Gwiazdy go uwielbiają, eksperci krytykują. "Więcej szkód niż pożytku"

Mamy modę na post przerywany. Ta metoda odżywiania króluje zarówno wśród gwiazd, jak i na forach poświęconych deficytowi kalorycznemu. Jej zwolennicy twierdzą, że odchudza i sprzyja zdrowiu. Czy na pewno? – Z punktu widzenia naszego metabolizmu i nauki nie ma to żadnego znaczenia ani większego sensu – przestrzega dr hab. Magda Wiśniewska.

Gwiazdy pokochały post przerywanyGwiazdy pokochały post przerywany
Źródło zdjęć: © ai • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marta Słupska

Gwiazdy pokochały post przerywany

Występuje w różnych wariantach i u wielu budzi mieszane uczucia, ale od kilku lat króluje na forach poświęconych deficytowi kalorycznemu i zdrowemu odżywianiu. Rozpropagowały go gwiazdy, które w wywiadach opowiadają o jego zbawiennym wpływie na sylwetkę i samopoczucie. Post przerywany, bo o nim mowa, to dla jednych sposób na odchudzanie, a dla innych – styl życia, który, w domyśle, ma być zdrowy i to życie wydłużać. Tylko czy faktycznie takie jest jego działanie?

– Przez co najmniej 16 godzin nie jem, ale piję bardzo dużą ilość wody, naparów ziołowych. (...) Po to jest 16 godzin, aby mój organizm miał szansę na regenerację i na to, żeby oczyścić się z wszelkiego rodzaju rzeczy, które są dla niego niepotrzebne. Staram się raz w tygodniu robić również 24- albo 36-godzinny post. (...) Zdarza mi się raz na jakiś czas jeszcze robić trzydniowe posty – mówiła Ewa Wachowicz w wywiadzie dla Pudelka.

Z kolei Małgorzata Rozenek-Majdan jest zwolenniczką sześciogodzinnego okienka żywieniowego. – Ja się stosuję do zasad postu przerywanego, rozpoczynam około godziny 12, kończę około 18 i to jest taki rytm, który mi naprawdę bardzo odpowiada – zdradziła w rozmowie z serwisem JastrząbPost.

Annie Lewandowskiej ten model odżywiania pomógł wrócić do formy po drugiej ciąży: -Idea jest taka, że jemy w określonym przedziale czasowym. Najbardziej popularny model to 8/16. Ja jadłam od 12:00 do 20:00. Oczywiście ważne jest, żeby w ciągu tych 8 godzin jeść zbilansowane i pełnowartościowe posiłki - pisała na Instagramie.

Również Julia Wieniawa stosuje post przerywany: - Staram się jeść trzy razy dziennie przez 8 godzin, a następnie trzymam okienko żywnościowe przez 16 godzin. Intermittent Fasting to w moim przypadku najbardziej skuteczna dieta, jaką stosowałam w życiu. Ale oczywiście każdy ma inaczej – zdradziła podczas sesji Q&A na Instagramie.

Do stosowania postu przerywanego przyznawali się też m.in. Anna Popek, Iwona Węgrowska, Jennifer Aniston, Kourtney Kardashian, Hugh Jackman czy Chris Hemsworth.

Lekarze i dietetycy do tej metody odżywiania podchodzą jednak sceptycznie.

Liczy się to, co jemy, a nie ile godzin jemy

– Jako lekarze generalnie nie jesteśmy zwolennikami wielogodzinnego poszczenia, natomiast okno żywieniowe nie ma żadnej przewagi nad jakimkolwiek innym stylem odżywiania obliczonym na poprawę zdrowia. Mogą je stosować wyłącznie osoby zdrowe, a wszelkie zmiany zasad naszego odżywiania najlepiej przedyskutować z lekarzem – komentuje w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. Magda Wiśniewska, specjalistka interny, nefrologii, obesitologii, diabetologii i transplantologii.

W podobnym tonie wypowiada się dietetyczka kliniczna i psychodietetyczka Beata Ossowska-Dorosz: – Jako dietetyczka odradzam post przerywany, bo może negatywnie wpływać na przemianę materii, nasilać objawy objadania, nadmierne skupienie na jedzeniu czy wieczorny głód – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie

Ekspertki punktują rzekome korzyści dla zdrowia płynące z tej metody odżywiania, zaznaczając, że post przerywany nie jest cudowną metodą na szybką redukcję masy ciała.

