Prawdopodobnie pierwszy taki przypadek. Groźna infekcja odnotowana na Alasce
Miał być zwykły uraz podczas sprawiania upolowanego niedźwiedzia brunatnego, skończyło się jednak pobytem w szpitalu, operacjami i długim leczeniem. U mężczyzny z Alaski wykryto rzadką bakterię Mycoplasma phocimorsus, kojarzoną dotąd głównie z fokami. Zdaniem lokalnych służb zdrowia może to być pierwszy taki przypadek zakażenia po kontakcie wyłącznie z niedźwiedziem brunatnym.
Groźne zakażenie
Służby zdrowia na Alasce opisały nietypowy i potencjalnie bardzo ważny z medycznego punktu widzenia przypadek zakażenia bakterią Mycoplasma phocimorsus. Drobnoustrój ten wywołuje tzw. "seal finger", czyli infekcję obejmującą palce i dłonie, prowadzącą do bolesnego obrzęku, zaczerwienienia oraz ograniczenia ruchomości. W cięższych przypadkach może dojść nawet do trwałego uszkodzenia tkanek, a bez szybkiego leczenia – do amputacji.
Jak podał Departament Zdrowia Alaski, chodzi o "pierwszy udokumentowany przypadek" zakażenia powiązanego z kontaktem z niedźwiedziem brunatnym. Sama bakteria nie jest nowym zagrożeniem dla medycyny, ale do tej pory łączono ją przede wszystkim z fokami i środowiskiem morskim. Tym razem źródłem ekspozycji nie był jednak ssak morski, lecz upolowany niedźwiedź.
Do zdarzenia doszło w 2024 roku. Chorym był zdrowy 20-latek, który skaleczył się w lewy mały palec podczas skórowania niedźwiedzia brunatnego na Półwyspie Alaska. Z relacji epidemiologów wynika, że przed urazem jego ręka i nóż miały kontakt z pyskiem zwierzęcia. Około tygodnia później pojawiły się niepokojące objawy: palec zrobił się czerwony, spuchnięty i bardzo bolesny.
Początkowo infekcję leczono doustnymi antybiotykami, ale terapia nie zadziałała. Stan pacjenta szybko się pogarszał. Po pięciu dniach mężczyzna miał już gorączkę i wymagał hospitalizacji. Lekarze podczas interwencji chirurgicznej stwierdzili martwicze uszkodzenie ścięgien oraz septyczne zapalenie stawu. To oznaczało, że zakażenie nie ograniczyło się do powierzchownej rany, ale zaatakowało głębsze struktury dłoni.
Na tym problem się nie skończył. Mimo leczenia obrzęk utrzymywał się jeszcze przez wiele tygodni i konieczna była kolejna operacja. Dopiero badanie z wykorzystaniem sekwencjonowania DNA pozwoliło ustalić, co odpowiada za ten trudny do opanowania stan. Wtedy potwierdzono obecność Mycoplasma phocimorsus.
Mężczyznę udało się wyleczyć
Alaskańskie służby zdrowia zwracają uwagę, że bakteria jest szczególnie kłopotliwa w diagnostyce. Jak zaznaczono w komunikacie, "nie namnaża się przy użyciu standardowych metod mikrobiologicznych" i jednocześnie jest oporna na wiele powszechnie stosowanych antybiotyków. W praktyce oznacza to, że choroba może przez długi czas przypominać zwykłe zakażenie tkanek miękkich lub stawu, ale nie reagować na typowe leczenie.
Po ustaleniu przyczyny lekarze zastosowali sześciotygodniową kurację doksycykliną. Efekt okazał się dobry. "Wyzdrowiał bez klinicznych oznak nawrotu, choć utrzymywało się pewne ograniczenie ruchomości palca" – napisano w biuletynie. Dodano też, że "miesiąc później nie stwierdzono żadnych oznak ani objawów nawrotu zakażenia".
Skąd wzięła się ta groźna bakteria?
Eksperci podkreślają, że przypadki zakażeń M. phocimorsus na Alasce należą do rzadkości. Pierwszy odnotowany w tym stanie epizod miał miejsce jeszcze na początku XX wieku i był związany z oprawianiem foki. Właśnie dlatego obecny przypadek wzbudził tak duże zainteresowanie. Według autorów raportu może to być pierwsze zakażenie na Alasce, do którego doszło bez bezpośredniego kontaktu z foką i jedynie po kontakcie z niedźwiedziem brunatnym.
Skąd bakteria znalazła się u tego drapieżnika? Jedna z hipotez mówi, że zwierzę mogło wcześniej żerować na zakażonych ssakach morskich. Druga zakłada, że niedźwiedzie brunatne same mogą być "naturalnym rezerwuarem tej bakterii". To wymagałoby jednak dalszych badań.
Lekarze przypominają, że zakażenia tego typu mogą nie odpowiadać na antybiotyki beta-laktamowe, wankomycynę czy sulfonamidy. Za bardziej wiarygodne opcje terapeutyczne uznaje się doksycyklinę i moksyfloksacynę. Opisany przypadek pokazuje, jak groźna może być z pozoru niewielka rana i jak ważne jest szybkie rozpoznanie nietypowego patogenu.
Źródło: People, epi.alaska.gov
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.