Edukacja zdrowotna jednak obowiązkowa? Wiceministra: "Jestem gorącą zwolenniczką"
W ciągu najbliższych dwóch tygodni resort edukacji ma ogłosić, czy edukacja zdrowotna stanie się od września obowiązkowym przedmiotem w szkołach. Wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz podkreśla, że MEN nie zamierza wycofywać się z tego pomysłu.
"To jest potrzebny przedmiot"
Ministerstwo Edukacji Narodowej ma jeszcze w marcu rozstrzygnąć, czy edukacja zdrowotna będzie od nowego roku szkolnego przedmiotem obowiązkowym. Taką zapowiedź przedstawiła na antenie Radia RMF24 wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz.
Jak zaznaczyła, sam przedmiot na pewno pozostanie w szkołach.
- To jest potrzebny przedmiot, który jest wyrazem polityki państwa, które chce stawiać na wyzwania związane ze zdrowiem publicznym – podkreśliła.
Za wprowadzeniem obowiązkowej edukacji zdrowotnej opowiadają się również uczniowie. Paweł Mrozek z Akcji Uczniowskiej zwracał uwagę, że młodzi ludzie mają zbyt mało rzetelnej wiedzy o zdrowiu, dlatego zajęcia powinny objąć wszystkich uczniów.
- Edukacja zdrowotna jest najbardziej potrzebnym obecnie przedmiotem w polskim systemie edukacji. Decyzja powinna zostać ogłoszona jak najszybciej. Jeśli nie będzie szybciej, może być znów niewypał, tak jak w poprzednim roku szkolnym – ocenił.
EZ musi być profesjonalnie przygotowana
Głos w debacie zabrał także prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych prof. Filip M. Szymański. Zaznaczył, że obowiązkowe zajęcia będą miały sens tylko wtedy, gdy zostaną dobrze przygotowane i oparte na aktualnej wiedzy naukowej.
- Edukacja zdrowotna, profesjonalnie przygotowana, oparta na dowodach naukowych, stanowi podstawę profilaktyki chorób cywilizacyjnych – powiedział.
Profesor wskazywał, że program powinien koncentrować się przede wszystkim na najpoważniejszych wyzwaniach zdrowotnych w Polsce, takich jak choroby układu oddechowego, uzależnienia, nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe i schorzenia metaboliczne. Zwrócił też uwagę, że już w młodym wieku należy kształtować dobre nawyki, które mogą ograniczyć ryzyko nadwagi, otyłości, nadciśnienia czy zaburzeń lipidowych.
Sama wiceminister nie ukrywa, że popiera obowiązkowy charakter przedmiotu.
- Jestem gorącą zwolenniczką tego, żeby edukacja zdrowotna była przedmiotem obowiązkowym. Podobnie pani ministra Barbara Nowacka, która na ten temat wypowie się pod koniec marca – ona mówi o tym, że od początku takie było stanowisko ministerstwa – zaznaczyła.
Dziś zainteresowanie edukacją zdrowotną pozostaje ograniczone. Z danych przytoczonych podczas debaty wynika, że uczęszcza na nią około 30 proc. uprawnionych uczniów. W liceach bierze w niej udział zaledwie co dziesiąty uczeń, a w technikach tylko 8 proc.
Wszystko wskazuje na to, że edukacja zdrowotna pozostanie w szkołach jako przedmiot realizowany od czwartej klasy szkoły podstawowej. Nierozstrzygnięta pozostaje tylko kwestia, czy będzie obowiązkowa dla wszystkich. Ostateczna decyzja ma zostać podjęta jeszcze w marcu.
Niewykluczone też, że zmieni się sam program nauczania. Ministerstwo rozważa jego uzupełnienie m.in. o treści dotyczące ograniczania ryzyka chorób zakaźnych oraz dbania o zdrowie mózgu.
Źródło: RMF24
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.