wzrost zachorowań w całej Polsce. W okresie od początku 2026 r. do połowy września wykryto już m.in. 1195 przypadków rzeżączki (wobec 1058 w analogicznym okresie 2025 r.), 1368 zakażeń chlamydiami (wzrost z 1004, czyli o ponad 36 proc.) oraz 2416 przypadków kiły.


WIDEO
Objaw raka wzięła za ukąszenie owada. "Chorują i umierają młode kobiety"

Eksperci podkreślają jednak, że polskie statystyki są mocno niedoszacowane z powodu niedostatecznej diagnostyki – dla porównania wskaźnik wykrywalności chlamydiozy w Niemczech wynosi około 360 na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w Polsce zaledwie 2,9.

Choroba "białych kołnierzyków"

Klinicyści zwracają również uwagę na wyraźną zmianę w strukturze chorujących. Schorzenia te przestają być kojarzone wyłącznie z grupami ryzyka czy marginesem społecznym.

– Jest źle. Rzeczywiście szczególnie u młodych, aktywnych seksualnie ludzi notujemy bardzo duży wzrost zachorowań w przypadku kiły, rzeżączki, chlamydiozy oraz HIV. (...) To są też choroby "białych kołnierzyków". Często diagnozujemy je u ludzi wyedukowanych, mieszkających w dużych miastach, którzy mają wysoki status materialny – mówiła w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Grażyna Cholewińska, ordynator Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.

Przebieg, objawy i nietypowe postacie choroby

Jak podkreśla Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), choroby przenoszone drogą płciową (STI) bardzo często przebiegają bez widocznych objawów – u kobiet nawet około 50 proc. zakażeń rzeżączką nie daje żadnych wyraźnych dolegliwości. U mężczyzn pierwsze symptomy pojawiają się zazwyczaj po 5–7 dniach od zakażenia i są bardziej uchwytne.

Należy pamiętać, że Neisseria gonorrhoeae atakuje nie tylko układ moczowo-płciowy – do zakażenia dochodzi podczas kontaktów seksualnych (waginalnych, analnych oraz oralnych).

Nieleczona rzeżączka oraz chlamydioza mogą prowadzić do nieodwracalnych powikłań, w tym do zbliznowaceń jajowodów, ciąży pozamacicznej, zapalenia narządów miednicy mniejszej (PID) oraz trwałej niepłodności u kobiet i mężczyzn.

Inwazja superrzężączki

Największym wyzwaniem współczesnej medycyny staje się ewolucja dwoinki rzeżączki i pojawienie się tzw. superrzeżączki – szczepów wykazujących oporność na dotąd stosowane leki. W Europie (m.in. we Francji, Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii) potwierdzono zakażenia nabyte lokalnie, co oznacza, że oporne patogeny krążą już bezpośrednio między mieszkańcami.

Szczególny niepokój budzą mutacje niewrażliwe na ceftriakson – antybiotyk stanowiący dotąd filar leczenia rzeżączki. W skrajnych przypadkach standardowa terapia okazuje się całkowicie nieskuteczna i pacjenci wymagają hospitalizacji oraz podawania dożylnych leków rezerwowych ostatniej szansy (np. ertapenemu). Choć rzeżączka wciąż pozostaje chorobą uleczalną, wachlarz skutecznych leków drastycznie się kurczy.

Systemowe problemy z diagnostyką i leczeniem w Polsce

Rosnące zagrożenie epidemiologiczne zbiega się w czasie z problemami organizacyjnymi polskiej ochrony zdrowia. Liczba pacjentów zgłaszających się z chorobami wenerycznymi do placówek medycznych w Polsce podwoiła się, jednak system nie jest na to przygotowany.

Sytuację pogarsza fakt, że wenerologia jest rozliczana w ramach jednego kontraktu NFZ razem z dermatologią, co zmusza placówki do wyboru między przyjmowaniem pacjentów z infekcjami intymnymi a leczeniem chorób skóry, w tym nowotworów. Ponadto wycena świadczeń nie uwzględnia kosztownych, specjalistycznych wymazów molekularnych niezbędnych do dokładnego rozpoznania rzeżączki czy chlamydiozy, a planowane limity w poradniach mogą znacznie wydłużyć czas oczekiwania na wizytę.

Profilaktyka i odpowiedzialność

W zapobieganiu zakażeniom kluczowe znaczenie ma regularna diagnostyka oraz stosowanie prezerwatyw, które znacząco ograniczają ryzyko, choć nie dają pełnej ochrony, jeśli zmiany chorobowe znajdują się poza osłanianą powierzchnią.

– Nadal mało jest świadomości wśród młodych ludzi, nie myślą o tym, że to może ich spotkać i niestety często kontaktom seksualnym towarzyszy przyjmowanie środków psychoaktywnych, co zmniejsza szanse na odpowiednie zabezpieczenie – zauważyła dr n. med. Grażyna Cholewińska. – Bardzo niepokojący jest też fakt, że obserwujemy wzrost przypadków kiły wrodzonej u noworodków. Takiej sytuacji nie było od 50 lat. Powód? Ciężarne często nie mają świadomości, że są zakażone. Dlatego tak ważne jest wykonywanie testów – dodała lekarka. 

Lekarze przypominają, że w przypadku rozpoznania jakiejkolwiek infekcji przenoszonej drogą płciową, bezwzględnym warunkiem powodzenia terapii jest jednoczesne objęcie diagnostyką i leczeniem partnera lub partnerów seksualnych. Tylko takie postępowanie przerywa łańcuch zakażeń i zapobiega ponownej infekcji.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie