Kiła - wstydliwa choroba. Liczba zakażeń wzrasta

Kiła wciąż stanowi temat tabu. Blisko połowa Polaków przyznaje, że nie zabezpiecza się przed chorobami wenerycznymi, a po ryzykowanych kontaktach seksualnych nie bada stanu zdrowia. Tymczasem liczba chorych na syfilis bardzo szybko rośnie.

Zobacz film: "Choroby przenoszone drogą płciową"

1. Wzrost zachorowań na kiłę

Rewolucja obyczajowa, przekładająca się na większą swobodę seksualną oraz niewiedza i ignorancja, oto podstawowe problemy skutkujące widocznym w ostatnich latach wzrostem liczby zachorowań na choroby weneryczne.

Z jednej strony widoczna jest otwartość i przyzwolenie na niezobowiązujące znajomości, z drugiej lęk przed odrzuceniem przez partnera i brak asertywności. Jeśli jedna strona chce używać prezerwatyw, ale druga strona to neguje, to osoba, która chciała się zabezpieczyć, zwykle nie nalega.

- Notuje się wzrost chorób wenerycznych w Polsce - przyznaje Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - W statystykach podaje się różne dane, ale wszelkie te statystyki są mocno zaniżone. Realna liczba tych przypadków nie jest rejestrowana. Uważam, że trzeba o tym mówić jak najwięcej, bo tych przypadków jest coraz więcej.

Zachorowania na kiłę są coraz częściej rozpoznawane
Zachorowania na kiłę są coraz częściej rozpoznawane (123rf.com)

Prym wśród chorób wenerycznych wiedzie kiła, ale rośnie również zapadalność na rzeżączkę. Główny Urząd Statystyczny przedstawia wyniki porównujące liczbę zachorowań w ostatnim roku. W województwie małopolskim odnotowano wzrost zachorowań na kiłę o 300 proc. Jest to wzrost z 67 na 212 zgłoszonych zakażeń. W województwie zachodniopomorskim jest to zwiększenie zgłoszonych zachorowań o 260 proc. (z 36 przypadków na 122).

Województwo mazowieckie doświadczyło 20 proc. wzrostu liczby zachorowań, lecz zarazem jest to obszar, w którym stwierdzono 40 proc. wszystkich zakażeń w Polsce. Łączna liczba zarejestrowanych przypadków to już blisko 2 tys. w skali kraju. Biorąc pod uwagę, że w Unii Europejskiej wyniki są znacznie wyższe, a także uwzględniając panujące w Polsce tabu wokół chorób wenerycznych, można się domyślać, że realna skala zjawiska jest o wiele wyższa.

Zobacz też: Dbajmy o bezpieczny seks i wierność - kiła i rzeżączka nie zniknęły

2. Nieświadomość zagrożenia chorobami wenerycznymi

Polki i Polacy bardziej zabezpieczają się przed niechcianą ciążą niż przed wirusem HIV, HCV czy innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Akcji profilaktycznych w zakresie chorób wenerycznych nie ma wcale. W szkołach temat chorób wenerycznych często nie jest poruszany na żadnej lekcji: ani na biologii, ani w ramach nauk o życiu w rodzinie. Świadomość społeczna tym samym jest znikoma. Zarażeni nie zawsze są świadomi choroby, przez co przekazują ją kolejnym partnerom i partnerkom. Osoby zdrowe nie stosują prezerwatyw ani nie badają się na bieżąco, aby weryfikować stan zdrowia.

