"Produkujemy inwalidów". Dramat tysięcy Polaków, winna cukrzyca
Tysiące chorych ze stopą cukrzycową jest skazanych na amputację. Choć pilotaż leczenia tego dramatycznego problemu udowodnił, że w wielu przypadkach można jej uniknąć, MZ nie gwarantuje kontynuacji. - Ponad 97 proc. pacjentów udało się uratować - mówi tymczasem dyrektor jednego ze szpitali, które realizowały pilotaż.
Uniknął amputacji w ostatniej chwili
Karol Kosiacki choruje na cukrzycę od ponad 25 lat. Cudem uniknął amputacji, która groziła mu z powodu zespołu stopy cukrzycowej, jednego z najgroźniejszych powikłań choroby, z którą zmaga się już nawet 4 mln Polaków.
- Zaczęło się od pieczenia, "rwania" w stopie. Początkowo myślałem, że po prostu przeciążyłem nogi, bo jestem bardzo aktywny, od lat działam społecznie. Niestety objawy zaczęły się coraz bardziej nasilać, pojawiła się opuchlizna. W pewnym momencie sytuacja była już na tyle dramatyczna, że nie byłem w stanie włożyć stopy do buta, a przy tym czułem niewyobrażalny ból - opowiada w rozmowie z WP abcZdrowie 72-latek.
Stopa cukrzycowa
Wyjaśnia, że jego problemem nie jest "klasyczna" stopa cukrzycowa, która wiąże się ze zmianami w naczyniach i niegojącymi się ranami, ale ma podłoże neurologiczne, prowadzi do destrukcji kości i deformacji stopy. - Można powiedzieć, że stopa się "rozłazi", bo tak to wygląda. Próbowałem to leczyć, ale skończyło się na tym, że przez ponad rok - od 2023 do 2024 roku - kręciłem się w kółko, byłem załamany, bo lekarze nie wiedzieli, co mi jest - przyznaje Kosiacki.
- Mówiłem, że mam cukrzycę, ale nikt nie skojarzył, że to może być stopa cukrzycowa. Podejrzewali inne choroby, w tym boreliozę - dodaje.
Przyznaje, że dosłownie w ostatnim momencie trafił do ośrodka w Lublinie, gdzie lekarze zajęli się nim kompleksowo. - Uratowali mnie przed amputacją. Nie mogłem już normalnie funkcjonować, ból od stopy promieniował właściwie na całe ciało, bolały mnie nawet włosy - wspomina.
- W ramach leczenia dostałem m.in. receptę na specjalny but pneumatyczny, w którym musiałem wytrzymać pół roku, ból był nie do opisania, ale wytrzymałem. I faktycznie mój stan się poprawił. Tego leczenia nie można jednak przerwać, bo nie da się cofnąć destrukcji kości i stawów, do której już doszło i trzeba hamować jej dalszy rozwój. W przeciwnym razie stopa lub noga będzie się nadawała tylko do ucięcia - zaznacza. Wyjaśnia, że jest pod stałą opieką specjalistów, musi codziennie spacerować kilka kilometrów w specjalnym obuwiu z wkładkami ortopedycznymi dostosowanymi do chorej stopy.
O dramacie, z którym mierzą się chorzy z zespołem stopy cukrzycowej, pisaliśmy w ubiegłym roku kilkakrotnie. Ten groźny problem może zacząć się bardzo niewinnie, nawet od małej rany, a skończyć na amputacji palców, stopy albo nawet całej kończyny.
W Polsce wskaźnik amputacji kończyn jest jednym z najwyższych w Europie i wynosi 8,6 na 10 tys. chorych na cukrzycę (w 2019 roku był na poziomie 7,5, co potwierdza tendencję wzrostową). Jak alarmuje Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, na tle państw Europy Zachodniej wypadamy bardzo słabo, bo np. w Holandii czy Wielkiej Brytanii ten wskaźnik jest dwukrotnie niższy, a we Włoszech nawet trzykrotnie niższy.
Lekarze szacują, że rocznie w Polsce wykonuje się ok. 10 tys. amputacji. Do 5 tys. wysokich amputacji należy dodać przynajmniej drugie tyle w obrębie stopy.
