Trwa ładowanie...

Imponujący poziom przeciwciał u pacjentki onkologicznej w trakcie chemioterapii. Pokazała badania

Iwona Deodato cztery lata temu zachorowała na raka piersi. Od jesieni z obawy przed koronawirusem razem z mężem praktycznie nie wychodzili z domu. Szczepienie dało jej szansę na powrót do normalności, choć lekarze ostrzegali, że ma na tyle niską odporność, że jej organizm może nie zareagować. Trzy tygodnie po drugiej dawce sprawdziła poziom przeciwciał. Nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła.

Zobacz film: "Prof. Andrzej Fal o czwartej fali koronawirusa i spceptykach szczepień"

spis treści

1. Cztery lata temu dowiedziała się, że ma raka

- Pierwszy raz zachorowałam cztery lata temu. Okazało się, że to był guz piersi HER2 dodatni, czyli nie ten najgorszy, ale jeden z bardziej agresywnych - opowiada 47-letnia Iwona Deodato. - Wtedy przeszłam chemioterapię, było wypadanie włosów, mastektomia. Latem zeszłego roku czułam się dobrze, zdążyłam jeszcze pójść w góry. Dwa tygodnie później już leżałam w łóżku i nie mogłam nawet sama sięgnąć po wodę. Dostałam przerzutów do wielu kości i węzłów chłonnych. Wszystko postępowało bardzo szybko. Dostałam chemię i radioterapię paliatywną. Według lekarzy nie za bardzo rokowałam, ale udało się, wróciłam do żywych. Mam różne dolegliwości, ale staram się o nich nie myśleć - dodaje Iwona.

Iwona mimo choroby nadal morsuje
Iwona mimo choroby nadal morsuje (arch. prywatne)

Nawrót choroby zbiegł się z jesienną falą koronawirusa. Od tego czasu razem z mężem musieli się izolować. COVID byłby dla niej śmiertelnym zagrożeniem, również dlatego, że wiązałoby się to z przerwaniem chemioterapii.

- W tym okresie z nikim się nie spotykaliśmy, wychodziliśmy tylko na spacery. Pamiętam, jak w czasie mojej choroby przyszedł nasz przyjaciel, żeby przynieść nam przetwory, specjalnie założył dwie maseczki i nie przekroczył nawet progu domu. Nasza najbliższa rodzina również odizolowała się od reszty świata tak, żebyśmy mogli utrzymywać z nimi kontakt - wspomina 47-latka.

Iwona Deodato
Iwona Deodato (arch. prywatne)

2. Lekarze ostrzegali, że szczepionka w jej przypadku może nie zadziałać

Iwona zawsze była bardzo aktywna, dużo podróżowała. Kiedy tylko pojawiła się taka możliwość, postanowiła jak najszybciej się zaszczepić.

- Na początku lekarz odpowiedzialny za szczepienie, pełen najlepszych chęci, powiedział, że zgodnie z wytycznymi, jakie otrzymali lekarze, właściwie takich pacjentów jak ja, będących cały czas na chemioterapii, nie powinno się szczepić. Nie chodziło o efekty uboczne czy o to, że mi to zaszkodzi, tylko że i tak nie wyprodukuję przeciwciał, czyli "nie ma sensu marnować szczepionki" - tłumaczy Iwona.

Jej onkolog rozwiał wątpliwości, podczas wizyty powiedział kategorycznie: "Bezwzględnie szczepić".

- Miałam świadomość, że może się tak zdarzyć, że tych przeciwciał nie będzie, albo będzie ich niewiele, ale wiedziałam, że warto, nawet jeśli tylko o jeden procent zwiększałoby to szansę na przeżycie zakażenia i szybszy powrót do chemioterapii. Co jest równie ważne, bo COVID czasowo wyklucza z chemioterapii, a to w niektórych przypadkach może być jak wyrok - dodaje kobieta.

Postanowiła się zaszczepić najszybciej, jak to będzie możliwe
Postanowiła się zaszczepić najszybciej, jak to będzie możliwe (arch. prywatne)

18 marca dostała pierwszą dawkę Pfizera. Usłyszała jeszcze, że ważne jest, aby leukocyty nie były poniżej pewnego poziomu, bo wtedy szczepienie naprawdę nie ma sensu. - U mnie te wartości były dosłownie na granicy, więc nie robiłam sobie żadnej nadziei - przyznaje.

Szczepienie zniosła bardzo dobrze, mimo ogromnego osłabienia organizmu w związku z chemioterapią. Nie odczuwała żadnych efektów ubocznych.

3. Po drugiej dawce szczepionki zrobiła badania na przeciwciała

Trzy tygodnie po drugiej dawce szczepionki postanowiła sprawdzić, jaki ma poziom przeciwciał.

- Zdecydowałam się na badania, bo do tej pory jednak trochę żyłam w strachu. W tym tygodniu mój dorosły syn wrócił do szkoły i nie wiedziałam nawet, czy nadal będę mogła się z nim spotykać i przytulać - przyznaje Iwona.

(arch. prywatne)

Wynik przerósł jej oczekiwania.

- Ponoć nie miałam szans na wyprodukowanie przeciwciał ze względu na ostrą leukopenię. Tymczasem wynik wynosi: 1487,20 BAU/ml, a zgodnie z tym, co jest napisane na badaniu, dodatni jest już powyżej 33,8 BAU/ml - podkreśla.

- Poza rakiem jestem zdrowa jak ryba, nie mam żadnych chorób towarzyszących. Dużo robię, żeby wzmocnić organizm: medytuję, morsuję i jestem na diecie w 90 proc. surowej, wegańskiej. Myślę, że to też wpłynęło na to, jak zareagował mój organizm - mówi 47-latka.

(arch. prywatne)

Iwona przyznaje, że dzięki zaszczepieniu ma szansę po roku wrócić do normalnego funkcjonowania.

- To szczepienie dużo zmieniło. Mam męża Włocha, wcześniej kilka razy w roku jeździliśmy na Sycylię. Dzięki temu, że mam te przeciwciała, czuję się bezpieczniejsza i mam nadzieję, że w końcu uda nam się wrócić do Włoch. Jeszcze w tym roku miałabym siłę pojechać, czy za rok będę w stanie, czy w ogóle będę - nie wiem. To jest bardzo agresywna choroba, z dnia na dzień wszystko może się zmienić - mówi Iwona.

Iwona z mężem
Iwona z mężem (arch. prywatne)

4. Jak pacjenci onkologiczni reagują na szczepienie przeciwko COVID-19?

O interpretację wyników pani Iwony poprosiliśmy immunologa dr. Wojciecha Feleszko.

- Te wyniki oznaczają, że na pewno jej układ odpornościowy zareagował i tę odporność wytworzył - wyjaśnia dr hab. Wojciech Feleszko, immunolog i pulmonolog z WUM.

Czy 1400 BAU/ml to dużo, czy mało i jak powinniśmy interpretować wyniki badań na przeciwciała?

Zdaniem lekarza najważniejsze, że przeciwciała są, ich liczba jest sprawą drugorzędną. - Różne laboratoria mają różne sposoby i normy oceniania tych przeciwciał. Nie ma sensu porównywać tych ilości. Jeżeli według norm laboratoryjnych wynik jest dodatni - to trzeba się cieszyć, że przeciwciała są. Ale pamiętajmy też, że ten wynik nie mówi całej prawdy o odporności, bo odporność może pójść też drogą komórkową - przypomina dr Feleszko.

Eksperci przyznają jednoznacznie, że osoby cierpiące na choroby współistniejące, a zwłaszcza pacjenci onkologiczni, którzy już mają osłabioną odpowiedź odpornościową i samą chorobą, i terapią, powinni się szczepić.

- To nie podlega dyskusji. Natomiast to, jak zareagują na szczepienie, jest już bardziej skomplikowane. Przeciwciała są markerem tego, że coś się wydarzyło, ale nie mówią całej prawdy o odporności. Są dwa ramiona odpowiedzi immunologicznej: odporność humoralna, o czym świadczą przeciwciała i drugie ramię - komórkowe, którego nie daje się tak łatwo zbadać. Można to zrobić w bardzo wyspecjalizowanych laboratoriach naukowych - wyjaśnia immunolog.

Dr Feleszko przyznaje, że określenie "chory onkologiczny" jest bardzo szerokie. To jak organizm zareaguje na szczepienie może zależeć m.in. od rodzaju nowotworu, etapu choroby, rodzaju terapii, którą przyjmuje. Niestety nie u wszystkich pacjentów pojawiają się przeciwciała.

- W przypadku tej pani można powiedzieć, że jej odporność zadziałała prawidłowo, ale jest cała masa chorych onkologicznie, u których może to nie pójść tak łatwo. To właśnie dla ich ochrony musimy podjąć ten zbiorowy wysiłek i się zaszczepić, bo będą między nami osoby, które na to szczepienie nie odpowiedzą - podkreśla lekarz.

- W mojej praktyce już spotykam takich pacjentów. Tylko w ostatnim tygodniu przyszedł do mnie pan z [białaczką przewlekłą limfocytarną](białaczką przewlekłą limfocytarną) i też chciał sprawdzić poziom przeciwciał. Okazało się, że po dwóch dawkach ma 0. W takiej sytuacji mam wątpliwości, jak to zinterpretować, czy to jest pełna prawda? Nie wiemy co z odpornością komórkową. To dla takich osób, a będzie ich niemało, szacując w skali kraju niemal 2 mln osób, należy zadbać o odporność stadną. To są niekiedy bliscy nam ludzie – ulubiona fryzjerka, sprzedawca w warzywniaku, niania naszych dzieci. To ich musimy chronić, tworząc kokon - dodaje specjalista z zakresu immunologii.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

    Pomocni lekarze

    Szukaj innego lekarza