W Sanoku bez przełomu. "Mamy jeden postulat i chcemy go spełnić"

Ponad siedem godzin trwały w czwartek rozmowy zarządu powiatu sanockiego ze związkowcami, ale przełomu nadal nie ma. Starosta nie widzi podstaw do odwołania dyrektorki Szpitala Specjalistycznego w Sanoku i zaproponował mediacje.

Na zdj. po lewej Robert Pieszczoch, po prawej Małgorzata SawickaNa zdj. po lewej Robert Pieszczoch, po prawej Małgorzata Sawicka
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie, Facebook • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Katarzyna Prus

Spór w sanockim szpitalu nadal bez przełomu

Ponad siedem godzin rozmów zarządu powiatu sanockiego z przedstawicielami związków zawodowych, które działają w sanockim szpitalu, nie przyniosło porozumienia w sprawie protestu głodowego, który trwa w szpitalu. Starosta nie widzi podstaw do odwołania dyrektorki i zaproponował mediacje.

Związek zawodowy pielęgniarek i położnych, który odrzucił tę propozycję, nadal domaga się odwołania dyrektorki placówki.

– Na ten moment nie ma żadnego przełomu – powiedziała w środę dziennikarzom Małgorzata Sawicka, przewodnicząca szpitalnego związku pielęgniarek i położnych. Podkreśliła, że organizacja nie zamierza rezygnować ze swojego żądania. – Mamy jeden postulat i chcemy go spełnić – zaznaczyła.

Sawicka negatywnie oceniła przebieg środowych rozmów, określając je jako "czas stracony". – Mam wrażenie, że rozmawialiśmy o niczym – stwierdziła. Zapowiedziała również, że związki rozważają podjęcie kroków prawnych, w tym złożenie pozwów i zawiadomienia prokuratury. Chodzi między innymi o wyrównanie wynagrodzeń, niewypłacone nagrody jubileuszowe i odprawy emerytalne oraz nieodprowadzone składki.

Co dalej z protestem?

Przewodnicząca zarzuciła dyrektorce Wioletcie Kacperskiej "korporacyjny, autorytarny" styl zarządzania. – Stoimy na stanowisku, że nie ma platformy do porozumienia z panią dyrektor – powiedziała. Nie wiadomo jeszcze, czy protest głodowy będzie kontynuowany. – Musimy ustalić, co będziemy robić dalej – dodała.

Głodówka rozpoczęła się sześć dni temu, początkowo z udziałem czterech pracowników. W poniedziałek protest rozszerzył się do około 50 osób reprezentujących różne grupy zawodowe szpitala.

Starosta sanocki Robert Pieszczoch poinformował, że spośród pięciu związków trzy są gotowe do rozmów, natomiast związek pielęgniarek i położnych oraz Solidarność odrzuciły propozycję mediacji. Zarząd powiatu zamierza jednak kontynuować poszukiwania mediatora.

Starosta argumentuje, że Wioletta Kacperska kieruje placówką dopiero od końca sierpnia, a kolejne zmiany na stanowisku dyrektora mogłyby utrudnić restrukturyzację. Od momentu objęcia przez nią funkcji zwolniono 65 pracowników, a około 20 kolejnych otrzymało wypowiedzenia.

Zadłużenie placówki przekracza 220 mln zł, a od sierpnia pracownicy mają obcięte wynagrodzenia o 30 proc.

Starosta wskazał jednak na poprawę sytuacji finansowej szpitala. To samo podkreślała w rozmowie z WP abcZdrowie dyrektorka szpitala. Jej zdaniem "sytuacja jest dobra, jak na tak poważne problemy finansowe".

– Liczby pokazują, że restrukturyzacja przynosi efekty, bo miesiąc zamkniemy ze stratą 2,4 mln zł, wcześniej było to na poziomie 4 mln zł. Restrukturyzacja to redukcja zatrudnienia, ale także konsolidacja – łączymy działy, zmieniamy zakres obowiązków, ale też szukamy źródeł dochodów, np. poprzez możliwość udzielania nowych świadczeń – mówiła pod koniec września w rozmowie z WP abcZdrowie Wioletta Kacperska, która zarządza sanockim szpitalem.

– Według moich wyliczeń potrzebujemy 40 mln zł oszczędności rocznie, by odzyskać płynność finansową, więc muszę prowadzić różne działania – tłumaczyła.

Starosta przyznał, że dyrektorka popełniła kilka błędów, ale nie uważa, by uzasadniały one jej odwołanie. – Po wysłuchaniu wszystkich stron nie ma podstaw, żeby odwołać panią dyrektor – podsumował.

Źródło: PAP, WP abcZdrowie

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie