Zdecydowała się na amputację nogi. Wcześniej 33 operacje nie pomogły

Dominika Najda
Wszystko zaczęło się od bólu kolanaWszystko zaczęło się od bólu kolana
Źródło zdjęć: © Instagram

Anna Osicki miała 20 lat, gdy silny ból kolana zaprowadził ją na szpitalny oddział ratunkowy. Miało skończyć się na ustaleniu przyczyny dolegliwości. Zamiast tego rozpoczęła się trwająca kilka lat walka z zakażeniem, sepsą i kolejnymi pobytami w szpitalu.

Zaczęło się od bólu kolana

Pod koniec 2017 roku Anna pracowała jako pielęgniarka. Podczas jednej z późnych zmian ból kolana stał się tak silny, że po pracy pojechała na izbę przyjęć. Lekarz zdecydował o wykonaniu artroskopii. Jak opisuje kobieta w rozmowie z "Berliner Morgenpost", wcześniej nie przeprowadzono rezonansu magnetycznego ani badania RTG.


WIDEO
Infekcja pozbawiła ją czterech kończyn: byłam umierająca

Podczas zabiegu nie znaleziono przyczyny dolegliwości. Następnego dnia 20-latka została wypisana do domu, ale jej kolano było sztywne, bolesne i praktycznie nie dawało się zginać. Niespełna dobę później stan Anny gwałtownie się pogorszył. Pojawiła się wysoka gorączka, przyspieszone tętno i problemy z oddychaniem. Lekarz rodzinny podejrzewał sepsę i skierował ją do szpitala.

Mimo podawania antybiotyków i silnych leków przeciwbólowych kolano puchło coraz bardziej. W końcu konieczna była pilna operacja, podczas której lekarze usuwali zakażone tkanki. – Wszyscy dawali mi poczucie, że nie mam powodów do obaw – wspomina Anna.

W kolanie wykryto wielooporny drobnoustrój

Badania laboratoryjne wykazały obecność wieloopornego patogenu określonego jako 4MRGN. To klasyfikacja stosowana w Niemczech wobec bakterii Gram-ujemnych wykazujących oporność na cztery grupy antybiotyków o szczególnym znaczeniu w leczeniu ciężkich zakażeń.

– Oczywiście wiedziałam, co to oznacza, ale trzymałam się tego, że wszyscy wokół mnie nadal byli tak pozytywnie nastawieni – opowiadała.

Leczenie było długie. Anna otrzymywała kolejne antybiotyki, a ranę leczono podciśnieniowo. Do otwartej rany wkładano specjalną gąbkę połączoną z pompą odprowadzającą wydzielinę. Co kilka dni konieczna była kolejna wizyta na sali operacyjnej, aby wymienić opatrunek.

Po miesiącach spędzonych w szpitalu jej stan wreszcie się ustabilizował. Wróciła do domu, ale noga nadal pozostawała sztywna. Po około pół roku infekcja ponownie dała o sobie znać. Kolano zaczęło puchnąć i boleć, a Anna znów trafiła do szpitala.

Tym razem jej życie znalazło się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Doszło do wstrząsu septycznego i pojawiło się ryzyko niewydolności wielonarządowej. Lekarze na oddziale intensywnej terapii walczyli o jej życie, a matkę Anny poinformowano, że córka może nie przeżyć.

Ostatni ratunek

Anna przeżyła, ale jej problemy się nie skończyły. Ponownie zastosowano terapię podciśnieniową, a kolejne miesiące upływały pod znakiem leczenia i nawrotów infekcji. Przez znaczną część tego okresu przyjmowała antybiotyki.

– Bywało, że nie miałam już siły i myślałam, że byłoby łatwiej, gdybym rano po prostu się nie obudziła – wspomina. W pewnym momencie zaczęła rozważać amputację. Paradoksalnie sama myśl o takim rozwiązaniu przyniosła jej ulgę.

Rozważano także sztuczny staw kolanowy, ale Anna zrezygnowała z tego rozwiązania ze względu na ryzyko ponownego zakażenia. – Niestety, nie było żadnej gwarancji, że uśpione drobnoustroje nie zaatakują również sztucznego stawu – tłumaczyła.

Przy przewlekłym zakażeniu, którego nie udaje się całkowicie wyeliminować, infekcja może powracać. W niektórych przypadkach nawet wszczepienie sztucznego stawu nie rozwiązuje problemu i amputacja może stać się ostatecznym sposobem na opanowanie zakażenia.

Przed operacją urządziła pożegnanie z nogą

Decyzja nie zapadła od razu. Anna zastanawiała się nad nią przez ponad rok. Do tego czasu miała za sobą już 33 operacje, które nie przyniosły trwałego rozwiązania problemu. W 2021 roku zdecydowała, że chce amputacji sztywnej i przewlekle zakażonej nogi. Zabieg ten był jej 34. operacją. – Chciałam wreszcie móc żyć bez strachu przed kolejną sepsą – wyjaśnia.

Dzień przed operacją urządziła razem z rodziną i przyjaciółmi nietypowe pożegnanie. Chciała świadomie zamknąć jeden z najtrudniejszych etapów swojego życia. – Jeszcze raz przeszłam się po pokoju, żeby poczuć podłogę pod stopami i zapamiętać, jak to jest mieć dwie nogi – wspomina.

Po operacji przyszła rehabilitacja i nauka funkcjonowania z protezą. Z czasem Anna otrzymała również protezę sportową. Dziś może biegać, jeździć na rowerze i się wspinać. Obecnie ma 29 lat i zapewnia, że swojej decyzji nie żałowała nawet przez chwilę. – Jestem dumna, że walczyłam i dałam radę. Dziś jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek – podsumowuje.

Źródło: Berliner Morgenpost, Instagram

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie