Trwa ładowanie...

Na Podkarpaciu popełniono poważny błąd. "Niepotrzebnie zachoruje i umrze więcej osób"

 Katarzyna Prus
28.08.2023 16:15
Sanepid ma wyniki badań wody, ale nadal nie zna źródła zakażeń. "Popełniono poważny błąd"
Sanepid ma wyniki badań wody, ale nadal nie zna źródła zakażeń. "Popełniono poważny błąd" (Getty Images)

Miały wskazać źródło zakażenia Legionellą. Tymczasem wyniki badań sanepidu zamiast wyczekiwanej odpowiedzi, przyniosły rozczarowanie. Ekspert ocenia, że popełniono poważny błąd. - Źródło będzie wykryte, a więc i usunięte znacznie później, niż to byłoby możliwe. To oznacza, że niepotrzebnie zachoruje i umrze więcej osób, czego można było uniknąć - wyjaśnia.

spis treści

1. "Nie ma podstaw do określenia źródła zakażenia"

W związku z rosnącą stale liczbą chorych na legionellozę, a także zgonów zakażonych osób, kluczowe stało się zidentyfikowanie źródła zakażeń groźną bakterią. Niestety pierwsze wyniki badań wody, które w poniedziałek przedstawił sanepid, nie wskazały, gdzie jest winowajca.

- Łącznie pobrano próbki wody ciepłej i zimnej w ilości 103 próbek na terenie miasta Rzeszowa i 8 próbek na terenie ościennych powiatów. Próbki były pobierane w obiektach użyteczności publicznej, w miejscach zamieszkania osób chorych, w punktach zaopatrywania budynków w wodę ciepłą - wyjaśnił w poniedziałek dr inż. Adam Sidor, szef Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.

Zobacz film: "Lekarze o polskiej lekomani. Pacjenci wierzą, że pigułka pomoże na wszystko"

Pierwsze wyniki badań dotyczą 9 próbek pobranych 18 sierpnia w obiektach użyteczności publicznej. 4 z nich były zanieczyszczone Legionellą.

- Wyniki badań wykazały brak zanieczyszczenie bakteriami w 5 próbkach, w 2 próbkach wody ciepłej stwierdzono zanieczyszczenie na poziomie wysokim, 1 na poziomie średnim i w 1 próbce jedynie potwierdzono obecność. Woda pobrana w mieszkaniu nie wykazała obecności bakterii - poinformował Sidor.

Wyjaśnił, że w przypadku dwóch próbek z zanieczyszczeniem na wysokim poziomie, chodzi o ponad 2,3 tys. jednostek tworzących kolonie. To jest poziom, gdzie istnieje ryzyko zakażenia już poprzez używanie prysznica.

- Na ten moment otrzymane wyniki, jak również informacje z wywiadów epidemiologicznych, nie dają podstaw do określenia potencjonalnego źródła zakażenia. Kolejne wyniki badań, które będziemy posiadać, będą decydować o potwierdzeniu źródła zakażenia w ognisku - dodał.

2. "Poważny błąd"

Tymczasem zdaniem Jakuba Siudyły, prezesa firmy BlueCare, która specjalizuje się w zapobieganiu zakażeniom Legionellą w wodzie, źródło zakażeń można było wykryć już wcześniej.

- Zdaniem naszego zespołu w postępowaniu kryzysowym popełniono poważny błąd. Badania były przeprowadzane przy pomocy konwencjonalnej metody hodowlanej, która trwa aż 10-14 dni. Istnieją powszechnie dostępne metody alternatywne, które pozwalają na uzyskanie wiarygodnego wyniku tego samego dnia - wskazuje Siudyła.

- Z powodu zastosowania tej konkretnej metody, źródło będzie wykryte, a więc i usunięte znacznie później, niż to byłoby możliwe. To oznacza, że niepotrzebnie zachoruje i umrze więcej osób, czego można było uniknąć - dodaje.

Ekspert wskazuje też na inny błąd.

- Nie przeprowadzono badań wody w wieżach chłodniczych. Są to urządzenia stanowiące element systemu klimatyzacji w dużych budynkach. Wieże chłodnicze znajdują się zazwyczaj na dachach budynków i produkują aerozol wodny, który jest przenoszony z wiatrem na bardzo duże odległości - wskazuje Siudyła.

Dodaje, że wiele epidemii Legionelli w przeszłości w innych krajach miało źródło właśnie w takich urządzeniach. W Polsce nie bada się natomiast wody w wieżach chłodniczych oraz nie prowadzi się rejestru takich urządzeń.

3. Legionella w kolejnych województwach

Nie żyje już 11 osób zakażonych bakterią Legionella pneumophila. Ponadto, według oficjalnych statystyk z poniedziałkowego komunikatu rzeszowskiego sanepidu, liczba osób zakażonych, którzy trafili do szpitali, wzrosła do 144.

Ponadto zakażenia wykryto w innych województwach: w weekend potwierdzono przypadki na Lubelszczyźnie i w Małopolsce, a w poniedziałek w Wielkopolsce, gdzie do szpitala w Ostrowie Wielkopolskim trafiły dwie osoby.

- To małżeństwo w wieku 53 i 54 lata, oboje obciążeni dodatkowymi chorobami. Pacjenci trafili do nas kilka dni temu w stanie ciężkim, z objawami infekcyjnymi. Mieli wysoką gorączkę, bóle kostno-mięśniowe i bóle głowy. Stwierdziliśmy również wysokie parametry stanu zapalnego i cechy zapalenia płuc. To między innymi dało podstawę do tego, by wykonać testy antygenowe w kierunku zakażenia Legionellą. Wynik był dodatni - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie Adam Stangret, zastępca kierownika SOR szpitala w Ostrowie Wielkopolskim.

- Zastosowaliśmy więc antybiotykoterapię i aktualnie pacjenci czują się dużą lepiej. W przypadku Legionelli mamy do dyspozycji antybiotyki, które w większości przypadków dają dobre rezultaty - dodaje.

Wskazał, że stan pacjentów poprawił się na tyle, że w ciągu kilku najbliższych dni będą mogli być wypisani do domu.

- Na razie nie wiemy, co było źródłem zakażenia, dochodzenie w tej sprawie prowadzi już sanepid. Nie wiązałbym jednak tych zakażeń z ogniskiem na Podkarpaciu. Małżeństwo, które do nas trafiło nie przebywało wcześniej w tamtym regionie. Legionella jest obecna w wielu miejscach np. klimatyzacji czy wodociągach, więc potencjalnych źródeł jest sporo - dodaje lekarz.

Z kolei wojewoda małopolski Łukasz Kmita podkreślił podczas poniedziałkowego briefingu prasowego, że w tym województwie nie ma ogniska legionellozy. W sierpniu wykryto pojedyncze niezależne od siebie przypadki zakażeń: jeden w domu spokojnej starości w powiecie brzeskim (który potwierdzono w niedzielę wieczorem), a także dwa w Krakowie, dwa w Nowym Sączu i jeden w Tarnowie.

Jakub Siudyła ocenia, że przypadki zakażeń Rzeszowie, Małopolsce i Wielkopolsce nie mają ze sobą żadnego związku przyczynowo-skutkowego.

- Na chorobę legionistów chorują przypadkowe osoby każdego dnia, jednak przepisy nie uwzględniały rutynowych badań diagnostycznych. Jeżeli rozpoczną się badania diagnostyczne w całej Polsce, będą wykrywane kolejne przypadki legionellozy. To nie oznacza, że ludzie zaczęli teraz chorować, ale że zaczęli być diagnozowani - dodaje.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze