Jak przekonać palacza do rzucenia palenia? Pokażmy mu bezpieczniejszą i tańszą alternatywę

Wciąż debatujemy na temat tego, czy e-papierosy i inne nowatorskie rozwiązania, jak np. IQOS, są mniej szkodliwe niż tradycyjne papierosy. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości! Miliony ludzi, którzy rzucili palenie na rzecz e-papierosów, doświadczyły tego na własnej skórze. Ja także – zapewnia Konstantinos Farsalinos*, grecki kardiolog i badacz e-papierosów.

Tradycyjne papierosy są coraz mniej akceptowalne w przestrzeni publicznej
Tradycyjne papierosy są coraz mniej akceptowalne w przestrzeni publicznej

Farsalinos był jednym z prelegentów V Globalnego Forum Nikotynowego, które odbyło się w Warszawie. Organizowane przez londyńską Knowledge Action Change Limited, to jedno z największych spotkań konsumentów, środowiska naukowego, przedstawicieli organów regulacyjnych i ekspertów ds. zdrowia publicznego. Tematem przewodnim tegorocznej edycji była zmiana podejścia do nikotyny i konieczność zwiększenia powszechnego dostępu do informacji o nowatorskich rozwiązaniach.

Monika Rosmanowska: Pali już ponad miliard osób na świecie, co stanowi ponad 20 proc. dorosłej populacji. Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje, że w XXI w. odnotujemy miliard przedwczesnych zgonów z tego powodu. Palacz żyje krócej średnio o 10 lat. Co, zdaniem lekarza, ale też wapera, który wygrał walkę z nałogiem, możemy zrobić, by ograniczyć te liczby?

Konstantinos Farsalinos: Sytuacja, w której wszyscy palący nagle rzucają papierosy, jest oczywiście nierealna. Mając wiedzę na temat mniejszej szkodliwości e-papierosów i innych dostępnych na rynku nowatorskich produktów, a także jako lekarz, mogę z pełną odpowiedzialnością polecić pacjentowi korzystanie z e-papierosów. Jeśli, mimo dostępnych metod, nie potrafi zerwać z nałogiem, to jedno z najskuteczniejszych rozwiązań.

Czy jednak e-papierosy i inne nowatorskie produkty tytoniowe, jak na przykład coraz popularniejszy IQOS, są bezpieczne? Badacze są co do tego podzieleni.

W debacie na temat e-papierosów i nowatorskich produktów tytoniowych pojawia się bardzo dużo nieprawdziwych informacji. Spory odsetek ludzi, także w Europie, wciąż wierzy, że są one tak samo, albo nawet bardziej szkodliwe niż palenie papierosów. Tymczasem potencjalne ryzyko związane z ich używaniem jest niewielkie. W aerozolu występują wprawdzie śladowe ilości toksyn, ale jak wynika z wielu badań, poziom narażenia na ich działanie jest niewielki.

Co więcej, nie zidentyfikowano dotychczas żadnych chorób, które byłyby wywoływane przez e-papierosy. Przeciwnie, z prowadzonych przeze mnie badań wynika, że u palaczy, którzy przestawili się na e-papierosy, po roku nastąpił znaczny spadek ciśnienia krwi. U astmatyków z kolei – wyraźna poprawa wyników.

Jest także coraz wiecej badań na temat obecnych na rynku od niedawna podgrzewaczy tytoniu. Uważam, że są to produkty z dużym potencjałem. Skoro nie dochodzi tu do spalania tytoniu, to z definicji są one mniej szkodliwe.

A może, by przekonać nieprzekonanych, potrzeba jeszcze więcej badań?

Oczywiście, zawsze można je przeprowadzić. Pozwolą dokładnie ustalić, jaki jest poziom redukcji ryzyka w tego rodzaju produktach i jaki mają one wpływ na organizm. To złożona kwestia. Jako pracownik służby zdrowia chcę jednak mieć możliwość informowania społeczeństwa i organów regulacyjnych o tym, co już wiadomo. Rzecz jasna, nie mamy wystarczających dowodów, stuprocentowej pewności - nigdy takiej nie uzyskamy. Zawsze będziemy szukać kolejnych przesłanek.

Ale palacze nie potrzebują tak szczegółowych informacji. Oni muszą wiedzieć, co się z nimi aktualnie dzieje i co się stanie, gdy przerzucą się na mniej szkodliwe produkty. Musimy obiektywnie powiedzieć konsumentom, co wiemy, nie polecając wprost niczego. Po prostu dajmy im zrównoważony pogląd i pozwólmy zdecydować.

Jeśli mówimy już o szkodliwości, to tematem przewodnim tegorocznego GFN była zmiana podejścia do nikotyny. Jak to w końcu jest z tą substancją? Jaki ma wpływ na nasz organizm?

Każdy palacz ma indywidualną, optymalną dawkę nikotyny, którą musi dostarczyć organizmowi. Jeden potrzebuje jej więcej, inny mniej. I nie ma znaczenia, w jaki sposób to zrobimy. A nie od dziś wiemy, że to nie nikotyna zabija, ale toksyny, które wydzielają się podczas spalania tytoniu. Snus, czyli tytoń przyjmowany doustnie, zmniejsza ryzyko zdrowotne u użytkowników o 98,99 proc.

Istnieją badania, które wykazują, że ryzyko zachorowań u użytkowników snusu i ludzi, którzy nigdy nie palili, jest takie samo. Dziś palacze mogą używać nikotyny w bezpiecznej postaci i dostarczać ją organizmowi za pośrednictwem mniej szkodliwych produktów. Niestety - w UE snus jest zakazany, co jest jednym z największych skandali związanych ze zdrowiem publicznym.

Palacze sięgają po najbardziej dostępne dziś papierosy, bo – jak często tłumaczą – lubią…

Spotkałem się z opinią, że nie możemy akceptować uzależnionych od nikotyny, bo substancja ta nie jest niezbędna do przeżycia. Idąc tym tropem, nikt nie potrzebuje rodziny, by przeżyć. Nikt nie potrzebuje kieliszka wina ani smacznego jedzenia. Z łatwością możemy dostarczać organizmowi wyłącznie zdrowe produkty - tylko mało kto decyduje się na taki styl życia.

Każdego dnia robimy wiele rzeczy, których teoretycznie nie potrzebujemy. To perspektywa, którą powinniśmy prezentować, kiedy rozmawiamy o nikotynie. To wybór. Nie ma znaczenia, czy będziemy do niej zachęcać, czy zniechęcać. Nie jesteśmy w stanie ograniczyć dostępu. Dlatego za nieetyczne uważam pozbawianie palaczy dodatkowej opcji, opcji zdrowszej, która może przyczynić się do porzucenia dotychczasowych przyzwyczajeń.

Może przyjdzie czas, że do nikotyny jako substancji zaczniemy podchodzić inaczej? Np. jak do medycznej marihuany, która staje się na świecie coraz bardziej dostępna?

Jeśli tylko bylibyśmy w stanie zidentyfikować medyczne zastosowanie nikotyny w takich chorobach, jak alzheimer czy parkinson, wtedy cała dyskusja poszłaby w zupełnie innym kierunku. Mamy już wstępne dowody na potwierdzenie takich tez, niestety wciąż brakuje szczegółowych badań. I to się prawdopodobnie szybko nie zmieni. Potencjalne zastosowanie nikotyny w medycynie nie leży w interesie przemysłu farmaceutycznego.

Od 2019 roku w Polsce płyn do e-papierosów i wkłady do podgrzewaczy tytoniu będą objęte akcyzą. Ich ceny wzrosną.

Każdy mniej szkodliwy produkt powinien być tańszy od papierosów. Tylko tak możemy sprawić, że będą one bardziej atrakcyjne. W Unii Europejskiej nie ma decyzji o opodatkowaniu e-papierosów, decyzja należy do państw. Wiele rządów z możliwości opodatkowania nie korzysta. Rzucenie palenia jest bardzo trudne, potrzeba silnej motywacji.

Głównym powodem może być różnica w ich cenie. A z wyjątkiem taniego snusu, wszystkie pozostałe produkty tytoniowe, w tym podgrzewacze tytoniu, są dużo droższe w produkcji. Zawierają elektronikę, są bardziej zaawansowane.

Opodatkowanie tych produktów stwarza niekorzystną sytuację konkurencyjną. Palacze w zdecydowanej większości nie zmienią przyzwyczajeń, jeśli mniej szkodliwe produkty będą droższe.

Palenie papierosów będzie więc nie tylko tańsze, ale też prostsze. I koło się zamyka.

Oczywiście! Papieros to gotowy produkt, wystarczy zapalniczka i już możemy z niego korzystać. E-papierosy czy IQOS są bardziej skomplikowane. Smak jest inny, zapach również. Jak więc, jeśli nie potencjalnymi oszczędnościami i informowaniem o mniejszej szkodliwości, przekonać do nich palaczy?

W Polsce temat nowatorskich wyrobów tytoniowych jest pomijany w publicznym dyskursie. O mniej szkodliwych alternatywach się nie mówi.

Problem ze zdrowiem publicznym jest dziś taki, że specjaliści zajmujący się tym tematem nie chcą słuchać naukowców. Wciąż debatujemy na temat tego, czy e-papierosy i inne nowatorskie rozwiązania, jak np. IQOS, są mniej szkodliwe. W kółko powtarza się, że wiemy za mało, bo to najprostsza odpowiedź.

Tymczasem nasza wiedza jest coraz większa. Nie ma dziś wątpliwości, że to produkty niższego ryzyka. Miliony ludzi, którzy rzucili palenie na rzecz e-papierosów, doświadczyły tego na własnej skórze. Sam jestem najlepszym przykładem. Uważam, że obowiązkiem osób odpowiedzialnych za zdrowie publiczne i pracowników ochrony zdrowia jest informowanie palaczy o tym, do czego dziś mamy już pewność.

* Konstantinos Farsalinos – kardiolog, badacz w Centrum Chirurgii Serca w Atenach i Uniwersytecie w Patras. Od 2011 prowadzi badania kliniczne i laboratoryjne nad papierosami elektronicznymi. Jako pierwszy analizował cytotoksyczność pary z e-papierosów i jej wpływ na komórki, a także natychmiastowe efekty użycia e-papierosów na funkcje serca i krążenie wieńcowe. Autor ponad 60 publikacji naukowych.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Ważne tematy