Straciła trzy kończyny przez chorobę serca. Jej stan pogorszył się w oka mgnieniu
Zaczęło się od niepozornych objawów, a skończyło na amputacji kończyn oraz walce o przeżycie. 25-latka z Phoenix zaczęła odczuwać mocny niepokój, a kilka dni później leżała już w szpitalu podłączona do aparatury.
Wszystko zaczęło się od złego samopoczucia
25-letnia Alyssa z Phoenix pracowała w domu, gdy nagle poczuła się gorzej. Nie miała bólu ani objawów infekcji, ale niepokój był na tyle silny, że napisała do mamy. — Dziwnie się czuję. Nie jestem chora, ale coś jest nie tak — przekazała w wiadomości.
Na prośbę mamy przyjechała do jej domu. Po kilku godzinach odpoczynku Alyssa poczuła się lepiej, jednak następnego dnia jej stan wyraźnie się pogorszył.
Natalie zawiozła Alyssę do punktu pilnej pomocy medycznej. Tętno kobiety sięgało wówczas niemal 140 uderzeń na minutę. Została od razu skierowana do szpitala, ale pierwsze badania nie ujawniły przyczyny pogorszenia stanu zdrowia. Pacjentka wróciła do domu.
Nazajutrz nie była już w stanie normalnie stać pod prysznicem. Po ponownym przyjeździe na SOR badania wykazały bardzo wysoki poziom troponin, czyli białek świadczących o uszkodzeniu mięśnia sercowego. Lekarze rozpoznali zapalenie osierdzia, choć nadal nie wiedzieli, co doprowadziło do tak gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia.
10 proc. szans na przeżycie
Krótko po przyjęciu Alyssy do szpitala pielęgniarka próbowała zmierzyć jej ciśnienie, ale aparat nie pokazał żadnego wyniku. Początkowo uznano, że to awaria sprzętu. Gdy jednak drugi ciśnieniomierz również nie zadziałał, stało się jasne, że problem jest znacznie poważniejszy.
W ciągu kilku minut w sali pojawił się cały zespół medyczny. Okazało się, że nie zawodzi aparatura, lecz organizm pacjentki — lewa strona jej serca stopniowo przestała pracować.
Lekarze natychmiast podłączyli Alyssę do ECMO, czyli urządzenia, które natlenia krew poza organizmem i pompuje ją z powrotem do ciała, tymczasowo przejmując część pracy serca i płuc. Dodatkowo zastosowano także tymczasową pompę wspomagającą pracę serca. To leczenie miało odciążyć narząd i dać mu szansę na regenerację.
Stan młodej kobiety jednak nadal się pogarszał. Wkrótce niewydolność objęła także prawą stronę serca. Konieczny był transport do kolejnego szpitala, gdzie lekarze zdecydowali się na jeszcze bardziej zaawansowaną procedurę — otworzyli klatkę piersiową i podłączyli ECMO bezpośrednio do serca.
Aby przeżyć, musiała stracić trzy kończyny
Chirurg przekazała rodzinie i przyjaciołom, że 25-latka ma zaledwie 10 proc. szans na przeżycie. Po kilku dniach pojawiła się jednak nadzieja. Nowa metoda leczenia zadziałała, a po tygodniu lekarze uznali, że serce Alyssy pracuje już na tyle dobrze, by odstawić ECMO.
To jednak nie był koniec. Okazało się, że do nóg Alyssy i jej prawej ręki nie dopływa krew. Lekarze przekazali rodzinie, że jedyną szansą na uratowanie jej życia będzie amputacja obu nóg i prawej ręki.
Bliscy uznali, że Alyssa chciałaby walczyć o życie. Tuż przed operacją mama upewniła się jeszcze, że córka chce, by lekarze zrobili wszystko, co możliwe, by ją uratować. Młoda kobieta, mimo bardzo ciężkiego stanu, jasno dała do zrozumienia, że chce żyć. Operacja przebiegła zgodnie z planem.
Powolne odzyskiwanie sprawności
Po miesiącu na intensywnej terapii Alyssa rozpoczęła rehabilitację. Otrzymała protezy i zamieszkała w dostosowanym do jej potrzeb pokoju w domu rodziców. Początkowo nie chciała wychodzić z domu, ale z czasem zaczęła oswajać się z nową sytuacją.
W lutym 2025 roku zrobiła pierwsze kroki z protezami. Nadal ćwiczy z fizjoterapeutą trzy razy w tygodniu, ale powrót do sprawności jest trudny, bo musi od nowa budować siłę, równowagę i wytrzymałość.
Stan jej serca również się poprawił. W najcięższym momencie frakcja wyrzutowa wynosiła zaledwie 3 proc., a ostatnio wzrosła do 49 proc. Dziś 27-latka marzy o samodzielnym życiu i odzyskaniu pełnej niezależności.
— To, że tyle osób mi kibicuje, pomogło mi zachować pozytywne nastawienie —powiedziała Alyssa. — Choć wszystko to było traumatyczne, mam ogromne szczęście i jestem wdzięczna, że żyję — dodała.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Heart.org
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.