Pierwszym objawem był mały, bezbolesny guzek. Niedługo później musiała przejść amputację nogi
Najpierw była wysypka, a potem guzek. Nikt jednak nie przypuszczał, że to objaw groźnego nowotworu. Agresywna terapia, operacja – to nie wystarczyło, bo nowotwór powrócił. Gdy 32-latce powiedziano, że straci nogę, postanowiła pojechać na wakacje, by cieszyć się ostatnimi chwilami, gdy była w pełni sił. - Ostatniego dnia kąpałam się w oceanie i chodziłam tak często, jak to było możliwe – wspomina.