Głodówka w Sanoku zawieszona, ale to nie koniec kryzysu. "Wyjątkowo trudna sytuacja"

Protest głodowy w Szpitalu Specjalistycznym w Sanoku, o którym jako pierwsi poinformowaliśmy 8 października, został zawieszony, a planowana na środę manifestacja została odwołana. To efekt rozmów z zarządem powiatu, podczas których padły konkretne obietnice dla pracowników.

Protest głodowy zawieszony. Na zdj. od lewej Robert Pieszczoch i Dorota RonekProtest głodowy zawieszony. Na zdj. od lewej Robert Pieszczoch i Dorota Ronek
Źródło zdjęć: © Facebook • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Katarzyna Prus

Związkowcy zawiesili protest głodowy

Związkowcy z sanockiego szpitala postanowili zawiesić protest głodowy po poniedziałkowych rozmowach z zarządem powiatu. W negocjacjach wsparli ich przedstawiciele związków zawodowych na szczeblu regionalnym i krajowym. Z powodu nowych okoliczności została też odwołana zaplanowana na środę manifestacja, na którą mieli przyjechać związkowcy z całego kraju.

– Oprócz mnie w rozmowach uczestniczyli przewodnicząca podkarpackiego związku zawodowego pielęgniarek i położnych oraz nasz prawnik. Ze strony zarządu powiatu – starosta, wicestarosta i jeden z członków zarządu. Rozmowy trwały do późna w nocy, ale udało się wypracować kilka konkretów – zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Dorota Ronek, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

– Dostaliśmy deklarację od starosty, że od listopada wynagrodzenia będą wypłacane w 100 proc., a pracownicy dostaną wyrównanie za te dwa miesiące, kiedy wypłaty były obcięte o 30 proc. – podkreśla.

Nie ma natomiast przełomu w kwestii głównego postulatu związkowców, czyli odwołania dyrektorki. Zarząd powiatu nadal się na to nie zgadza. – Tłumaczy, że nie będzie to możliwe do momentu znalezienia osoby, która będzie chciała objąć to stanowisko, a także przejmie proces restrukturyzacji, który jest koniecznością ze względu na wielomilionowe zadłużenie – zaznacza przewodnicząca.

– Zawieszenie protestu nie oznacza, że kryzys został zażegnany. Dajemy szansę negocjacjom i czekamy na realizację złożonych zapewnień – powiedział nam anonimowo jeden z pracowników sanockiego szpitala.

– Zobaczymy też, jakie rezultaty przyniosą mediacje w ramach sporu zbiorowego. Na tę chwilę trudno powiedzieć, jak długo potrwa zawieszenie protestu – zwraca uwagę nasz rozmówca.

Ruszają mediacje

Co jeszcze udało się ustalić podczas rozmów ze starostą? – Została już rozwiązana umowa z doradcą pani dyrektor, który miał przejąć obowiązki dwóch zastępców dyrektora przebywających na zwolnieniach lekarskich. To był jeden z punktów zapalnych w tym konflikcie. Ponadto zostanie powołana osoba na stanowisko doradcy dyrektora, która będzie odpowiadała za kontakt ze związkowcami i jest przez nich zaakceptowana – zaznacza Dorota Ronek.

W czwartek ma się odbyć spotkanie mediacyjne w ramach sporu zbiorowego, w który weszły związki zawodowe, zanim jeszcze doszło do protestu głodowego. – Spór zbiorowy jest niezależny od protestu głodowego. To ma być spotkanie związków zawodowych z panią dyrektor, a ma je nadzorować starosta i wicestarosta. W mediacje została też zaangażowana Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego – tłumaczy Ronek.

Przewodnicząca wskazuje też na tło finansowe i przypomina, że bez zmiany finansowania szpitali powiatowych trudno oczekiwać, że takie placówki będą wychodzić na prostą.

– Żeby mówić o kroku naprzód, należałoby pomyśleć o oddłużeniu szpitali powiatowych. Z powodu dramatycznej sytuacji finansowej takie placówki zadłużają się w parabankach, żeby przetrwać. To jest spirala, która będzie prowadziła do tego, że szpitale będą po prostu upadały – ocenia przewodnicząca.

– Dotyczy to m.in. szpitala w Sanoku, którego dług jest gigantyczny jak na szpital powiatowy. Sytuacja, w której się znalazł, jest wyjątkowo trudna, bo nigdzie w Polsce nie doszło jeszcze do protestu głodowego – podsumowuje Dorota Ronek. 

Kryzys w szpitalu

O kryzysowej sytuacji w Szpitalu Specjalistycznym w Sanoku piszemy od blisko miesiąca. 8 października jako pierwsi informowaliśmy, że rozgoryczeni pracownicy rozpoczęli protest głodowy. Jak ustaliliśmy, uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób.

Doprowadziły do tego m.in. cięcia wynagrodzeń o 30 proc. i zwolnienia (pracę już straciło 50 osób, a docelowo proces ma objąć nawet 200 pracowników szpitala). Kolejną falę obaw wywołały krążące informacje o planach cesji kontraktu na oddział kardiologiczny na rzecz prywatnej firmy, która działa obok sanockiego szpitala.

Związkowcy podkreślali też, że wbrew zapewnieniom dyrektorki nie widzą "potencjału do dialogu". – To są pozory. Nie możemy dalej dać się rozgrywać dyrekcji i starostwu – zaznaczała w rozmowie z WP abcZdrowie Małgorzata Sawicka, przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych w sanockim szpitalu zadłużonym na ponad 200 mln zł.

Tymczasem zdaniem szefowej szpitala "sytuacja jest dobra, jak na tak poważne problemy finansowe". – Liczby pokazują, że restrukturyzacja przynosi efekty, bo miesiąc zamkniemy ze stratą 2,4 mln zł, wcześniej było to na poziomie 4 mln zł. Restrukturyzacja to redukcja zatrudnienia, ale także konsolidacja – łączymy działy, zmieniamy zakres obowiązków, ale też szukamy źródeł dochodów, np. poprzez możliwość udzielania nowych świadczeń – mówiła pod koniec września w rozmowie z WP abcZdrowie Wioletta Kacperska, która zarządza sanockim szpitalem.

– Według moich wyliczeń potrzebujemy 40 mln zł oszczędności rocznie, by odzyskać płynność finansową, więc muszę prowadzić różne działania – tłumaczyła. Na poprawę sytuacji finansowej wskazywał też w rozmowie z nami starosta sanocki Robert Pieszczoch.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie