Polska produkuje zaledwie 0,5 proc. leków krytycznych. Ekspert ostrzega

Polski przemysł farmaceutyczny rozwija się, jednak wciąż pozostaje silnie uzależniony od zagranicznych dostawców. W przypadku poważnego kryzysu może to mieć bezpośrednie konsekwencje dla pacjentów. Eksperci wskazują, że konieczne są pilne działania, które zwiększą bezpieczeństwo lekowe kraju.

w Polsce produkujemy zaledwie ok. 0,5 proc. leków krytycznychw Polsce produkujemy zaledwie ok. 0,5 proc. leków krytycznych
Źródło zdjęć: © Getty Images | Jose Antonio Bernat Bacete
Magdalena Pietras

Polska zależna od importu leków

Polska jest piątym największym rynkiem farmaceutycznym w Unii Europejskiej, a jego wartość szacuje się na około 80 mld zł. Mimo to krajowa produkcja leków, szczególnie tych niezbędnych do ratowania zdrowia i życia, pozostaje niewystarczająca. Jak poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, w Polsce powstaje zaledwie około 0,5 proc. leków krytycznych.

Podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie ekspert zwrócił uwagę, że wartość rynku leków refundowanych wynosi około 30 mld zł. Choć co drugie opakowanie takiego preparatu dostępnego w polskich aptekach pochodzi od krajowego producenta, udział polskich firm w wartości sprzedaży wynosi jedynie 30 proc.

Największe obawy dotyczą jednak leków krytycznych, czyli preparatów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Należą do nich m.in. antybiotyki, insuliny, szczepionki oraz leki wykorzystywane w leczeniu nowotworów i chorób przewlekłych.

Zdaniem Kopcia tempo rozwoju krajowej produkcji jest zbyt wolne, by zapewnić Polsce odpowiednią odporność na międzynarodowe kryzysy. – Zawirowania na światowych rynkach, które doprowadziłyby do wstrzymania importu leków lub substancji czynnych z Azji, w bardzo krótkim czasie postawiłyby nas w niezwykle trudnym położeniu. Mogłyby nawet spowodować zagrożenie życia i zgony, na przykład wskutek braku insuliny czy antytoksyn – powiedział.

Produkcja substancji czynnych skoncentrowana w Azji

Jednym z największych wyzwań dla europejskiego przemysłu farmaceutycznego jest uzależnienie od importu substancji czynnych, określanych skrótem API (Active Pharmaceutical Ingredient). To właśnie one odpowiadają za działanie terapeutyczne leków.

Według szacunków przytoczonych przez prezesa Krajowych Producentów Leków około 80 proc. wykorzystywanych na świecie substancji czynnych powstaje w Chinach i Indiach. Tak duża koncentracja produkcji sprawia, że zakłócenia w międzynarodowym handlu mogą odbić się na dostępności preparatów w Europie. – Transakcyjna postawa Stanów Zjednoczonych, rosyjski imperializm oraz dążenie Chin do globalnej dominacji sprawiły, że gospodarka i handel stały się narzędziem nacisku politycznego, a niekiedy także alternatywą dla otwartego konfliktu zbrojnego. Na mapie tego nowoczesnego pola bitwy znajduje się sektor o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa obywateli: leki i substancje farmaceutyczne – podkreślił.

Problemem pozostają również różnice w kosztach produkcji. Jak wyjaśnił Kopeć, chińskie przedsiębiorstwa korzystają ze znacznie większego wsparcia publicznego niż firmy działające w państwach OECD. Jednocześnie wytwarzanie leków w Europie jest droższe, co może przekładać się na ceny preparatów wyższe nawet o około 40 proc.

Jak zwiększyć bezpieczeństwo lekowe Polski?

Zdaniem eksperta konieczne jest stworzenie mechanizmów, które zachęcą przedsiębiorstwa do rozwijania produkcji farmaceutycznej w Polsce i pozostałych krajach Unii Europejskiej. W tym kierunku zmierzają unijne inicjatywy, w tym Akt o Lekach Krytycznych oraz Pakiet Farmaceutyczny. Zakładają one m.in. większe znaczenie bezpieczeństwa dostaw i miejsca produkcji przy zakupach leków, a także wspieranie innowacyjności i poprawę dostępu do nowych terapii.

W Polsce rozwiązania mające pobudzać krajową produkcję znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. Jak wskazano w materiale PAP, projekt nie trafił jeszcze pod obrady Rady Ministrów.

Krzysztof Kopeć podkreślił, że niezbędna jest również współpraca administracji państwowej z przemysłem farmaceutycznym. – Chodzi o to, aby w dialogu z branżą ustalić, w których obszarach produkcji leków jesteśmy silni, które preparaty z listy leków krytycznych, czyli najważniejszych dla polskich pacjentów, już wytwarzamy, a także – i to jest chyba najważniejsze – których leków nam brakuje i z jakich powodów – wymieniał prezes.

Polskie firmy inwestują w produkcję leków

Mimo istniejących ograniczeń krajowy przemysł farmaceutyczny rozwija kompetencje w kilku istotnych obszarach. Polska ma już doświadczenie m.in. w produkcji flozyn, stosowanych w leczeniu cukrzycy typu 2 i niewydolności serca, a także preparatów wykorzystywanych do znieczulenia pacjentów podczas operacji.

Kopeć wskazał również na inwestycje realizowane przez przedsiębiorstwa farmaceutyczne. Polpharma uruchomiła centrum badawczo-rozwojowe i produkcyjne zajmujące się technologią mRNA oraz wysoce aktywnymi substancjami czynnymi. Polfa Tarchomin inwestuje w produkcję sterylnych substancji wysokoaktywnych, natomiast Adamed Pharma rozwija technologie związane z lekami wziewnymi. Plany zwiększania produkcji mają również inne firmy. Servier zamierza wytwarzać w Polsce wszystkie swoje leki refundowane na krajowym rynku, a Sandoz inwestuje w nowe linie produkcyjne w Strykowie.

Fabryka za 1,8 mld zł mogłaby zwiększyć niezależność Polski

Przedstawiciele branży farmaceutycznej przeanalizowali także koszty uruchomienia zakładu zdolnego do produkcji 100 substancji czynnych. Według przedstawionych wyliczeń taka inwestycja wymagałaby około 1,8 mld zł. – 1,8 mld zł – to kwota porównywalna z kosztem wybudowania kilkudziesięciu kilometrów autostrady. Tyle kosztowałoby stworzenie fabryki, która uniezależniłaby nas od wahań na światowych rynkach – wskazał Kopeć.

Samo wybudowanie zakładu nie rozwiązałoby jednak wszystkich problemów. Kluczowe byłoby zapewnienie odbiorców dla produkowanych w Polsce substancji, które ze względu na wyższe koszty wytwarzania mogłyby być droższe od importowanych odpowiedników.

– Musimy również odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kupujemy wyłącznie produkt, czy także wartość, którą on tworzy. Wybierając produkt z Europy, a najlepiej z Polski, nawet jeśli jest on o 30 czy 50 proc. droższy, wzmacniamy nasz rynek i umożliwiamy mu dalszy rozwój. Po drugie, zachowujemy w Europie kompetencje niezbędne do produkcji leków, kupujemy gwarancję dostaw, a więc bezpieczeństwo i zdrowie Europejczyków – wskazał Kopeć.

Lista leków krytycznych. Co obejmuje?

Jednym z narzędzi służących poprawie bezpieczeństwa farmaceutycznego jest Krajowa lista leków krytycznych, opracowywana przez Ministerstwo Zdrowia. Obejmuje ona substancje czynne, których niedobory mogłyby stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia pacjentów oraz zakłócić funkcjonowanie placówek medycznych.

Pierwszy wykaz, opublikowany w grudniu 2024 r., zawierał 301 substancji czynnych. Po aktualizacji przeprowadzonej w lipcu 2025 r. lista została rozszerzona do 401 pozycji.

Jak wynika z wypowiedzi prezesa Krajowych Producentów Leków, samo wskazanie najważniejszych substancji nie wystarczy. Konieczne jest również ustalenie, które z nich mogą być produkowane w Polsce, a następnie stworzenie warunków pozwalających rozwijać ich wytwarzanie na większą skalę. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy dostępność niektórych terapii zależy od stabilności międzynarodowych łańcuchów dostaw.

Źródło: Polska Agencja Prasowa

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie