Trwa ładowanie...

Jakie prezenty na koniec roku dla nauczyciela?

Jeszcze 10 lat temu prezentem dla nauczyciela na zakończenie roku szkolnego był bukiet kwiatów, czasem dodatkowo bombonierka okraszona kolorową wstążką. Wystarczyła zrzutka po 5 złotych i wszystko było w porządku. Dzisiaj bukiet i czekoladki odeszły do lamusa, a wychowawcy otrzymują drogą biżuterię lub bony do SPA. Moda? Znak naszych czasów? A może fanaberia?

Zobacz film: "Prezenty dla nauczycieli"

"Moja córka kupi nauczycielce drogi prezent, a biedota niech nosi kwiatki" - takimi słowami miała odezwać się na zebraniu jedna z mam w Gimnazjum nr 18 w Lublinie. A wszystko przez to, że pozostała część rodziców nie chciała złożyć się po 50 zł na zakup serwisu kawowego bądź vouchera na wycieczkę dla nauczucielki. Okazuje się, że to nie jest jednostkowa sytuacja. Rodzice prześcigają się w pomysłach na prezenty dla wychowawców z okazji zakończenia roku szkolnego.

Podobne sytuacje zdarzają się w całej Polsce. I na różnym szczeblu edukacji. Często wywołują wśród rodziców spięcia. Część z nich otwarcie mówi, że na wysokie składki na prezenty dla nauczycieli ich po prostu nie stać. Twierdzą, że 10 zł. to w zupełności wystarczająca kwota.

Druga część rodziców jest zdania, że praca w szkole czy w przedszkolu wymaga poświęcenia. Chcą więc wynagrodzić nauczycielom ten trud i decydują się na wyższe składki na drogie prezenty.

1. SPA, biżuteria i wycieczki

Prezent dla nauczyciela, który prowadzi klasę przez rok, zawsze jest przedmiotem dyskusji wśród rodziców. Zazwyczaj umawiają się oni na zbiórkę konkretnej kwoty i za nią kupują prezent. I właśnie ta kwota przysparza najwięcej kłopotów.

Natalka spod Lublina w tym roku kończy zerówkę. Przez 4 lata uczyła ją jedna przedszkolanka. Dziewczynka, podobnie jak inne dzieci z jej grupy, jest bardzo zżyta z nauczycielką. Dlatego też rodzice postanowili, że przedszkolaki podarują swojej wychowawczyni włąsnoręcznie wykonane laurki. - A dodatkowo zrzucamy się po 40 zł – mówi Judyta, mama Natalki. - Mnożąc to przez 25 dzieci w grupie, wychodzi 1 tys. zł. Za to chcemy kupić biżuterię, chyba złoty naszyjnik i bransoletkę – wskazuje Judyta.

Decyzja o tym prezencie nie zapadła jednak szybko. Najpierw rodzice chcieli podarować nauczycielce bon na zakup biżuterii. Doszli jednak do wniosku, że to tak, jakby dawać pieniądze, forma do złudzenia przypomina łapówkę. Później zastawiali się także nad ręcznie robionym wazonem, voucherem na zabiegi kosmetyczne. Stanęło jednak na biżuterii, grawerowanej.

- To jednak tylko dla wychowawczyni. Reszta pań (nauczyciel asystujący oraz woźna) dostaną kwiaty i czekoladki – podkreśla Judyta. I zaznacza, że wysokość składki jest dla niej za duża. - Powiedziałam to wprost innym rodzicom, ale postanowiłam jednak się dołożyć. W końcu nauczycielka opiekowała się moim dzieckiem całe 4 lata.

