Diagnostyka Piotra trwa
Jak przekazał w rozmowie Tomasz Moczulski, jego brat pozostaje na oddziale intensywnej terapii i przechodzi kolejne badania. Na dokładniejszą ocenę jego stanu rodzina musi jednak jeszcze poczekać.– Lekarz powiedział, żeby jeszcze uzbroić się w cierpliwość, bo zapoznaje się z dokumentacją. Jest jej mnóstwo z Filipin – mówi WP abcZdrowie Tomasz Moczulski.
Jak dodaje, lekarze potrzebują czasu, by przeanalizować historię leczenia Piotra i wyniki wykonanych już w Polsce badań. W przyszłym tygodniu rodzina ma otrzymać więcej informacji na temat diagnozy i możliwości dalszego postępowania.
– Lekarz poprosił, żeby poczekać kilka dni. Wtedy będą dokładnie wiedzieć, jakie są diagnozy Piotra – relacjonuje brat pacjenta. Jak dodaje, Piotr znajduje się w stanie wegetatywnym, a lekarze uprzedzają rodzinę, że ze względu na rozległe zmiany i długi czas, jaki upłynął od wypadku, nie należy spodziewać się szybkiej ani znaczącej poprawy jego stanu.
Koniec dramatu Polaka na Filipinach. "Do końca nie wierzyłem, że się uda"
Mama Piotra: najważniejsze, że syn jest już w Polsce
Powrót Piotra szczególnie przeżyła jego mama, Barbara. W rozmowie z WP abcZdrowie przyznała, że gdy dowiedziała się o decyzji MON o wysłaniu samolotu, miała mieszane uczucia. – Czułam jedno: szczęście. Z niecierpliwością tylko czekałam, czy na pewno to dojdzie do skutku. Kiedy Tomek poinformował mnie, że wylatuje, byłam jak na szpilkach. Chciałam tylko, żeby wrócili szczęśliwie – wspomina ze wzruszeniem Barbara Moczulska.
Po zakończeniu akcji transportowej kobieta spotkała się z synem już w szpitalu. Ze względu na własne problemy zdrowotne i infekcję lekarze zalecili jej jednak, by na razie ograniczyła wizyty. – Byłam wczoraj u niego, ale dosłownie na moment, żeby tylko zobaczyć. Lekarze odradzają mi, żebym, dopóki nie wyzdrowieję, zachodziła do niego. Dwóch synów działa więcej przy nim. Ale przede wszystkim jestem szczęśliwa, że jest tutaj – mówi.
Jak przyznaje, było to dla niej bardzo emocjonalne wydarzenie. Radości z bliskości syna towarzyszy jednak świadomość, że jego stan nadal jest ciężki. – Szczęście, ale nie do końca – tłumaczy. – Widziałam go dosłownie dwa miesiące przed przylotem, bo byliśmy tam z synem. Wtedy wyglądał dużo lepiej, korzystniej. Ale najważniejsze, że żyje.
Tomasz również podkreśla, że dla jego mamy możliwość bycia blisko Piotra ma ogromne znaczenie. – Mama jest szczęśliwa, że on przyjechał tutaj. Po tym całym czasie jest już przygotowana na to, że Piotr będzie w takim stanie. Cieszy się, że może z nim porozmawiać, że on na nią popatrzy, że może go dotknąć i że będzie mogła do niego przyjechać jutro czy pojutrze, zamiast zastanawiać się, co się z nim dzieje – opowiada.
Na razie odwiedziny są ograniczone
Piotra mogą obecnie odwiedzać jedynie najbliżsi członkowie rodziny. Przyjaciele i dalsi bliscy muszą jeszcze poczekać. – Nie można go odwiedzać. Możemy tylko ja i mama, najbliższa rodzina. Prosili też, żeby przekazać przyjaciołom, żeby odłożyli odwiedziny na później, kiedy Piotr być może zostanie przeniesiony na inny oddział albo do zakładu opiekuńczo-leczniczego – wyjaśnia Tomasz Moczulski.
Równolegle z diagnostyką medyczną trwają formalności związane z dalszą opieką nad pacjentem. Jak przekazuje Tomasz, szpital kontaktuje się już w tej sprawie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie. Jednym z najważniejszych zadań jest uregulowanie kwestii ubezpieczenia Piotra. – Później będę musiał zacząć szukać zakładu opiekuńczo-leczniczego – tłumaczy.
Największe marzenie
Kilka miesięcy temu w rozmowie z WP abcZdrowie Barbara mówiła, że sprowadzenie syna do kraju jest jej największym marzeniem. To życzenie już się spełniło. Zapytaliśmy więc, o czym teraz marzy.
– Żeby było lepiej z Piotrem. Lekarze mówią, że nie jest ciekawie. Ale chciałabym zobaczyć przynajmniej jakąś poprawę, żeby co jakiś czas było widać, że coś u niego się polepsza – mówi nam mama Piotra.
Historia Piotra Moczulskiego
Przypomnijmy historię Polaka. Piotr Moczulski przebywał na Filipinach od kwietnia 2024 r., kiedy uległ poważnemu wypadkowi na skuterze. Doznał ciężkich obrażeń, w tym obrzęku mózgu, i od tamtej pory wymagał stałej opieki medycznej.
O jego sytuacji jako pierwsi informowaliśmy w WP abcZdrowie. Przez wiele miesięcy sprowadzenie mężczyzny do kraju pozostawało poza możliwościami finansowymi jego bliskich. Po nagłośnieniu sprawy rozpoczęły się działania mające umożliwić jego powrót. W organizację transportu zaangażowało się wiele osób i instytucji. 30 września Piotr wrócił do Polski specjalistycznym transportem medycznym MON.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.