Lobbing alkoholowy wygrał ze zdrowiem?
– Znowu lobbyści przed ludźmi. Marszałek Sejmu zdjął dziś (18 września – przyp. red.) nagle z głosowania, na wniosek PSL, uzgodnioną ponad podziałami ustawę zakazującą reklamy alkoholu – napisała w swoim wpisie ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Tusk uderzył w Nawrockiego. Chodzi o wyższą akcyzę na alkohol
Ludowcy zadowoleni
Szef MON i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podziękował za wycofanie czytania. Ocenił ustawę jako niedopracowaną i wymagającą przedyskutowania. Jakub Stefaniak, sekretarz stanu, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zwrócił natomiast uwagę, że potrzebne jest lepsze uwzględnienie głosu branży winiarskiej i piwowarskiej.
Do sprawy w wywiadzie dla Radia ZET odniósł się również wicemarszałek Sejmu z PSL Piotr Zgorzelski. – Zdarzają się sytuacje, że kluby zwracają się do marszałka Sejmu, by zdjąć z porządku głosowania jakiś punkt. Posłowie chcieli mieć jeszcze możliwość zapoznania się, bo jest dużo poprawek w tym zakresie, ale także opinii. Niektóre poprawki i przepisy prawdopodobnie wymagają notyfikacji. Nic się nie dzieje – zapewniał w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
"Wszystko było przeprocedowane zgodnie z zasadami"
O odwołanie głosowania zapytaliśmy posłankę Lewicy i jedną z autorek ustawy, Joannę Wichę.
– Miałam łzy w oczach, jak to się okazało. Przyznam, że do końca nie rozumiem, co się stało. To było nieoczekiwane chyba dla wszystkich, poza kolegami z PSL-u. Wszystko było dobrze przeprocedowane, zgodnie z zasadami. Trzymam się jednak oficjalnej wersji, że potrzebowali czasu, aby przejrzeć ustawę pod kątem ewentualnych zagrożeń dla rolnictwa. Pan marszałek Zgorzelski potwierdził to w mediach i zapewnił, że projekt wróci za dwa tygodnie – mówi Joanna Wicha.
Posłanka stanowczo odrzuca pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty dotyczące braku wymogów formalnych.
– Projekt ma – wbrew temu, co niektórzy mówią – notyfikację unijną. Nie ma w nim żadnej poprawki, która na tym etapie wymagałaby notyfikacji. Gdyby tak było, ustawa po prostu nie poszłaby do głosowania. Ma też pozytywną ocenę Biura Analiz Sejmowych – zaznacza polityczka lewicy.
Sztuka kompromisu
Pierwotny projekt zakładał całkowite wycofanie alkoholu ze stacji paliw. Ostateczny kształt zapisów jest efektem trudnych negocjacji.
– Mieliśmy w projekcie zapis dotyczący całkowitego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Nie było na to zgody we wszystkich klubach, więc zrezygnowaliśmy z tego całkowitego zakazu na rzecz kompromisu – wyjaśnia Joanna Wicha. – Przekonano nas, że jeśli zabronimy sprzedaży na stacjach w dzień, obok zaraz powstaną nowe sklepy. Dlatego zakaz na stacjach będzie obowiązywał w nocy (22:00–6.00 lub 21:00–9:00), tak jak w całym kraju. W dzień alkohol na stacjach zostanie natomiast "zwitrynkowany" – zasłonięty, by zniknął z pola widzenia i nie prowokował – dodaje.
Część poprawek zgłoszonych podczas prac parlamentarnych została świadomie przeniesiona do drugiego pakietu legislacyjnego, aby nie blokować bieżącego procesu.
– Wszystkie poprawki wymagające notyfikacji unijnej trafią do drugiego projektu, który roboczo nazywamy 2.0 – tłumaczy posłanka. – Gdybyśmy przyjęli je teraz, proces notyfikacji trwałby od sześciu do siedmiu miesięcy, a w przypadku pytań z innych państw – nawet dłużej. Cała nasza kilkumiesięczna praca poszłaby na marne. Co ważne, co do projektu 2.0 mamy kompromis ponad podziałami – od Koalicji Obywatelskiej, przez PiS i Partię Razem, po Nową Lewicę – zauważa polityczka.
Posłanka zapewnia, że wraz z innymi parlamentarzystami zaangażowanymi w przygotowanie przepisów nie odpuszcza. Zapowiada starania o poddanie projektu pod głosowanie na kolejnym posiedzeniu Sejmu.
Eksperci alarmują: Alkohol niszczy zdrowie
O konieczności realnego ograniczenia sprzedaży i reklamy alkoholu od lat mówią lekarze. Alkohol stanowi jedną z głównych przyczyn chorób cywilizacyjnych oraz nowotworów. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) już w 1988 r. zaklasyfikowała go jako kancerogen grupy 1 – czyli czynnik o udowodnionym działaniu rakotwórczym dla ludzi, obok azbestu, promieniowania czy tytoniu.
– Spożycie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów złośliwych w wielu lokalizacjach – mówimy tu przede wszystkim o jamie ustnej, gardle, krtani, przełyku, wątrobie, jelicie grubym, odbytnicy – tłumaczył w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, profesor Instytutu Onkologii, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. — Gdy alkohol dostaje się do naszego organizmu, sprzyja m.in. wywołaniu przewlekłych stanów zapalnych — podkreśla ekspert.

Spożycie alkoholu negatywnie wpływa też na układ nerwowy. — Gdyby nie alkohol, mielibyśmy na oddziałach neurologicznych znacznie mniej pracy. W zasadzie nie ma obszaru w naszej dziedzinie, na który alkohol nie wywierałby negatywnego wpływu. Prawie zawsze mamy na oddziale pacjentów z zespołem zależności alkoholowej (ZZA) — przyznał w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Jarosław Sławek, kierownik Kliniki Neurologii, Chorób Neurozwyrodnieniowych i Neuroimmunologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Klinicznego Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku.
Tymczasem statystyczny Polak wypija rocznie około 11,6–11,7 litra czystego alkoholu. Z danych WHO wynika, że spożycie w naszym kraju stale utrzymuje się powyżej średniej dla Unii Europejskiej, która wynosi około 10 litrów na osobę.
Zalecenia WHO
Eksperci pracujący z osobami uzależnionymi zaznaczają, że regulacje mające na celu ograniczenie sprzedaży oraz reklamy alkoholu to nie żaden polityczny wymysł, lecz pilna potrzeba zdrowotna i społeczna.
Jacek Kraus, psycholog, specjalista w dziedzinie psychoterapii uzależnień podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie, że dla osób w zaawansowanej fazie choroby alkoholowej powszechna dostępność jest bezpośrednim zagrożeniem.
–. Wszelkie ograniczenia dostępności fizycznej są dla osób uzależnionych realną pomocą, ponieważ pomagają im utrzymać trzeźwość i lepiej radzić sobie z chorobą – wyjaśnia Jacek Kraus.
Ekspert zwraca uwagę na zjawisko tzw. "wyzwalaczy" – bodźców z otoczenia, które wywołują silną potrzebę sięgnięcia po alkohol. Całodobowy dostęp do alkoholu oraz jego powszechna reklama stanowią jedne z najsilniejszych z nich.
– Na terapii uświadamiamy pacjentów, aby unikali wyzwalaczy, a nieograniczony dostęp i ciągły kontakt z reklamami niewątpliwie nimi są – wskazuje psychoterapeuta. – Z drugiej strony, cel firm produkujących alkohol jest jasny: chodzi o maksymalizację sprzedaży i zysków. Reklamy pokazują alkohol – zwłaszcza piwo – jako niegroźny dodatek do wolnego czasu, tradycję czy zwyczaj. To stoi w całkowitej sprzeczności do tego, czego uczymy w trakcie terapii.
Zuchwały marketing
Maciej Górski, Pełnomocnik Zarządu Głównego Stowarzyszenia Monar ds. Profilaktyki, podkreśla, że wdrożenie zmian ograniczających sprzedaż i reklamę alkoholu wpisuje się w bezpośrednie zalecenia międzynarodowych instytucji zajmujących się ochroną zdrowia.
– Absolutnie to nie jest, według mnie, żadne "widzimisię". Polska jak najbardziej potrzebuje takiej ustawy – wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie Maciej Górski. – Możemy się tutaj powołać na Światową Organizację Zdrowia (WHO), której Polska jest członkiem, i na przyjętą w 2018 roku strategię SAFER. Jej głównym celem jest zmniejszanie szkód powodowanych przez używanie alkoholu – dodaje.
Przedstawiciel Monaru zwraca uwagę na trzy filary skutecznej polityki wobec alkoholu zawarte w rekomendacjach WHO: ograniczenie dostępności fizycznej, ukrócenie marketingu oraz politykę cenową.
– Założenia tej strategii jasno mówią, że jedną z najlepszych metod jest ograniczenie dostępności fizycznej, czyli liczby punktów sprzedaży oraz godzin, w których alkohol jest dostępny – wyjaśnia Górski. – Kolejna kwestia to blokowanie marketingu i sponsoringu, czyli ograniczenie wszelkiej maści reklam. Obserwujemy zresztą, że reklama alkoholu staje się coraz bardziej agresywna i widać pewną zuchwałość ze strony przemysłu. Tymczasem całkowite wyeliminowanie reklamy jest w kontekście profilaktyki strategią w pełni zasadną i – według badań WHO – jest jedną z najbardziej skutecznych. Trzecim elementem jest polityka cenowa, czyli podatki akcyzowe i ceny minimalne, które mają na celu zmniejszenie popytu, szczególnie wśród osób młodych.
Złudne poczucie bezpieczeństwa
Jacek Kraus zwraca z kolei uwagę na złudne poczucie bezpieczeństwa, jakie wywołują napoje niskoprocentowe oraz smakowe. Z praktyki klinicznej wynika, że dla wielu pacjentów stanowią one wprost bramę do głębokiego uzależnienia.
– Jako specjaliści widzimy pacjentów, którzy zaczynali od – wydawałoby się –niegroźnego picia towarzyskiego lub właśnie od piwa, a z czasem przeszli na alkohole wysokoprocentowe, w miarę jak wzrastała ich tolerancja i rozwijały się mechanizmy choroby – zauważa Jacek Kraus w rozmowie z WP abcZdrowie.
– Szczególnie niepokojące jest to w przypadku kobiet, które w uzależnienie często wchodzą właśnie poprzez alkohole smakowe i piwa. Ich słodki smak uśpił czujność i osłabił krytycyzm. Przypominamy pacjentom, że liczy się czysta dawka alkoholu – wypicie kilku piw dziennie przekłada się na ilość wódki zagrażającej życiu. Reklama promująca te produkty jako "bezpieczne" wprowadza pacjentów w błąd i utrudnia proces leczenia –dodaje.
Źródła: WP abcZdrowie, tvn24.pl, Radio ZET, WP Finanse
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.