– Jako praktyk często niestety się spotykam z tym, że pacjenci popełniają rażące błędy, które sprawiają, że jednak nie możemy określić tę dietę jako zdrową – mówi Ossowska-Dorosz i dodaje, że jej pacjentki często mówią, że próbowały stosować post, by schudnąć, ale nie dał on żadnych korzyści.

– To dlatego, że ograniczenie godzin jedzenia nic nam nie da, jeśli nie odżywiamy się zdrowo – podkreśla dietetyczka.

Potwierdza to dr Wiśniewska i podkreśla, że aby schudnąć, podstawą jest deficyt kaloryczny.

– Większość z tych osób robi to po to, żeby zredukować masę ciała. Z punktu widzenia naszego metabolizmu i nauki nie ma to żadnego znaczenia ani większego sensu. Duże badania, jakie mamy do dyspozycji, pokazały, że okno żywieniowe absolutnie nie ma przewagi nad żadną inną formą jakiegokolwiek żywienia dietetycznego czy zmiany formy odżywiania, bo żeby móc redukować masę ciała, liczy się deficyt kaloryczny, czyli liczba kalorii, jaką przyjmiemy – dodaje dr Wiśniewska.

– Pacjenci pytają mnie o okno żywieniowe, ale ja im odpowiadam, że liczy się deficyt kaloryczny, a nie metoda jaką go uzyskamy. Zostawiam więc decyzje samemu pacjentowi, bo niektórym choćby z powodu pracy łatwiej jest stosować okno żywieniowe właśnie. Ci, którzy je stosują, wspominają, że mają mniejszą potrzebę przyjmowania posiłków. Rzeczywiście tak jest, że żołądek w trakcie przerwy od jedzenia się trochę zmniejszy, ale potem jak siadamy już do jedzenia, jak jesteśmy bardzo głodni, to go znowu rozciągamy. Są pacjenci, którzy wtedy wręcz zjedzą więcej, wiedząc, że mogą w tym momencie pozwolić sobie na jedzenie. Więc to jest to zagrożenie, że taki sposób odżywiania może u niektórych pacjentów zwiększyć ryzyko jedzenia na zapas i tycia – dodaje.

Zamiast schudnięcia – efekt jo-jo

Ossowska-Dorosz zwraca uwagę, że post może wręcz przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.

– Najczęstszym błędem, który obserwuję, jest to, że pacjenci jedzą w okienku żywieniowym dwa–trzy bardzo obfite posiłki, często tłuste, bez skupienia się na warzywach, na białku. Bardzo często myślą, że skoro jest to okno żywieniowe, to mogą jeść wszystko i nie muszą np. ograniczać słodyczy czy zadbać o bilans kaloryczny. To jest bardzo duży błąd – mówi.

– Post przerywany wprowadzany w celu schudnięcia nie ma żadnego sensu i zwykle spowolni przemianę materii, zwiększy uczucie głodu i da efekt jo-jo. Zbadano kiedyś grupę pacjentów, która jadła taką samą ilość kalorii, tylko jedna stosowała dietę przerywaną z 8-godzinnym okienkiem żywieniowym. Efekt? Nie było kompletnie żadnej różnicy między tymi dwoma grupami. Dlatego jeżeli stosujemy ujemny bilans kaloryczny, to post przerywany nie przyniesie nam większej korzyści w odchudzaniu. Mam dużo pacjentów, którzy stosowali post przerywany i efekt jo-jo niestety się u nich pojawiał – dodaje.

Z drugiej strony taki sposób żywienia, jeśli przerwy w jedzeniu są zbyt długie, może spowodować, że dana osoba będzie przyjmować za mało kalorii i składników odżywczych.

– Jest to bardzo niekorzystna sytuacja, zwłaszcza wśród kobiet w okresie menopauzalnym. Obserwujemy wtedy znaczny spadek masy mięśniowej oraz pogorszenie funkcjonowania tarczycy i hormonów płciowych. Powoduje to spowolnienie przemiany metabolizmu, zaburzenia równowagi hormonalnej i szybkie pojawienie się efektu jo-jo – podkreśla dietetyczka.