Przeczytaj także:

W jednej z gdańskich podstawówek nauczycielka otrzyma voucher na wycieczkę. - Mam troje dzieci, ale tylko jedno trafiło na genialnego wręcz nauczyciela. Tyle czasu, ile ta kobieta poświęciła swojej klasie, nie dał pozostałej dwójce moich dzieci żaden z nauczycieli – jestem tego pewna. Dlatego wspólnie z innymi rodzicami zdecydowaliśmy, że na koniec 3 klasy zrzucamy się po 50 zł - relacjonuje Marzena. Za zebrane pieniądze rodzice podarują wychowawczyni rejs statkiem. W dowolnie wybranym terminie. Z Gdańska do Szwecji.

2. Nauczyciele: rodzice, nie idźcie tą drogą!

Przyjmowanie drogich prezentów od dzieci bywa dla nauczycieli krępujące. Zwyczaj wręczania takich podarunków jest stary i bardzo powszechny, choć wielu pedagogów głośno się mu przeciwstawia, powołując się na zakaz wręczania łapówek.

Prawo jednak nie reguluje tej kwestii. W obowiązującej Karcie Nauczyciela nie ma zapisu, który zakazywałby wprost przyjmowania prezentów od uczniów. Pedagodzy są jednak funkcjonariuszami publicznymi, a ich obowiązuje już Kodeks Karny i zapis: "Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Właśnie ze względu na te przepisy wielu nauczycieli jeszcze przed końcem roku szkolnego zwraca uwagę rodzicom, by nie kupowali drogich podarunków.

- Mówiłam to rok temu i dwa lata temu. Teraz też powiedziałam. Wiem jednak, że to nie zadziała, rodzice i tak postawią na swoim – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie jedna z przedszkolanek w Lublinie. Od 6 lat pracuje w zawodzie i za każdym razem, gdy mówi rodzicom, że nie chce prezentu, ci patrzą ze zdziwieniem. Kiedy chce, by pieniądze przekazali lokalnemu stowarzyszeniu na rzecz pomocy dzieciom – nie potrafią wyjść z podziwu, że taka skromna.

Uczeń sprytniejszy od ustawy. Jak w praktyce wygląda żywienie dzieci w szkołach?
Uczeń sprytniejszy od ustawy. Jak w praktyce wygląda żywienie dzieci w szkołach?

Reforma jedynie w teorii? Po prowadzeniu zmian dotyczących zasad żywienia dzieci w szkołach, z wielu...

zobacz galerię

- Gdy pierwszy raz o to poprosiłam, spotkałam się z szokiem. Teraz już trochę lepiej to funkcjonuje. Ja wykonuję swoją pracę, a korzystają na tym dzieciaki – przyznaje nauczycielka.

Nie zawsze jednak udaje się przekonać rodziców, by zrezygnowali z drogiego prezentu. Joanna, dziś już emerytowana nauczycielka historii, wiele razy prosiła o to rodziców. I za każdym razem otrzymywała inny podarunek. - Najdroższy chyba był olejny obraz – mówi Joanna. - Ładny był, ale pomyślałam sobie wtedy: rodzice, nie idźcie tą drogą. Później dostałam też zestaw kawowy, kilka drogich piór, zastawę obiadową na 24 osoby. Mogłabym tymi prezentami obdarować pół rodziny.

Drogim prezentom w 2016 roku przeciwstawił się Krzysztof Ponikowski, nauczyciel ze Szczecina. Zaproponował całkowitą rezygnację z kupowania podarunków, nawet kwiatów. Zgłosił się do Polskiej Akcji Humanitarnej z prośbą o utworzenie specjalnego wydarzenia na Facebooku. Miało ono zachęcić rodziców i uczniów do wpłacania pieniędzy na konta PAH, by pomóc mieszkańcom Nepalu. Pomysł jednak nie wypalił. Rodzice zostali przy przezentach.

Przeczytaj także:

- A ja doskonale rozumiem te osoby – mówi na przekór Marek, nauczyciel biologii w jednej z lubelskich podstawówek. - I lubię kwiaty. Najpiękniejszym jednak prezentem, jaki otrzymałem od dzieci i rodziców było wspólne zdjęcie oprawione w glinianą ramę. Nigdy nie zapomnę tamtej klasy – wzrusza się pedagog.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.