- W wielu szpitalach decydujący jest czynnik ekonomiczny, a amputacja jako procedura jest bardziej opłacalna - komentował w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Grzegorz Dzida z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie.
Uratowali niemal 100 proc. pacjentów
- Skala problemu jest ogromna. Mieliśmy na oddziale nawet chorych w wieku ok. 30 lat, którym groziła amputacja, ale też takich, którzy przeszli już jedną amputację i za wszelką cenę chcą oszczędzić drugą nogę. To są dramaty - przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie Remigiusz Pawelczak, dyrektor szpitala w Szamotułach pod Poznaniem.
- A przecież to problem nie tylko w naszym szpitalu, ale w całym kraju. Chorzy nie wiedzą, że mogą leczyć zespół stopy cukrzycowej, a od lekarzy często słyszą, że pozostaje im tylko amputacja. W Polsce to taka skala, jakby co roku całe miasto wielkości Mikołajek albo Karpacza było pozbawiane nogi. Kończy się na tym, że nawet młody człowiek staje się ciężarem dla rodziny, trafia na rentę. A przecież w większości przypadków można tego uniknąć - podkreśla.
To właśnie szpital w Szamotułach jako pierwszy ośrodek w Polsce leczył pacjentów z zespołem stopy cukrzycowej w ramach pilotażu, przedłużonego ostatecznie do kwietnia tego roku (w drugiej turze pilotaż został ostatecznie rozszerzony i był realizowany już w pięciu ośrodkach: w Szamotułach, Gdańsku, Warszawie, Krakowie i Dąbrowie Górniczej, początkowo miał być też Lublin, ale ostatecznie nie wszedł do programu).
- Wyniki są bardzo dobre. Ponad 97 proc. zakwalifikowanych pacjentów z zespołem stopy cukrzycowej udało się uratować przed amputacją. Z 332 pacjentów, których objął do tej pory program pilotażowy, amputacje wykonano tylko u 9 osób. To najlepiej pokazuje, że w jakiej skali można skutecznie zapobiegać cierpieniu - podkreśla Pawelczak.
- Dlatego w szpitalu w Szamotułach na razie kontynuujemy leczenie zespołu stopy cukrzycowej, mimo że od końca stycznia nie otrzymujemy już środków w ramach pilotażu. Nie wyobrażam sobie jednak, by przerwać nagle leczenie i zostawić pacjentów bez pomocy. To generuje straty dla szpitala, ale będziemy to kontynuować tak długo, jak pozwolą finanse - dodaje.
Nieporównywalnie niższe koszty
Zwraca uwagę, że leczenie stopy cukrzycowej zamiast amputacji to także ogromna oszczędność dla budżetu państwa. - Leczenie jednego pacjenta ze stopą cukrzycową to średnio 32 tys. zł. Jeśli dochodzi do amputacji mamy jej koszt - 18 tys. zł, a do tego idące w setki tysięcy złotych koszty protez, wózków inwalidzkich, zwolnień lekarskich, rent, rehabilitacji, sanatoriów. Te koszty są nawet kilkunastokrotnie wyższe, niż te związane z leczeniem ratującym przed amputacją - podkreśla dyrektor szpitala w Szamotułach.
- Tak wysoka skuteczność pilotażu powinna być najważniejszym argumentem przemawiającym za tym, by pacjenci mieli stały dostęp do takiego leczenia. By nie musieli się zastanawiać, czy na czas otrzymają pomoc, czy kolejny pilotaż w ogóle zostanie uruchomiony - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
- Dlatego, jako pacjenci liczymy, że takie leczenie wejdzie do koszyka świadczeń gwarantowanych - dodaje.
- Wielu pacjentów jest skazanych na takie błąkanie się od jednego gabinetu do drugiego. Sam tego doświadczyłem i wiem, co to znaczy. Choroba postępuje, a sił psychicznych jest coraz mniej, bo znikąd nie widać pomocy. Kolejny pilotaż nie załatwi sprawy, bo choć pomaga chorym, to tymczasowo, a za chwilę pacjent znowu jest w zawieszeniu - ocenia też Karol Kosiacki.
Prezes PSD przypomina, że kluczowe zmiany zapowiedziała jeszcze w maju ubiegłego roku ówczesna ministra zdrowia Izabela Leszczyna. - Dziś pacjentom cierpiącym na ten problem mówimy: będziecie zabezpieczeni. Są lekarze, którzy będą wam pomagać i będą leczyć stopę cukrzycową. Pilotaż programu leczenia zespołu stopy cukrzycowej będziemy zamieniać w świadczenie gwarantowane – mówiła wówczas na konferencji zorganizowanej w starostwie powiatowym w Szamotułach.
- Całe środowisko związane z leczeniem stopy cukrzycowej trzyma kciuki, licząc, że decyzja o wpisaniu świadczenia do koszyka świadczeń gwarantowanych zostanie podjęta możliwie najszybciej. Przy czym kolejni świadczeniodawcy powinni przejść szkolenie w jednym z ośrodków, które realizowały pilotaż - uważa Pawelczak.
Tymczasem resort zdrowia niczego nie gwarantuje. "Do 30 kwietnia 2026 roku trwa etap ewaluacji programu pilotażowego opieki nad pacjentem z zespołem stopy cukrzycowej. Decyzje dotyczące dalszych działań zostaną podjęte po przeanalizowaniu wyników pilotażu" - poinformowało MZ w mailu przesłanym do naszej redakcji.
Tysiące chorych czeka na leczenie
- Jeśli przyjmiemy, że nawet 10 proc. chorych z cukrzycą w Polsce ma rozwinięty zespół stopy cukrzycowej, to mamy 300 tys. osób wymagających szybkiego specjalistycznego leczenia, które zapobiegnie postępowi infekcji, martwicy i pozwoli uniknąć amputacji. W Polsce praktycznie nie ma jednak specjalistycznych poradni dla takich chorych, to są pojedyncze placówki - podkreślał w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Piotr Liszkowski, diabetolog, specjalista w leczeniu stopy cukrzycowej ze Szpitala Powiatowego w Szamotułach.
- Chory z bardziej zaawansowanymi zmianami trafia do szpitala, gdzie często już na wstępie słyszy informację o kwalifikacji do wysokiej amputacji - zaznaczył lekarz.
Według niego, leczenie zespołu stopy cukrzycowej "nadal jest piętą achillesową" polskiej diabetologii, a biorąc pod uwagę rosnącą liczbę amputacji, "w pewnym sensie porażką systemu".
- Pokazuje, że opieka ambulatoryjna jest niewydolna. Kwalifikacja do amputacji powinna być decyzją szczególnie przemyślaną, bo skazuje pacjenta na kalectwo - zaznaczył lekarz. I przyznał, że wiele kwalifikacji do amputacji jest rzeczywiście przedwczesnych.
To niezwykle istotne także w kontekście bardzo wysokiej śmiertelności pacjentów po amputacji. W Polsce 30 proc. z nich umiera w pierwszym roku po amputacji, 50 proc. w ciągu trzech lat, a w ciągu pięciu lat nawet 70 proc.
- Przez luki w systemie, chorzy ze stopą cukrzycową tracą nawet pół roku, które mogłyby ich uratować przed amputacją, a w konsekwencji także przed przedwczesną śmiercią - podkreślał w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Aleksander Sieroń, konsultant krajowy w dziedzinie angiologii, specjalista prewencji amputacji.
- Niestety ponura prawda jest taka, że "produkujemy" inwalidów, bo chorzy za późno trafiają do odpowiedniego specjalisty - dodał.
Jak wskazuje Monika Kaczmarek, przy ryzyku, jakie niesie ze sobą cukrzyca, konieczna jest skuteczna profilaktyka, a z tym też jest problem.
- Na etapie POZ nie ma badań, które pozwalałyby na ocenę stóp pacjentów z cukrzycą, zanim dojdzie do zaawansowanego stanu, który wymaga hospitalizacji. Mówimy o odwracaniu piramidy świadczeń, więc zróbmy to w praktyce. To bardzo proste badania, dzięki którym można byłoby uniknąć wielu hospitalizacji, nie mówiąc już o amputacjach - podsumowuje prezes PSD.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła:
- WP abcZdrowie,
- Polskie Stowarzyszenie Diabetyków,
- Ministerstwo Zdrowia.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.