Trwa ładowanie...

Złe prawo zabija tysiące Polaków. Lekarze mają pomysł, jak namówić palaczy do rzucenia nałogu

Co czwarty Polak sięga po papierosy i liczba osób uzależnionych od nikotyny wciąż liczona jest w milionach. Na Zachodzie już trwają próby ograniczenia tego zjawiska poprzez zastąpienie tradycyjnych papierosów bezpieczniejszymi produktami do podgrzewania tytoniu.

O szkodliwości palenia powiedziano już niemal wszystko i to wielokrotnie. Mimo tych ostrzeżeń, co czwarty Polak wciąż sięga po papierosy. Rocznie z tego powodu umiera ok. 60 tys. osób. Eksperci i lekarze biją na alarm i wymieniają sposoby, które mogą zmienić tragiczny stan rzeczy.

1. 9 poradni na 9 milionów palaczy

- Pali 25 proc. Polaków i niestety nie notujemy spadku, jakiego moglibyśmy oczekiwać. W Polsce powinien istnieć system poradnictwa, który niestety nie funkcjonuje. NFZ, zaniżając finansowanie poradnictwa antynikotynowego, doprowadził do sytuacji, że w całym kraju funkcjonuje tylko 9 poradni na 9 mln uzależnionych od palenia osób - mówi dr n. med. Łukasz Balwicki z gdańskiej poradni leczenia zespołu uzależnień od tytoniu.

Najpopularniejsze narzędzia stosowane na świecie, które mogą doprowadzić do ograniczenia liczby palących? Zdaniem specjalistów to podwyżki cen papierosów, przestrzeganie zakazów palenia w miejscach publicznych, ograniczenia w reklamie i promocji wyrobów tytoniowych, ograniczenie dostępności tychże dla młodzieży, aż po efektywną, skuteczną pomoc palącym w rzuceniu nałogu.

Według Balwickiego, by skłonić palaczy do rzucenia nałogu, najpierw powinniśmy sięgnąć po narzędzia o udowodnionej skuteczności, rekomendowane na świecie, np. przez Światową Organizację Zdrowia i międzynarodowe towarzystwa naukowe. Kiedy jednak palacz po wielokrotnych próbach nie jest w stanie rzucić nałogu, można mu zalecić redukcję ryzyka w postaci zażywania nikotyny o mniejszej szkodliwości.

2. Czy jest redukcja ryzyka?

Coraz więcej badań potwierdza, że produkty takie jak e-papierosy czy podgrzewacze tytoniu (np. dostępny w Polsce IQOS) mają o 90-95 proc. mniej szkodliwych dla naszego organizmu substancji.

W tym modelu tytoń jest podgrzewany, a nie spalany, bo to ten poces jest dla naszego zdrowia największym zagrożeniem. Gdy nie ma spalania, nie ma dymu, a więc i zawartych w nim szkodliwych toksyn, odpowiedzialnych za choroby, na które zapadają palacze. Dzięki temu produkty nowej generacji są bezpieczniejsze nie tylko dla palacza, ale też dla osób przebywających w jego pobliżu.

- Jeżeli mowa o podgrzewanym tytoniu – tam nie ma wszystkich tych substancji, które występują w temperaturze 900 st. C, jakie ma miejsce przy tradycyjnym paleniu papierosów – mówi prof. dr hab. n. med. Anna Doboszyńska, kierownik katedry wydziału nauk medycznych Uniwersytetu Warmińsko–Mazurskiego.

- Oczywiście przy podgrzewaniu występują szkodliwe substancje, nie da się ich całkowicie wyeliminować, jednak nie ma ich w takich ilościach i można to w prosty sposób przeanalizować, po prostu badając parę, która powstaje w trakcie podgrzewania i porównując ją z dymem papierosowym.

3. Mniej szkodliwe, czyli nielegalne

Problem w tym, że w Polsce informowanie o mniej szkodliwych produktach dla palaczy wciąż jest nielegalne w przeciwieństwie np. do USA. Natomiast w Wielkiej Brytanii przebadane elektroniczne papierosy oraz produkty podgrzewające tytoń są wpisane do strategii państwa w zakresie poprawy zdrowia publicznego w obszarze epidemii papierosowej.

A w Polsce? Wszelka dyskusja na temat zmian prawa jest ignorowana przez Ministerstwo Zdrowia.

- Elementem tej dyskusji jest również niezrozumienie, że pojawiły się produkty, które potrafią zastępować palenie w rozumieniu ścisłym tego słowa, czyli produkty dawkujące nikotynę i pozwalają na wypracowanie programów redukcji szkód – mówi Prof. Bartosz Łoza, kierownik kliniki psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

- To jest element, w który państwo powinno się włączyć i swoimi działaniami, pracami, badaniami wypracować stanowisko. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której udajemy, że pewnych produktów nie ma. Produkty dawkujące nikotynę redukują znacząco, nawet o 90-95 proc. to, co jest najbardziej toksyczne w papierosach.

Podobnego zdania jest Dr hab. n. med. Filip Szymański, kardiolog - Informujemy naszych pacjentów, że ewidentnie jedną z przyczyn zawału jest nikotynizm. Natomiast im bardziej poprawia się później stan ich zdrowia, im dalej są od zawału czy udaru, tym więcej osób wraca do palenia. Jeszcze raz zaznaczmy – najlepiej, by żaden pacjent nie palił, ale realnie jest to niemożliwe. Więc jeżeli pacjent mi zgłasza, że dalej będzie palił, zawsze informuję go, że na jego miejscu postarałbym się rzucić. Kiedy mówi mi, że nie daje rady, mogę wypróbować leki, farmakoterapię. Jeżeli to nie pomaga, mówię, że jest produkt taki jak IQOS, który jest przebadany i jest produktem bezpieczniejszym, niż produkty standardowe.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.