Prezerwatywy nie są w pełni skuteczne, ale dotychczas lepszej ochrony nie znaleziono
Prezerwatywy nie są w pełni skuteczne, ale dotychczas lepszej ochrony nie znaleziono (123rf.com)

- Należy pamiętać, że część zakażeń kiłą przebiega bezobjawowo i jest wykrywana przypadkowo przez lekarza lub też na życzenia pacjenta przy profilaktycznych badaniach w kierunku chorób wenerologicznych. Również i sama charakterystyka tej choroby oraz zapowiadających ją objawów, które czasami nie sprawiają dolegliwości, nie bolą, powoduje, że pacjenci dość często ignorują początkowe symptomy. Pokutuje jednak jedno stwierdzenie - choroby przenoszone drogą płciową pacjenci w zdecydowanej większości najbardziej utożsamiają z wirusem HIV, zapominając że podczas przygodnych kontaktów seksualnych, narażeni są na takie choroby i zakażenia, jak zakażenie wirusem HPV, rzeżączka czy też opryszczka - mówi dr n. med. Igor Michajłowski, specjalista dermatolog-wenerolog z Clinica Dermatologica w Gdańsku.

Według danych Państwowego Zakładu Higieny rocznie rodzi się już ponad 30 dzieci z kiłą wrodzoną. Badanie w tym kierunku jest przeprowadzane u kobiet ciężarnych, jeśli tylko są pod opieką lekarską. Jan Bondar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego uspokaja, że to marginalne przypadki ekstremalnych zaniedbań, dotyczące osób, które nie korzystają z systemu opieki medycznej i społeczenej. Choroba wrodzona u dzieci jest bardzo poważna.

3. Kiła i rzeżączka

Podawane oficjalne dane są z całą pewnością niedoszacowane, ponieważ mowa tylko o zdiagnozowanych i zgłoszonych przypadkach. Obok kiły problem stanowi inna choroba weneryczna– rzeżączka, a także infekcje bateryjne i grzybicze.

Problemem jest aura wstydu powodująca zmowę milczenia wokół tej choroby. Pacjenci wstydzą się diagnozować i leczyć. Jeśli zarażają się z przypadkowym partnerem, poza stałym związkiem, zwykle tym bardziej nie chcą się do tego przyznać. Lekarze alarmują, że im później będzie wdrożone leczenie, tym gorzej dla pacjenta. Kiła, jeśli nie jest leczona, rozprzestrzenia się po całym organizmie. Może skutkować m.in. bólami głowy, niedowładami, zapaleniem mózgu, zapaleniem aorty, zaburzeniami psychicznymi, utratą wzroku. Rzeżączka bez wdrożenia leczenia powoduje niepłodność, może sprzyjać rozwojowi nowotworów pęcherza, a nawet zakażeniu ogólnoustrojowemu, które kończy się śmiercią.

Zobacz też: Diagnostyka opryszczki narządów płciowych

4. Kiła niechcianą pamiątką z wakacji

Wzrost zachorowań - o ile te zgłaszane przypadki uznamy za reprezentatywne - odnotowuje się po wakacjach i po długich weekendach. Najbardziej narażone są miejsca najchętniej odwiedzane turystycznie - okolice nadmorskie, Warszawa, Kraków.

Liczba zarejestrowanych chorych to prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej. Państwowy Zakład Higieny podaje ponad 1700 przypadków kiły w skali ostatniego roku i ponad 400 zachorowań na rzeżączkę. Większość pacjentów kieruje kroki do prywatnych gabinetów lekarskich, niektórzy kupują przez internet testy i próbują się leczyć na własną rękę.

- Rośnie liczba osób zainteresowanych diagnostyką i profilaktycznymi badaniami w kierunku chorób wenerologicznych, widzę to również po ilości zamówień tych badań na mojej platformie drwenerolog.pl - potwierdza dr n. med. Igor Michajłowski.

Chorzy zaczynają się leczyć, gdy objawy ulegają nasileniu. "Zwykłe" swędzenie czy ból kładzione są na karb drobnych infekcji, którymi można się zarazić choćby korzystając z basenów czy publicznych toalet. Niepokój pojawia się wraz z wysypką, bielactwem, łysieniem, owrzodzeń na narządach płciowych lub w gardle, gdzie powstają wskutek oralnych kontaktów seksualnych.

Najlepsza ochrona to prezerwatywa. Nie jest stuprocentowo skuteczna, ale lepszej ochrony do tej pory nie wynaleziono.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy