Ciche zagrożenie w lesie. Zaburzenia serca, oddechu

Muchomor czerwony zawiera toksyny, które mogą prowadzić do zatruciaSkąd wzięła się moda na muchomora?
Źródło zdjęć: © Getty | SOPA Images

Niegdyś stosowano muchomora czerwonego w reumatyzmie, paraliżu i ostrych chorobach jelit. Dziś niestety na forach internetowych Amanita muscaria, czyli muchomor czerwony, stał się rzekomym remedium na szereg schorzeń różnego rodzaju. Tymczasem eksperci biją na alarm: to grzyb trujący, a jego spożywanie może dawać opłakane skutki.

Muchomor czerwony na przestrzeni wieków

W Europie Środkowej jeszcze kilka wieków temu grzyby darzono estymą o wiele mniejszą niż rośliny – podchodzono do nich nader nieufnie, gdyż wiedziano o nich mało, a poprawne rozróżnienie poszczególnych gatunków sprawiało duże trudności.

Starożytne autorytety nie pozostawiły wielu zapisków odnośnie do walorów leczniczych, tradycje Słowian najwyraźniej były równie skąpe, więc w najdawniejszych polskich zielnikach znajdziemy jedynie lakoniczne opisy: bogaty świat mykologii zamykano w ledwie kilku akapitach albo paru stronicach.

O muchomorze czerwonym – wyraźnie odmiennym wizualnie od pozostałych grzybów – już wtedy wyrażano się wyłącznie niepochlebnie. Szymon Syreniusz w 1613 r. opisał metodę trucia much za pomocą jego owocników.

"[…] w słodkim mleku rozwarzają [gotują], a na deskach, albo na miskach wyleją, do nich muchy lecą i zdychają i przez to muchomorem są nazwane".

Im dalej na wschód, tym na muchomora czerwonego patrzono przychylniej, dopuszczając pewne ograniczone użycie lecznicze, jednak w żadnym wypadku codzienne albo masowe, o czym zaświadczają materiały etnograficzne, zwłaszcza z XIX i początku XX wieku.

Nalewkę lub specjalnie przygotowany sok (w prymitywnym sokowniku) wykorzystywano do nacierania kończyn niesprawnych i uszkodzonych, dotkniętych zwyrodnieniami lub silnym reumatyzmem. Zresztą do tej pory w krajach byłego Związku Radzieckiego (m.in. na Białorusi czy w Ukrainie) można kupić maści zawierające wyciąg muchomorowy, chociaż zdecydowana większość asortymentu powstała względnie niedawno, na fali zainteresowania takimi praktykami.

Niewielkie dawki alkoholowego nastoju na suszonych grzybach sporadycznie podawano poważnie chorym, na przykład długotrwale unieruchomionym albo wręcz całkowicie sparaliżowanym, gdy znane metody nie przynosiły rezultatów. Ugotowane ordynowano w przypadku dyzenterii, czyli ostrej choroby zakaźnej jelit, często o śmiertelnym przebiegu.

W tym ostatnim przypadku można doszukiwać się spełnienia zasad pierwotnej medycyny sympatycznej, a zatem reguły "podobne leczy podobne" – dyzenterię powszechnie nazywa się czerwonką, gdyż jej objawem są krwawe biegunki, które miały wstrzymywać czerwone – niczym krew – kapelusze.

Największy szacunek do muchomora czerwonego wykazują ludy zamieszkujące Syberię, jednak co warte podkreślenia, nie wszystkie cenią go w równym stopniu, co jest uzależnione od miejscowych zasad animizmu-szamanizmu. W niektórych systemach wierzeń stanowi niemal centralny element rytuałów religijnych, natomiast w innych nie pełni żadnej roli.

Grzyb ma bardzo duże znaczenie dla Chantów, Mansów i Selkupów zamieszkujących zachodnią Syberię oraz dla Czukczów, Koriaków i Itelmenów z Kamczatki. W religiach tych narodów praktykuje się specjalny obrzęd spożywania muchomora czerwonego w celu wprowadzenia się w stan transu, co ma zapewnić kontakt z duchami i światem zmarłych oraz poznanie przyszłości i odpowiedzi na pytania związane z problemami rodzinnymi, majątkowymi i zdrowotnymi.

Niekiedy – jeżeli sprzyja ku temu okazja – pod jego wpływem tworzy się lub recytuje poezję i utwory heroiczne, opiewające dawne czyny i bohaterów, co buduje poczucie wspólnoty. Z uwagi na niezwykłe znaczenie kulturowe oraz ryzyko dla uczestników (etnografowie kilkukrotnie odnotowali przypadki śmiertelne), ceremonię przeprowadza się nader rzadko i w warunkach ściśle kontrolowanych przez nadzorujących ją szamanów. Jej efekty pokrótce przybliżył Polakom już w 1845 r. Gerard Wyżycki.

"Kamczadale robią z niego (muchomora) z dodatkiem wierzbówki wąskolistnej (wierzbówki kiprzycy, iwan-czaju) napój mocny, którego użycie sprawia im przyjemne fantazje i marzenia. W zachwyceniu tym miewają widzenia duchów, śpiewają i przepowiadają w sposób uroczysty duchem prorockim; niekiedy zdaje się im, że się przemienili w olbrzymów; tu następuje zapamiętała wściekłość; hałasują i szaleją, aż burzliwą tę scenę, po gwałtownym natężeniu nerwów, głęboki sen zakończy."

Co zawiera muchomor czerwony?

Opis pozostawiony przez Wyżyckiego całkiem dobrze oddaje realia rytuałów z użyciem muchomora czerwonego, gdzie narkotyczne działanie wielu substancji psychoaktywnych obecnych w owocniku – kwasu ibotenowego, muscymolu czy muskazonu – jest dodatkowo zwiększone przez podniosłą atmosferę.

W efekcie po 2–3 godzinach od przyjęcia grzyba tworzą się niezwykle silne omamy i sny, podczas których traci się kontrolę i wolę nad własnymi poczynaniami, przestrzeń i czas ulegają zniekształceniu, a umysł traktuje halucynacje jako rzeczywistość. W tym odmiennym stanie świadomości widuje się najróżniejsze obrazy i istoty, w tym często tzw. manekiny, czyli człekokształtne, niezbyt wysokie postacie, które pełnią rolę przewodników oraz udzielają oczekiwanych wyjaśnień.

Rodzaje wizji są ściśle związane z pochodzeniem – Europejczycy próbujący muchomorów zazwyczaj nie doświadczają wielu opisywanych zjawisk i charakterystycznych wytworów z uwagi na odmienne pojmowanie życia duchowego i wychowanie w zupełnie innym środowisku. Kilkugodzinny stan odurzenia przeplatanego tańcem, pląsami, recytacjami i śpiewem kończy deliryczny, na wpół świadomy sen z intensywnymi marzeniami.

Z socjologicznego punktu widzenia moda na muchomora czerwonego może być wzorcowym przykładem zawłaszczenia kulturowego. W ostatnich dekadach wzrosło zainteresowanie tym grzybem jako łatwo dostępną rekreacyjną używką, którą próbuje się "legalizować", wykorzystując i przekształcając pierwotne tradycje, podobnie jak to czyniono z liśćmi koki albo rytualnymi psychodelikami: ayahuascą czy pejotlem.

Aby osłabić negatywny odzew społeczny związany z potencjałem odurzającym, zaczęto promować muchomory czerwone jako wszechstronne surowce lecznicze, nieomal panacea, choć nigdy nie przeprowadzono nad nimi rzetelnych, wiarygodnych i odpowiednio udokumentowanych badań klinicznych, które potwierdziłyby przypisywane im właściwości.

Groźny muchomor. Zaburzenia pracy serca i układu oddechowego

Na niewielką skalę prowadzi się doświadczenia wykorzystujące syntetyczny muscymol w charakterze środka łagodzącego bóle neuropatyczne, przy czym dawki i forma podania znajdują się pod ścisłą kontrolą naukowców. Kapelusze muchomora nie mogą być jego źródłem i zamiennikiem z uwagi na niestabilność składu chemicznego (zawartość muscymolu jest bardzo zmienna) oraz toksyczne działanie innych substancji obecnych w grzybie, chociażby muskaryny powodującej zaburzenia pracy serca i układu oddechowego, wykazującej podobne mechanizmy działania jak gazy bojowe, na przykład sarin.

Wbrew licznym zapewnieniom na internetowych grupach literatura toksykologiczna obfituje w przypadki hospitalizacji po spożyciu muchomora czerwonego (także wysuszonego oraz przetworzonego), w tym po bardzo popularnym "mikrodawkowaniu", czyli regularnym przyjmowaniu niewielkich porcji specyfiku.

Wymioty, problemy z oddychaniem, zaburzenia pracy narządów wewnętrznych czy utrata świadomości to najczęstsze objawy zatrucia, a nie "oczyszczania" i "naprawiania" organizmu, jak twierdzą niektórzy. Kilkukrotnie odnotowano przypadki zgonów spowodowanych toksynami muchomora czerwonego, zatem tezy o nieszkodliwości czy braku zagrożenia są po prostu nieprawdziwe.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło: mgr inż. Bartłomiej Byczkiewicz, Manuał Zielarski Bartłomieja Byczkiewicza

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie