Wystarczy 47,6 minuty więcej. Spada ryzyko parkinsona, chorób serca i demencji

O zdrowiu może decydować nie tylko długość snu, lecz także jego przebieg. Naukowcy przyjrzeli się nocnemu odpoczynkowi niemal 96 tys. osób. Jedna z faz wyróżniała się pod względem związku z ryzykiem późniejszych chorób.

SenSen to podstawa zdrowia
Źródło zdjęć: © Getty Images
Marta Słupska

Tydzień pomiarów, dziewięć lat obserwacji

Badacze z Capital Medical University w Pekinie przeanalizowali dane uczestników brytyjskiego projektu UK Biobank. Przez siedem dni i nocy ochotnicy nosili na nadgarstkach urządzenia rejestrujące aktywność. Następnie naukowcy przez około dziewięć lat sprawdzali, jakie choroby u nich rozpoznawano.

Zarejestrowane dane pozwoliły oszacować długość snu lekkiego, głębokiego oraz fazy REM. Oceniono też czas nocnego czuwania i różnice w przebiegu odpoczynku między kolejnymi nocami. Wyniki opublikowano w czasopiśmie "PLOS Medicine".

Dłuższy REM wiązał się z niższym ryzykiem chorób

Najwięcej korzystnych zależności dotyczyło REM. To etap snu, w którym pojawiają się intensywne marzenia senne, a aktywność mózgu pod wieloma względami przypomina czuwanie. U osób spędzających w tej fazie więcej czasu stwierdzono niższe ryzyko 83 chorób.

Różnica wynosząca 47,6 minuty REM wiązała się z ryzykiem niewydolności serca niższym o 26 proc., demencji – o 46 proc., a parkinsonizmu – o 80 proc. Ten ostatni termin obejmuje zespół objawów występujących m.in. w chorobie Parkinsona. W publikacji właśnie parkinsonizmu dotyczył wynik 80 proc.

Nie oznacza to jednak, że wystarczy wydłużyć tę fazę o niespełna godzinę, aby uzyskać taką ochronę. Badacze porównywali uczestników o różnej długości REM. Nie sprawdzali skuteczności metody, która pozwalałaby celowo zwiększyć czas jego trwania.

Znaczenie miał również sen głęboki. Jego większa ilość była związana z niższym ryzykiem siedmiu chorób, wśród nich cukrzycy typu 2 i depresji.

Najkorzystniejsze wyniki przy sześciu–ośmiu godzinach

Dla 69 analizowanych schorzeń najniższe ryzyko przypadało przeważnie na sen trwający od sześciu do ośmiu godzin. Szczególnie niekorzystnie wypadały osoby śpiące krócej niż pięć godzin. W tej grupie odnotowano podwyższone ryzyko 37 chorób.

"Nasze wyniki dostarczają kolejnych dowodów na to, że sen trwający od 6 do 8 godzin chroni zdrowie osób w średnim i starszym wieku, co prawdopodobnie wynika z korzystniejszego rozkładu jego poszczególnych faz. Spanie w tych granicach może zmniejszać ryzyko wielu chorób, co ma istotne znaczenie dla profilaktyki i działań z zakresu zdrowia publicznego" – podkreślili autorzy, cytowani przez PAP.

Regularność też ma znaczenie

Większe różnice w długości snu między nocami wiązały się m.in. z częstszymi zaburzeniami lękowymi. Z kolei dłuższe czuwanie po zaśnięciu łączono z wyższym ryzykiem uzależnienia od substancji psychoaktywnych i nadużywania alkoholu.

Łącznie wykryto 156 istotnych zależności. Autorzy zaznaczyli jednak, że badanie miało charakter obserwacyjny: pokazuje związki, ale nie dowodzi, że określony przebieg snu bezpośrednio zapobiega chorobom. Fazy snu oszacowano na podstawie aktywności rejestrowanej na nadgarstku, co także trzeba uwzględnić przy interpretacji wyników. 

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie