Ortopeda skazany. Miał współpracować z grupą przestępczą
Znany bydgoski ortopeda i traumatolog usłyszał wyrok więzienia za udział w procederze nielegalnego wypisywania recept na leki opioidowe. Według Gazety Wyborczej medyk wykorzystywał dane swoich pacjentów, a leki trafiały później do członków grupy przestępczej, która zarabiała na ich sprzedaży za granicą.
Miał dopisywać pacjentom recepty, a leki przekazywać gangowi
Jak przekazała Gazeta Wyborcza, Sąd Okręgowy w Bydgoszczy skazał Marcina W., cenionego ortopedę i traumatologa, na dwa lata i dwa miesiące pozbawienia wolności. Oprócz kary więzienia sąd wymierzył mu także grzywnę w wysokości 700 stawek po 50 zł każda oraz nałożył dodatkowe obowiązki finansowe, w tym świadczenia na rzecz fundacji i obowiązek naprawienia szkody. Wyrok nie jest prawomocny. Sąd zdecydował, że lekarz ma odbywać karę w systemie terapeutycznym.
Sprawa dotyczy lekarza zatrudnionego w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy, który prowadził także prywatną praktykę. Został zatrzymany w lipcu 2025 roku, a po trzech miesiącach areszt został przedłużony. Postępowanie objęło m.in. zarzut z art. 258 par. 1 kodeksu karnego, czyli udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
Z ustaleń Gazety Wyborczej wynika, że rolą ortopedy było dostarczanie recept na środki odurzające. Mechanizm miał być prosty: lekarz przyjmował pacjentów zgodnie z procedurą i rejestrował wizytę w systemie, a po ich wyjściu dopisywał recepty na leki opioidowe. Pacjenci nie wiedzieli, że na ich Internetowych Kontach Pacjenta pojawiały się medykamenty, których nigdy nie zamawiali ani nie stosowali.
Według śledczych lekarz dobierał takie osoby, przy których ryzyko wykrycia oszustwa było niewielkie. Chodziło zwłaszcza o pacjentów, którzy rzadko korzystali z internetu albo nie sprawdzali regularnie swojego IKP. Recepty miały następnie trafiać do wspólników działających w grupie przestępczej, którzy realizowali je w aptekach na terenie całego kraju.
W sprawie pojawiają się nazwiska kilku osób współpracujących przy procederze. Część z nich trafiła do aresztu, wobec innych zastosowano środki wolnościowe, takie jak dozór policji, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe. Jeden z podejrzewanych wciąż się ukrywa i jest poszukiwany listem gończym.
Ile zyskiwali przestępcy?
Z ustaleń Gazety Wyborczej wynika również, że nielegalnie pozyskane leki były wywożone do Szwecji promem lub samolotem. Tam osiągały wielokrotnie wyższą cenę niż w Polsce. Jak opisano, opakowanie refundowanego w kraju leku mogło kosztować do 300 zł, podczas gdy na szwedzkim czarnym rynku pojedyncza tabletka była sprzedawana nawet za 100 euro. To oznaczało ogromne zyski dla przestępców.
Śledztwo nadzoruje Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Rzeszowie. Prok. Anna Adamiak z biura rzecznika prasowego Prokuratury Krajowej informowała wcześniej, że "podejrzany przyznał się do popełnionych czynów i wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze".
Jak przekazała prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej, "Marcin W. za wypisanie recept przyjmował korzyści majątkowe w łącznej kwocie co najmniej 100 tys. zł, a członkowie grupy przestępczej doprowadzili Narodowy Fundusz Zdrowia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie przekraczającej 814 tys. złotych".
W toku postępowania zabezpieczono majątek o wartości prawie 56 tys. zł oraz ponad 6 tys. euro. Zajęto również Audi Q7 warte 110 tys. zł i ustanowiono hipotekę przymusową do kwoty 130 tys. zł na nieruchomości. Śledczy nadal pracują nad całą sprawą, a postępowanie zostało przedłużone do grudnia.
Za kulisami tej historii pojawia się też możliwy motyw finansowy. Według informatora cytowanego w pierwotnych doniesieniach lekarz miał zmagać się z uzależnieniem od hazardu internetowego i poważnymi problemami finansowymi. To właśnie one mogły pchnąć go do wejścia we współpracę z przestępcami. Sprawa pokazuje, jak groźne skutki może mieć nadużycie zaufania, którym pacjenci obdarzają lekarzy.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.