Tyle powinna trwać przerwa w jedzeniu

Czy zatem potrzebujemy przerwy w jedzeniu? Ossowska-Dorosz zaznacza, że tak, bo w tym czasie w organizmie zachodzą m.in. procesy regeneracji i trawienia. Dlaczego zatem najczęściej preferowanym sposobem jest 16:8, czyli 16 godzin postu w ciągu doby?

– Nie do końca wiadomo, skąd się to wzięło. To nie jest magiczna ilość czasu, która da nam określone korzyści. W ciągu doby powinniśmy mieć jedną dłuższą przerwę od jedzenia – optymalnie powinna trwać 12 godzin. Klasycznie jest to więc czas od kolacji do śniadania – zauważa ekspertka.

Co zatem da nam wydłużenie okienka o 4 godziny? Jak mówi Ossowska-Dorosz, niewiele. Wspomina też o procesie autofagii, czyli naturalnym mechanizmie, w którym komórki eliminują niefunkcjonalne białka, patogeny oraz uszkodzone organelle, na który często powołują się zwolennicy poszczenia.

– Te procesy działają w naszym organizmie przez cały czas. To nie jest tak, że mają licznik i aktywują się w określonych porach. Rzeczywiście są badania, które sugerują, że przerwy dłuższe (24, 48, 72 godziny) intensyfikują te procesy, ale wbrew pozorom wcale nie musi się to przenosić na większe korzyści zdrowotne. Może natomiast zaszkodzić, bo intensyfikuje inne procesy w organizmie, np. powoduje rozpad mięśni, źle wpływa na hormony tarczycy i płciowe oraz powoduje bardzo duży wzrost poziomu greliny, czyli hormonu głodu. Tacy pacjenci bardzo często po tych postach, nawet już dwu-, trzydniowych, wracając do jedzenia, mają niższą masę mięśniową i rozregulowane hormony – podkreśla.

Dementuje także pogląd, jakby post "oczyszczał" organizm. Do tego mamy jelita, wątrobę oraz nerki i głodówki wcale nie są do tego potrzebne.

– Dla oczyszczania dużo ważniejsze jest to, żeby dostarczyć sobie jak najmniej elementów w postaci metali ciężkich, barwników, konserwantów, które rzeczywiście obciążają organizm i wymagają większego nakładu energii, żeby go oczyścić – mówi.

Specjalistka zwraca też uwagę na to, że godziny występowania okienek żywieniowych mają duże znaczenie szczególnie dla pań.

– W klasycznym poście przerywanym pierwsze posiłki zazwyczaj spożywa się po godzinie 12. Niestety badacze sugerują, że nie jest to korzystne zwłaszcza dla kobiet. Rano nasza wrażliwość na insulinę jest najwyższa i warto to wykorzystać. Lepszym pomysłem w kontekście gospodarki insulinowej jest zastosowanie wczesnego postu, czyli jedzenia w godzinach 7–15/8–18. Takie przesunięcie w badaniach obniżało średnią dobową insulinę o ponad 3 jednostki – zauważa.

– Wczesny post przerywany, kiedy jemy w okienku 7–15 czy 8–16, przynosi też lepsze efekty pod kątem redukcji wagi – według badań średnio o 1,5 kg, a poza tym lepiej chroni przed spadkiem masy mięśniowej, bo niestety widzimy, że im dłuższe są przerwy między posiłkami, tym jest on niestety większy, co u kobiet jest szczególnie niekorzystne. Dlatego uważam, że jeżeli już mamy wprowadzać post przerywany, to lepszy będzie wcześniejszy. Dla większości osób taki post przyniesie jednak więcej szkód niż pożytku – dodaje.

– Jakakolwiek forma postu przerywanego czy okna żywieniowego absolutnie jest niewskazana u dzieci, kobiet w ciąży, karmiących piersią, starszych, z wszelkimi zaburzeniami tolerancji glukozy (przede wszystkim cukrzycą) i u osób z zaburzeniami odżywiania – przestrzega dr Wiśniewska.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie