Trwa ładowanie...

Niewydolność serca to problem miliona Polaków. Wywiad z dr hab. med. Andrzejem Gackowskim

Nadciśnienie, zbyt wysoki cholesterol, otyłość - z tymi dolegliwościami zmaga się coraz więcej Polaków. Powodem jest siedzący tryb życia, brak ruchu i niezbilansowana dieta. Efekt? Zawał serca. Występuje on rocznie u ponad 100 tys. mieszkańców naszego kraju. Częstą konsekwencją jest niewydolność serca. Rocznie w Polsce umiera ponad 100 tys. osób.

Zobacz film: "Leczenie przeciwkrzepliwe po wszczepieniu sztucznej zastawki serca"

O tym w wywiadzie z dr hab. med. Andrzejem Gackowskim, kardiologiem inwazyjnym, diagnostą echokardiograficznym, specjalistą chorób wewnętrznych II stopnia pracującym w Klinice Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca w Collegium Medicum na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Magdalena Bury, Wirtualna Polska: Na choroby serca chorujemy coraz częściej. Jak wyglądają statystyki?

Dr hab. med. Andrzej Gackowski: W Polsce około 10 mln pacjentów ma nadciśnienie tętnicze, podwyższony cholesterol lub inne czynniki ryzyka prowadzące do zawału serca, który rocznie występuje u ponad 100 tys. osób. Dalszą konsekwencją może być niewydolność serca, na którą w Polsce cierpi ok. milion osób. Liczba ta stale się zwiększa i może się podwoić przed 2050 r.

Czym jest niewydolność serca?

To choroba przewlekła, groźna i niebezpieczna. Często prowadzi do zgonów. Rocznie umiera na nią ponad 100 tys. Polaków. Dzięki nowym metodom leczenia, możemy jednak spowolnić rozwój choroby, a nawet jej zapobiegać. Nie należy się bać. Warto wiedzieć więcej. Wiele osób wie, co to jest zawał serca i zna jego główny objaw, jakim jest silny ból w klatce piersiowej. Wiedza społeczeństwa o niewydolności serca jest nikła.

Dr hab. Andrzej Gackowski od wielu lat uświadamia Polaków w zakresie kardiologii
Dr hab. Andrzej Gackowski od wielu lat uświadamia Polaków w zakresie kardiologii (Andrzej Gackowski)

Jakie są pierwsze objawy?

Główne symptomy to duszność, np. przy wchodzeniu po schodach, obrzęki kończyn, męczliwość. Nie zawsze te objawy oznaczają niewydolność serca, powinny być zweryfikowane przez lekarza.

W Polsce ta choroba nie jest tak znana, jak np. nowotwory czy cukrzyca...

I to właśnie trzeba zmienić, ponieważ jest to obecnie jeden z głównych problemów zdrowotnych. Należy robić wszystko, by uświadamiać pacjentów o stale rosnących potrzebach w tej dziedzinie. Chodzi m.in. o prawidłowe finansowanie i organizację kompleksowej opieki kardiologicznej, a także edukowanie całego społeczeństwa.

Pacjenci i ich rodziny często nie rozumieją tej choroby. Nie potrafią jej kontrolować. Bardzo ważne jest systematyczne stosowanie leków, a chorzy z ciężką niewydolnością serca nie mogą np. pić dużej ilości płynów.

Zwykłej wody?

Tak, zwykłej wody. U osób zdrowych spożycie płynów nie powinno być ograniczane. U chorych z uszkodzonym, bardzo słabym sercem dochodzi do gromadzenia wody w organizmie, co dodatkowo przeciąża narząd i może doprowadzić do silnych duszności, a nawet zgonu. W Polsce świadomość postępowania w przypadku niewydolności serca praktycznie nie istnieje.

Jeżeli kardiolog mówi pacjentowi, że należy liczyć przyjmowane płyny, to to jest na serio. Picie 3-4 litrów płynów dziennie może doprowadzić do ciężkiej duszności. W konsekwencji taka osoba trafi do szpitala, gdzie może umrzeć. Upraszczając można powiedzieć, że woda może tego człowieka zabić.

Konieczne jest kontrolowanie swojej masy ciała. Gwałtowny wzrost wagi oznacza, że w organizmie następuje akumulacja wody. Zalewa pacjentowi płuca i pacjent ma wrażenie duszenia się. To obrzęk płuc, który stanowi śmiertelne zagrożenie.

W jaki sposób to kontrolować?

Pacjent powinien mieć łatwy dostęp do lekarza, który pomoże mu skorygować leczenie. W innych krajach europejskich wiele bieżących problemów rozwiązuje wyspecjalizowana pielęgniarka niewydolności serca, która ma możliwość kontaktu z lekarzem i korekty leków, zanim będzie za późno.

W Polsce nie jest to właściwie zorganizowane. Ale równie ważna jest samokontrola prowadzona przez pacjenta i jego rodzinę. Gdy ma już zdiagnozowaną ciężką niewydolność serca, powinien codziennie się ważyć oraz ograniczyć podaż płynów do zaleconej indywidualnie przez lekarza objętości – np. 1.5 litra. Koniecznie należy skrupulatnie stosować leki. W ten sposób unikamy szeregu powikłań, ze zgonem włącznie.

Często słyszymy o nadciśnieniu. Kiedy możemy o nim mówić?

To druga (po zawale serca) przyczyna niewydolności serca. Nadciśnienie możemy stwierdzić, gdy w wielokrotnych pomiarach zauważamy wartość przekraczającą 140/90mmHg. Oczywiście, jednorazowo taki wynik może się zdarzyć, np. gdy się zdenerwujemy. Jeżeli jednak w badaniach się powtórzy – trzeba działać. Warto zgłosić się do lekarza z dzienniczkiem zawierającym wiele pomiarów ciśnienia, co ułatwi rozpoznanie i dobór odpowiednich leków. Bezwzględnie rzucamy także palenie papierosów.

A jak jest z cholesterolem?

W wynikach badań laboratoryjnych mamy podanych kilka rodzajów cholesterolu. To tzw. cholesterol całkowity, LDL, HDL i triglicerydy. To lipidogram. To właśnie na jego podstawie możemy szacować, jakie jest ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Granica prawidłowego cholesterolu całkowitego wynosi 5.0mmol/l. Pod uwagę bierzemy też płeć, wiek, palenie papierosów, wysokość ciśnienia tętniczego i na tej podstawie oceniamy ryzyko danego pacjenta.

Oprócz tego bardzo ważne jest pytanie, czy pacjent jest po przebytym zawale. To wielokrotnie zwiększa ryzyko, dlatego u osób po zawale staramy się obniżać cholesterol LDL poniżej wartości 1.8mmol/l.

Wyniki otrzymujemy jednak dopiero po przebytych badaniach. Czy wszyscy, niezależnie od wieku, powinniśmy regularnie chodzić więc do kardiologa?

Każdy z nas przynajmniej raz na parę lat powinien sobie zrobić lipidogram, sprawdzić cukier we krwi. Od czasu do czasu należy też mierzyć sobie ciśnienie. Choroby serca częściej pojawiają się u osób, u których już wcześniej występowały w rodzinie. Właśnie dlatego ta grupa jest w większym niebezpieczeństwie. Profilaktyka jest szczególnie ważna u pacjentów z cukrzycą.

Co ma wspólnego cukrzyca z chorobami serca?

Cukrzyca jest jednym z czynników prowadzących do miażdżycy. Bardzo przyspiesza jej rozwój. Tutaj szczególnie trzeba przyłożyć się do redukcji pozostałych, wcześniej już wymienianych, czynników ryzyka. Wszystko po to, by nie doszło do zawału. Wystąpienie niewydolności serca możemy przesunąć o wiele lat, a nawet całkowicie je wyeliminować.

Dzięki temu możemy żyć w pełnym komforcie, bez duszności i obrzęków. Obejdzie się bez konieczności pobytów w szpitalu co kilka miesięcy. A właśnie tak wygląda życie pacjenta z niewydolnością serca.

Wyjaśnione zostały więc czynniki ryzyka. A jak jest z leczeniem? Polacy chętnie przyjmują przepisane leki?

Pacjenci najczęściej zaczynają brać leki dopiero wtedy, gdy otrą się o śmierć. Dopóki nie mają takiej silnej motywacji, nie są systematyczni. Nie przyjmują leków na nadciśnienie ani nie rzucają palenia.

A co z dietą?

Przestrzegajmy zasad. Jedzmy tak, by nie mieć zawału. Co powinno się znaleźć na naszych talerzach? Warzywa, owoce, ryby, zwłaszcza morskie. Starajmy się nie przekraczać zalecanej dziennej liczby kalorii.

Jaka jest ta zalecana dzienna kaloryczność?

To zależy od tego, jaką pracę wykonujemy. Pracownik fizyczny musi sporo zjeść, ale osoby wykonujące mniejsze wysiłki muszą zredukować liczbę kalorii. Dieta powinna być zbilansowana, zawierać różnorodne produkty, ale w określonych ilościach. Należy spożywać w ciągu dnia kilka małych posiłków i nie przejadać się. Szczególnie niekorzystne jest spożywanie jednego wielkiego posiłku wieczorem, np. po przyjściu z pracy.

Dlaczego to jest takie ważne?

Gdy nasz organizm jest bardzo głodny i jemy np. kanapkę, jej wszystkie składniki przekładają się na tłuszcze, co prowadzi do otyłości. Inaczej sprawa się ma, jeśli nie jesteśmy aż tak głodni. Wtedy z tej samej kanapki wchłania się znacznie mniej kalorycznych składników. Dlatego kontroli wagi ciała sprzyja spożywanie pokarmów w wielu mniejszych porcjach.

5 mitów na temat chorób serca u kobiet, które powinnaś znać
5 mitów na temat chorób serca u kobiet, które powinnaś znać [7 zdjęć]

Chociaż większość kobiet pamięta o profilaktyce raka piersi, to nierzadko bagatelizuje czynniki ryzyka...

zobacz galerię

A jaki jest tutaj wpływ suplementów diety, witamin i mikroelementów?

Przy zbilansowanej diecie nie wymaga się żadnej suplementacji. To nie może być jednak sam makaron czy sam pomidor, ma być różnorodnie. Tylko wtedy będziemy mieli pełny zakres mikroelementów. Niestety, czasami pacjenci stosują drogie i zbędne suplementy diety zamiast zalecanych przez lekarzy leków o udowodnionym działaniu.

Jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu zdecydowanie mniej osób zmagało się z niewydolnością serca. Z czego wynika taki wzrost statystyk?

Jakość opieki zdrowotnej od tamtego czasu znacznie się poprawiła. Dzięki temu ludzie żyją dłużej. Wszyscy widzimy, że średni wiek naszej populacji stale się wydłuża. Wraz z wiekiem zwiększa się jednak liczba zawałów serca. Wielu pacjentów można uratować.

Dzięki temu unikają śmierci, ale ich serce jest uszkodzone. Właśnie dlatego nie tylko w Polsce, a we wszystkich krajach, rośnie liczba pacjentów z niewydolnością serca. To problem społeczny i ekonomiczny. Nowoczesne terapie są kosztowne i są potrzebne coraz większej liczbie pacjentów.

Więcej informacji na stronie Słabe serce.

Rozmowa odbyła się podczas X Jesiennych Spotkań Kardiologicznych.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.